CO TO ZA TEATR?

JAK „BAJ” OPOWIADA BAJKI, A W REPERTUARZE MA – NAPRAWDĘ – 17 WSPANIALE GRANYCH TYTUŁÓW

Z przyjemnością bierze się do ręki wydawnictwa Teatru „Baj” – programy przedstawień, repertuarowe foldery, ulotki. Pogodne w kolorze, z wesołymi rysunkami – udatnie reklamują teatr, a nad miarę skromnie ukrywają nazwisko projektantki graficznej: Giedre Brazyte z Litwy.

 

Teatr „Baj” jest najstarszy z lalkowych i dziecięcych teatrów. Nie tylko w Warszawie, ale także w Polsce. Ma 85 lat! Legitymuje się starą historią (założony w 1928 roku), licznymi osiągnięciami w pracy dla najmłodszej widowni, współpracą znanych artystów teatru, historycznymi inscenizacjami. Po długoletniej i owocnej kadencji Krzysztofa Niesiołowskiego, aktora, reżysera, dyrektora teatru lalek w Szczecinie, a syna sławnego malarza Tymona, od 1 stycznia 2009 roku teatr prowadzi Ewa Piotrowska.

 

Jest absolwentką reżyserii na Wydziale Sztuki Lalkarskiej w Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza (2002/2003), laureatką Brązowego Medalu Zasłużony Kulturze – Gloria Artis, przyznawanego przez ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (sezon 2009/2010). Była dyrektorem artystycznym Teatru „Maska” w Rzeszowie. Ma na swoim koncie liczne przedstawienia wyreżyserowane w teatrach dla dzieci całej Polski – w Lublinie (Bociek i strach na wróble Libusy Lopejskej, 26 IV 2003), w Rzeszowie, Białymstoku, Radomiu, Wałbrzychu (Opowieść wigilijna Karola Dickensa, 17 X 2009), w Katowicach (Pocztówka z Meksyku Berty Hiriart, 13 III 2010).

Najmniej na scenie macierzystej. Zapewne dla zasady. Nie zajmując się na co dzień reżyserowaniem zbyt dużej liczby „swoich” przedstawień, ma czas i siły, by zadbać o organizację podległej sobie placówki.

A wymagała ona nie byle jakiego trudu. Starań o uratowanie dla teatru pomieszczeń administracji, nadzorowania remontów, zaplanowania nowych inicjatyw, utrzymania w repertuarze dobrych, sprawdzonych, ważnych pozycji. Bowiem Pani Dyrektor Ewa Piotrowska nie usunęła z repertuaru przedstawień swoich poprzedników, jak to czyni większość nowo mianowanych dyrektorów w teatrach polskich. Niektóre przedstawienia sprzed Jej kadencji (czasem ze zmianami obsadowymi wymuszonymi przez okoliczności) są grane do dziś jak Na Jagody Marii Konopnickiej w adaptacji i reżyserii Haliny Borowiak (premiera 19 XII 1995), Tymoteusz i Psiuńcio Jana Wilkowskiego w reżyserii Krzysztofa Niesiołowskiego (20 XI 1996), Bajka o szczęściu Izabeli Degórskiej (4 I 2004), Wielkomilud Roalda Dahla (6 X 2007), Szałaputki Janusza Ryla-Krystianowskiego (26 IV 2008), Doktor Doolittle i jego zwierzęta Hugha Loftinga w adaptacji Anety Płuszki (7 XII 2008), a do niedawna jeszcze Cudowna lampa Alladyna Joanny Piekarskiej (30 XII 1994), Wielka nowina Andrzeja Żaka (20 XII 1997), Zima w Dolinie Muminków wg Tove Janssona (29 I 2005), Kwiat paproci wg Józefa Ignacego Kraszewskiego (16 V 2009).

W aktualnej ofercie repertuarowej naliczyłam 17 widowisk, wśród nich 12 dla najmłodszych dzieci – liczbę zatem imponującą, nawet jeśli przeznaczenie wiekowe może być tu bardzo elastyczne i rozciągliwe (dla dzieci od 3 lat – 4 tytuły, od lat 4 – 1 tytuł, od lat 5 – 5 tytułów, od lat 6 – 1 tytuł, od lat 7 – 1 tytuł).

I czego tu nie ma, gdy chodzi o tematykę i autorów: Maria Konopnicka (Na jagody), Julian Tuwim (Pan Maluśkiewicz), Jan Wilkowski (Miś Tymoteusz i Psiuńcio, Tymoteusz wśród ptaków). Obok nich autorzy klasycznych baśni: Bracia Grimm (Śpiąca królewna), Hans Christian Andersen (Królowa Śniegu), Astrid Lindgren (Emil z Lonnebergi). I inni autorzy obcy, jak Hugh Lofting (Doktor Doolittle i jego zwierzęta), Roald Dahl (Wielkomilud), Stiana Hole (Świat Garmanna), Vytaute Zilinskaite (Prawdziwe – nieprawdziwe). I teksty pisarzy i praktyków teatru, jak Izabela Degórska (Bajka o szczęściu), Ireneusz Maciejewski (Zaczarowane wycinanki), Janusz Ryl-Krystianowski (Szałaputki). A także teksty i przedstawienia dla dorosłych – Arszenik Marcina Bikowskiego, oparty na dziele Josepha Kesselringa Arszenik i stare koronki czy Pastorałka, ale nie Schillerowska, lecz Pawła Pawlika – dla publiczności w każdym wieku.

Repertuar Teatru „Baj” na sezon 2012/2013 adresowany jest nie tylko do widzów w różnym wieku, ale od kilku już miesięcy do malusińskich do trzech lat. Przedstawienie dla „naj-naj-młodszych”, pt. Śpij, zrealizowane w cyklu nazwanym „Bajowe Najnaje”, w reżyserii i scenografii Alicji Morawskiej-Rubczak, trwa 45 minut i obejmuje wtajemniczenie (jak to nazwać?) w świat poprzez zabawę i elementy teatru.

Pracownicy i twórcy Teatru postarali się o „poduchową” – jak to nazwali – atmosferę, przytulną przestrzeń, nastrojowe światło i muzykę graną na żywo oraz aktorów czułych na zachowanie malusich widzów. Celem przedstawienia jest zaspokoić właściwą już niemowlętom ciekawość świata i dociekliwość w jego poznawaniu, a także oddziałać na wyobraźnię i wyzwalać kreatywność.

Choć sama mam wątpliwości, czy mało miesięczny maluch zamiast uczucia przyjemności nie doświadczy raczej strachu i przerażenia, to muszę zawierzyć pediatrom, pedagogom, psychologom i twórcom teatru dla dzieci, że rozwijający się w Polsce coraz bujniej nurt teatrów dla naj-naj-młodszych, w który wpisał się Teatr „Baj”, nie potwierdza moich dyletanckich obaw.

Teatr ma niezbyt liczny, ale dobry, zawodowy, zespół aktorski. Każde niemal przedstawienie pozwala zwrócić uwagę na wybijającego się aktora. Nie tylko Mistrza w teatralnym i lalkarskim rzemiośle jak Jan Plewako czy Hanna Kinder-Kiss. Ale także spośród aktorów młodszego pokolenia jak Marta Gryko, Małgorzata Somerlik, Bartosz Watemborski, pogodny i swobodny, chyba niezwykle utalentowany Marek Zimakiewicz w roli czarującego Misia Tymoteusza albo jego Tata Niedźwiedź jak każdy ojciec oficjalny i bezradny – w wykonaniu Roberta Płuszki, czy dostojni panowie Pan Drozd Piotra Michalskiego, Pan Sikora Kamila Króla, Pan Dudek Andrzeja Bociana…

Współpracują z Teatrem „Baj” znani artyści z Polski i z zagranicy. Reżyserują inscenizatorzy starszego (Krzysztof Niesiołowski), średniego (Janusz Ryl-Krystianowski) i najmłodszego pokolenia, już nagradzani, rozchwytywani w teatrach w Polsce i za granicą, znający swoje rzemiosło i utalentowani: Honorata Mierzejewska, Ewa Piotrowska, Lech Chojnacki, Konrad Dworakowski, Arkadiusz Klucznik… Obok polskich inscenizatorów, reżyserzy z zagranicy, najczęściej z Czech, Litwy i Słowacji. Podobnie jak scenografowie, bo obok Anny Chadaj, Zofii Czechlewskiej–Ossowskiej, Sylwestra Łuczaka i Jacka Zagajewskiego, Eva Farkasova, Marieta Golomehova, Julia Skuratova, Tomas Volkmer. I kompozytorzy: Marieta Golomehova, Teresa Ostaszewska, Anna Świętochowska, Piotr Klimek, Faustas Latenas, Robert Łuczak, Gabriel Menet, Wojciech Morawski, Marcin Partyka, Filip Sande.

Spośród owych 17 tytułów w repertuarze warszawskiego Teatru „Baj” dobre pamiętam dowcipnie improwizowaną, pełną zdarzeń i ruchu Śpiącą królewnę Katariny Aulitisovej wg baśni Braci Grimm (3 X 2009) w reżyserii Lecha Chojnackiego, czarujące zastosowaniem różnych technik teatralnych Zaczarowane wycinanki Ireneusza Maciejewskiego i w jego reżyserii (15 V 2010) oraz pełne tajemniczych zdarzeń przedstawienie dla dorosłych Arszenik Marcina Bikowskiego (20 II 2011); zrealizowane wg scenariusza na podstawie sztuki Arszenik i stare koronki Josepha Kesselringa, rozsławionego w Polsce rewelacyjnym i wielokrotnie powtarzanym przedstawieniem telewizyjnego Teatru Sensacji w reżyserii Janusza Morgensterna (1964).

Ostatnio oglądałam Tymoteusza wśród ptaków Jana Wilkowskiego w reżyserii Arkadiusz Klucznika, Emila z Lonnebergi Astrid Lindgren w reżyserii Konrada Dworakowskiego, Pastorałkę Pawła Pawlika w reżyserii Honoraty Mierzejewskiej-Mikoszy. Wszystkie z dobrym literacko tekstem, sprawnie wyreżyserowane, dobrze zagrane, w interesującej oprawie plastycznej, budzące szczerą ciekawość widowni i nie pozbawione ważnego przesłania o charakterze moralnym i pedagogicznym.

Sztuka Jana Wilkowskiego opowiada historię małego Misia Tymoteusza wysiadującego ptasie jajko. Mimo sprzeciwu ojca – dorosłego Niedźwiedzia, zazdrości pazernej Lisicy i zadziwienia licznej kolonii ptasiej reprezentowanej przez drozdy (Magdalena Dąbrowska i Piotr Michalski), dudki (Andzrej Bocian), kukułki i kury (Marta Gryko) oraz sikorki (Małgorzata Suzuki i Kamil Król).

Reżyser Arkadiusz Klucznik z pomocą barwnej scenografii Evy Farkasovej i muzyki Marcina Partyki oraz zgranego zespołu wykonawców stworzył przedstawienie pełne tajemniczych zdarzeń, groźnych i śmiesznych sytuacji. Aż doprowadził do pomyślnego dla wszystkich zakończenia – cały czas równocześnie bawiąc dziecięcą widownię i ucząc konsekwencji w wykonywaniu obowiązku raz na siebie przyjętego. Taki obowiązek wziął na siebie Miś Tymoteusz, postanawiając zaopiekować się ptasim jajkiem, pozbawionym gniazda, wysiedzieć je, obronić.

Konrad Dworakowski, wybierając tekst Astrid Lindgren Emil z Lonnebergi, postanowił opowiedzieć dole i niedole życia urwisa. Emil psoci bez przerwy. Ale to nie jest jego wina. Bo psoci wtedy, gdy chce psocić, i wtedy, gdy chce się poprawić i wykonać coś, co wcale psotą nie jest, a tylko dorośli, nie rozumiejąc jego dobrych intencji rzecz za psotę uważają.

Przedstawienie ma wyraźnego adresata wśród dzieci i wśród dorosłych. Jasne przesłanie do urwisów, by starali się, jak Emil, o poprawę swego zachowania. I do ich rodziców, by zważali na intencje w poprawie obyczajów, a nie tylko na ich wynik – czasem właśnie przewrotnie złośliwy.

Przekazaniu tych treści służy wyrazista postać Emila i wyraziste postacie jego rodziców oraz otoczenia. Emil nie tyle został „zagrany” (bo to niedobre tu słowo), co pokazany prościutko a przekonująco przez Marka Zimakiewicza. Z innych postaci najlepiej zapamiętuje się Antona, czyli Tatę Emila w wykonaniu Piotra Michalskiego. Inne postacie nie zdołały się tak wyodrębnić z tła nadmiernie rozbudowanych obrazów, ruchu, efektów scenograficznych, animacji komputerowych. Mimo to przedstawienie należy do ciekawych, pouczających, frapujących. Bo tekst Astrid Lindgren, pełen wyrazistych postaci, zdarzeń, emocjonujących dialogów broni się mimo widowiskowego nadmiaru.

Pastorałka Pawła Pawlika w niczym nie przypomina Pastorałki Leona Schillera. Jest opowieścią jakby specjalnie napisaną dla dzieci. Otwiera dla nich obrazek ze świątecznej pocztówki i zaprasza do narysowanego wnętrza. Tam dzieci spostrzegają Świętą Rodzinę i obserwują, czy moje trafniej – uczestniczą w zdarzeniach Świętej Nocy, od jej zapowiedzi przez Gwiazdę na Niebie, do narodzenia Dzieciątka, poprzez zakusy Herodowe, do znanych wizyt i pokłonów przy Żłobku Trzech Króli i Pasterzy. Ale też mogą śledzić nieustanne działania Diabła zmierzające go do zakłócenia wydarzeń. Aż do chwili, gdy jego działania udaremnią dwa zwierzęta, jedno silne a drugie przemyślne, zaś oba przemawiające ludzkim głosem: Wół i Osioł.

    Pastorałka Pawła Pawlika, ujęta w scenariuszu w zdarzenia ożywiające obrazek ze świątecznej pocztówki, żywo przemawia do wyobraźni dziecięcej. Reżyseria Honoraty Mierzejewskiej-Mikosza umiała wykorzystać wszystkie jego walory, przydając mu dramatyczności, barwności i uroku w scenograficznym wyobrażeniu postaci (scenografia Mariki Wojciechowskiej) i urozmaiconej grze aktorów. Stworzyli oni bardzo piękne i sugestywne postaci tradycyjnie: dostojne i święte jak pełna delikatności i wdzięku Maryja Małgorzaty Suzuki czy prosty i zdecydowany, choć naiwny, Józef Marcina Marcinowicza. A obok nich dostojny i zarazem bardzo swojski Król Herod Kamila Króla i nie mniej dostojni a bliscy Trzej Królowie. Górują nad nimi i wszystkimi zdarzeniami dwie postacie: Wół (Robert Płuszka) i Osioł (Elżbieta Bielińska). Nie tylko dlatego, że od wieków budzą ciekawość i zdziwienie, przemawiając ludzkim głosem, ale dlatego, że pokazują w grze – wypowiedziach i ruchu męskie zdecydowanie i rozprawiają się z Diabłem, co przeszkadza w akcji Świętej Nocy i na dodatek chce zniszczyć teatralną a pocztówkę, a sam gra całkiem nieźle uosabiając i Diabła, i Diabła w Herodzie (Kamil Król).

Do sukcesu przedstawienia przyczyniła się w niemałym stopniu muzyka Katarzyny Brochockiej i wykonanie pastorałek oraz oprawa tego przedstawienia w postaci świetnych efektów akustycznych Jacka Alby i uroczo zmieniającego się a fachowo dawkowanego oświetlenia (operator światła Robert Kowalczyk). One wydatnie wspomagały grę aktorów oraz zalety dekoracji i kostiumów.

Szkoda, że w tym sezonie nie obejrzymy już Pastorałki Pawła Pawlika i Honoraty Mierzejewskiej – Mikoszy. Trudno ją grać na Wielkanoc. Na jej powrót trzeba czekać kilka miesięcy.

Na pociechę można się wybrać na jedno z anonsowanych w repertuarze przedstawień – jest ich jeszcze wedle mego wyliczenia aż szesnaście. Jest wśród nich Arszenik – dla dorosłych. Jest Świat Garmanna, opowiadający dzieciom o chłopcu, który właśnie po raz pierwszy idzie do szkoły. Scenariusz napisała Ewa Piotrowska na podstawie trzech tekstów Stiana Hole: Lato Garmanna, Ulica Garmanna, Sekret Garmanna. A na 22 i 23 lutego 2013 roku zapowiedziane jest przedstawienie przedpremierowe i premiera: Pan Maluśkiewicz Juliana Tuwima.

Bożena Frankowska

Dodaj komentarz