Gra o wszystko

Kto się boi Virginii Woolf, jedna z najlepiej napisanych sztuk amerykańskich w duchu strindbergowskim na scenie Teatru IMKA. O spektaklu w tgtodniku „Przegląd”:

 

Na razie nie zapowiada się na rzeź. Owszem, Marta i George, małżeństwo z długoletnim stażem, nie szczędzą sobie złośliwości. Owszem, ona córka rektora uczelni wypomina mężowi, szefowi katedry historii, brak ambicji, a on odwdzięcza się docinkami o jej alkoholizmie, ale prawdziwa gra w poniżanego zaczyna się dopiero wraz z pojawieniem się nocnych gości – nowego na uczelni biologa z ambicjami i jego głupiutkiej żony. Obojgu przyczajonym wrogom potrzebni są widzowie, aby walka rozgorzała. Przybycie gości to okazja do pojedynku, który doprowadzi wszystkich do krańcowego upokorzenia.

 

Kto się boi Virginii Woolf, jedna z najlepiej napisanych sztuk amerykańskich w duchu strindbergowskim, gdzie bezwzględna walka płci została rzucona na współczesne tło społeczne, od lat kusi aktorów. Albee oferuje bowiem mięsisty materiał do kreacji nie tylko potworów, ale błyskotliwych sadystów, którzy potrafią łączyć udrękę z zabójczym poczuciem humoru.

Mikołaj Grabowski już trzeci raz podjął się reżyserii tego dramatu i sam (również po raz trzeci), zawsze u boku Iwony Bielskiej jako Marty, wystąpił w roli George’a. Od ćwierć wieku zmieniają się ich sceniczni partnerzy, a Bielska i Grabowski wracają do tego dramatu, coraz bardziej pogłębiając rysunek psychologiczny postaci, wnikając w mroczne zakamarki ich dusz, doprowadzając walkę doświadczonych w zadawaniu sobie bólu graczy do prawdziwej perfekcji.

Ich spektakl sprzed ćwierć wieku przeszedł do legendy w krakowskim Teatrze STU, a zapewne i ten najnowszy w IMCE ma szansę na dobrą pamięć. Bielska z nieposkromioną energią gra kobietę twardą, bezwzględną, choć, jak się okaże, wewnętrznie przerażoną. Wzmaga agresję psychiczną wobec George’a, z celowo smakowanym cynizmem dąży do bezwzględnego panowania nad człowiekiem kochanym i znienawidzonym. Jej pozorny triumf w walce (do niej należy pierwsza runda pojedynku – „upokorzyć pana domu”) aż z daleka wygląda na trudno skrywaną rozpacz. Grabowski gra George’ który powściąga emocje, przyjmuje ciosy. Ale kiedy wybuchnie, staje się niebezpieczny dla siebie i otoczenia, choć potrafi wybuch potem zamaskować pełną napięcia obojętnością. Zrazu wygląda na przegranego to jednak on będzie reżyserem tego spektaklu (nie tylko rzeczywistym, ale reżyserem poniekąd wewnętrznym, wewnątrz akcji), do niego należeć będzie druga runda („dosolić gościom”) i wyprowadzenie ostatniego ciosu w trzeciej rundzie („dobrać się do pani domu”).

W grze tych dwojga para gości pełni role świadków i instrumentów odwetu. Nick (Tomasz Karolak) początkowo nie może się odnaleźć w sytuacji, udaje kogoś innego, próbuje nie zauważać napięcia i jak najszybciej zakończyć imprezę. Kiedy jednak rozgrywka go wciągnie i sam stanie się w niej stawką jako przelotny kochanek Marty, próbuje zmierzyć się z gospodarzami. To nie może się udać, Nick, choć bezczelny, i jego Żabcia, choć sprytniutka, to dopiero zapowiedź możliwości, jakie rozwinęli Marta i George, których związek można traktować jako projekcję przyszłości młodych, dopiero początkujących w grze, jak sobie zatruć życie. W tym czworokącie najmniej podmiotową rolę gra Żabcia, ale Magdalena Boczarska potrafi nie tylko ukazać głupiutką, ale wcale chytrą, naturę swojej bohaterki. Odsłania także drążące ją szaleństwo w tragicznej scenie tańca i objawianych stanach lękowych.

Na swoje trzylecie IMKA Karolaka sprawiła sobie najlepszy prezent: dojrzały spektakl z przejmującymi postaciami i napięciem, które udziela się publiczności. Wiadomości o śmierci teatru dramatycznego, jak się okazuje, najwyraźniej były przesadzone.

 

Tomasz Miłkowski

 

KTO SIĘ BOI VIRGINII WOOLF Edwarda Albee’ego, tłum. Krystyna Jurasz – Dąmbska , reż. i światło Mikołaj Grabowski, scenografia Katarzyna Kornelia Kowalczyk, teatr IMKA, premiera 23 lutego 2013

Dodaj komentarz