Poszukiwany Jezus Chrystus

Spektakl „Jezus Chrystus Zbawiciel” Klausa Kinskiego w reżyserii Michała Zadary można zobaczyć w dwóch dodatkowych terminach – 28 lutego i 1 marca o 19:00 na Scenie Przodownik.

Ostatni publiczny występ Klausa Kinskiego, jego prowokacyjny wykład ewangelii, 40 lat temu wywołał skandal. Mimo że nadal tekst zachował świeżość (także za sprawą współczesnego przekładu), to czasy na tyle się zmieniły, że nie wywołuje już oburzenia. O to zresztą twórcy spektaklu nie zabiegają, zapewniając, że nie chcą nikogo w teatrze nawracać. Znaczący jest sam fakt, że na scenie nie pojawi się Chrystus ani jego wizerunek. Na prowizorycznych ekranach wyświetlane są fotografie bezdomnych, włóczęgów, zapomnianych, a także obrazy pustyni miejskiej. Historię misji Jezusa opowiada kobieta i siłą rzeczy czyni to niejako z zewnątrz.

 

Na początku i końcu przedstawienia Barbara Wysocka odczytuje tekst listu gończego: „Poszukiwany: Jezus Chrystus, oskarżony: o mącenie ludziom w głowach, skłonności anarchistyczne, spisek przeciw władzom państwowym.” Środek wypełniają dwa wątki: nauki udzielane przez Jezusa wędrującym z nim i przyłączającym się do niego ludziom marginesu. Bo to ich przywódcą staje się wędrowiec, głoszący miłość, odtrącający dobra doczesne, władzę, zaszczyty i broń. Bezdyskusyjny pacyfizm, uwolnienie od wszelkich zależności materialnych, także rodzinnych i pogodna zgoda ma to, co niesie los, wyrzeczenie się raz na zawsze przemocy – oto co różni wolnościowy ideał Jezusa od ideału rewolucjonisty. To nie jest program rewolucji, ale jednak wywrotowy, zmieniający panującą miarę rzeczy, którą narzuciła władza, kościół i bogaci. Wątek drugi to wrogość okazywana przez sytych, która poprowadzi go na Golgotę.

Wszystko to wiemy, znamy, wszyscy wyrośliśmy w kulturze przesyconej wiedzą o drodze Chrystusa, a jednak inaczej bywały rozkładane akcenty, raczej po stronie konserwowania stanu rzeczy, po stronie rodziny i po stronie władzy. W ewangelii według Kinskiego droga Chrystusa wraca do źródeł, bez wałów ochronnych, dających poczucie bezpieczeństwa w pozornie ciepło urządzonym świecie.

Wysocka występuje w cywilnym ubraniu (bluzka, dżinsy, na głowie modna włóczkowa czarna czapka o przedłużonej tylnej części), dekoracji też właściwie nie ma, raczej urządzenia techniczne, stoły, na których stoją rzutniki, prowizorycznie zainstalowane niewielkie ekrany, stojący mikrofon, krzesła dla muzyków z pulpitami. Improwizacje Leszka Lorenta i Bartłomieja Tycińskiego współtworzą ten spektakl, budują atmosferę i wraz z głosem Wysockiej stanowią jedność – aktorka melorecytując, wzmacniając i uspokajając głos emocjonalnie współtworzy muzyczną tkankę spektaklu. Bo to jednak jest spektakl, nie koncert, mimo zabudowy scenicznej typowej dla koncertu, to jednak monodram, mimo że aktorka występuje w towarzystwie dwóch muzyków. Ale bez jej udziału, bez tekstu, spektaklu nie ma, to ona dźwiga główny ciężar przedstawienia. Przy czym nie próbuje nawiązać bezpośredniego kontaktu z widami, raczej zachowuje dystans, całość poddaje wewnętrznej dyscyplinie wykonania. Może właśnie taka „wyziębiona” stylistyka pozwala mocniej wybrzmieć buntowniczym słowom, które nie obalają wprawdzie reżimów, ale podważają uładzone życie, które skrywa niesprawiedliwość, nierówności, wykluczenie. Kiedy Wysocka wzywa do kierowania się w życiu miłością, budzi zaufanie. Zwykłość tego wezwania, prostota, rezygnacja z patosu stają się siłą.

Tomasz Miłkowski

 

JEZUS CHRYSTUS ZBAWICIEL Klausa Kinskiego, tłum. Jan Kapela

Reżyseria Michał Zadara, muzyka: Leszek Lorent (perkusista), Bartłomiej Tyciński (gitarzysta), prapremiera Teatr Łaźnia Nowa, Kraków, 7 grudnia 2012, warszawska premiera 15 lutego 2013 w Teatrze Dramatycznym na Scenie Przodownik, produkcja: Festiwal Boska Komedia i Teatr Dramatyczny m.st. Warszawy.

Dodaj komentarz