ZEMSTA

Spektakl zaczyna się jak musical, cały zespół śpiewa piosenkę Piotra Rubika, znaną z filmu Andrzeja Wajdy, streszczając w parę minut fabułę Zemsty. Tańczy dyrektor Seweryn (Rejent), z beczki wystaje Olbrychski (Cześnik) z obnażonym torsem z tatuażem ryb niczym Tuhaj-bej… To jednak tylko żart na otwarcie. Owszem, piosenka Rubika pozostaje oprawą muzyczną całości, ale arcykomedia Fredry na scenie Polskiego rozwija się po bożemu. Wszyscy tu szanują wiersz, brzmiący zresztą doskonale (Olbrychski niemal śpiewa tekst w rytmie mazura), ubrani w piękne kostiumy z epoki, ale też nie zaniedbują kontaktu ze współczesnością. Krzysztof Jasiński kończy tę Zemstę ręką Cześnika wyciągniętą do zgody, której jednak nikt nie podejmuje. Rejent z raną w sercu wychodzi, a para młodych chyłkiem wymyka się z kuferkiem. Pewnie emigrują.

tm

ZEMSTA Aleksandra Fredry, reż. Krzysztof Jasiński, scenografia Maciej Maria Putowski, kostiumy Dorota Ogonowska, muz. Piotr Rubik, Teatr Polski, premiera 9 marca 2013

Dodaj komentarz