Pomylona ścieżka

O spektaklu wg Kamasutry na scenie Teatru na Woli pisze Grażyna Korzeniowska:

„(…) Kamasutra jest traktatem, nauką o pożądaniu i rozkoszy, ale w tej nauce zawiera się też filozofia życia. (…) Kamasutra nie mówi tylko o akcie seksualnym, ale też o otoczce i aurze, która temu towarzyszy – konwencji zachowań, uwodzeniu, mówi, co jeść i pić, jak spędzać czas wolny. Relacje damsko-męskie są tu bardzo zrytualizowane” – stwierdza Aldona Figura, reżyserka spektaklu Kamasutra, wystawionego na scenie Teatru na Woli.
Z jej deklaracji zrozumieliśmy, że sięgnęła po dzieło Watsjajana Mallanaga, by powrócić do jego istoty, pokazać współczesnemu człowiekowi, że Kamasutra nie jest tylko podręcznikiem-albumem ilustrującym ileś pozycji spółkowania (uwiecznionych przez dzisiejszych fotografów), a dostępnym w księgarniach.
Założenie było ambitne i interesujące. Jego realizacja pozostawia niedosyt.

Kamasutrę od większości podręczników i traktatów odróżnia poetycki język” – słusznie zauważa reżyserka. Tyle że nie zaufała owemu językowi, tak jak nie zaufała kulturze, z której ów traktat się wywodzi.
„Korzystając z oryginalnego tekstu postanowiliśmy opowiedzieć współczesną historię, rozgrywającą się na imprezie w domu młodego playboya”- informowała.
Lecz chyba niepotrzebnie ubrała Kamasutrę w dzisiejszy kostium, w dzisiaj.
Na tej współczesnej imprezce jest dość sztywno i nudno… Przez większą część sztuki akcja między bohaterami jest bardzo umowna. Zgromadzeni wokół centralnie stojącej na scenie wielkiej kanapy, wygłaszają swoje kwestie zwróceni twarzą do widowni, co w miarę postępowania inscenizacji zaczyna nużyć. Czekamy na akcję bardziej dynamiczną (najwięcej teatru w tym spektaklu jest we fragmencie omawiającym pozycje miłosnego zespolenia kochanków, bo są one prezentowane przez aktorów), a gdy następuje, spektakl się kończy…
Kamasutra jest traktatem, nie ma w niej akcji (…)” – tłumaczy Aldona Figura.
To nie znaczy jednak, by nie móc jej inscenizować, udynamicznić. Traktat słabo sprawdza się w teatrze. No, chyba że wygłasza go aktor obdarzony charyzmą, siłą wyrazu umiejącą przykuć uwagę widza, na miarę śp. Tadeusza Łomnickiego (notabene patrona wolskiej sceny).
Aktorzy warszawskiej Kamasutry niestety takiej siły wyrazu, a i wdzięku, co byłoby nieodzowną cechą w tym spektaklu, nie mają. Dotyczy to szczególnie trojga młodych aktorów (Kamil Siegmund, Marcin Sitek, Maria Dejmek).
Interpretacja tekstu też nie satysfakcjonuje. Występujący na scenie nazbyt często podają swoje kwestie z przymrużeniem oka; dystansują się do głoszonych nauk – jakby chcieli powiedzieć – nie traktujcie ich zbyt poważnie…
Jeśli te nauki są niepoważne, to po co je wygłaszać, nasuwa się pytanie. „Kamasutra” stawia sobie za cel – nauczanie, „przymrużenie oka” odbiera im racje.
Oglądając Kamasutrę w reżyserii Aldony Figury, przypomnieliśmy sobie spektakle Adama Hanuszkiewicza, za kanwę mające np. poemat Słowackiego Beniowski, czy twórczość Cypriana Kamila Norwida, a były inscenizacjami pełnymi teatralnego rozmachu…
Ale myśleliśmy też o spektaklach w reżyserii samej Aldony Figury – które mieliśmy okazję oglądać – ze wszech miar udanych jak np. Tiramisu, czy Monologi waginy.
Tym razem reżyserka – zdolna przecież i wrażliwa – poszła chyba złym tropem…
Może należało opowiedzieć Kamasutrę w konwencji baśni z tysiąca i jednej nocy… Z całym jej wschodnim sztafarzem – w kostiumie, scenografii, ikonografii.
Ten sztafarz obiecywał zresztą plakat do spektaklu, na którym widnieje młoda kobieta, a jej ręce zdobi tatuaż wykonany henną, symbol kultury m.in. Indii.
Może dobrze byłoby też dodać do tej opowieści postać Narratora, który stałby się rodzajem przewodnika po zmysłowych naukach, a dzięki temu aktorzy zostaliby uwolnieni od popisów oratorskich na rzecz działań scenicznych…
Uwspółcześnienie hinduskiego traktatu odarło go z tego, czym zawsze fascynował człowieka Zachodu – z tajemnicy, z poetyckiego stylu, z odległego wdzięku, z odmienności w traktowaniu zagadnień zmysłów, erotyki, rozkoszy…
Grażyna Korzeniowska

KAMASUTRA. NAUKA ROZKOSZY Watsjajana Mallanaga
Tłumaczenie Maria Krzysztof Byrski
Adaptacja Edyta Duda-Olechowska
Reżyseria Aldona Figura
Obsada:
Kurtyzana – Małgorzata Rożniatowska

 

Miłośnica – Joanna Jeżewska/Anna Gajewska
Dziewica – Maria Dejmek
Nauczyciel – Zdzisław Wardejn
Mieszczanin – Kamil Siegmund/Piotr Stramowski
Przyjaciel – Marcin Sitek

Scenografia Jan Kozikowski
Choreografia Anna Iberszer
Na kontrabasie akompaniuje Daniel Biel
Konsultant muzyczny Bartłomiej Woźniak
Asystent reżysera Julian Potrzebny/Mateusz Karoń
Premiera 25 stycznia 2013 roku na Scenie na Woli im. Tadeusza Łomnickiego Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy

Dodaj komentarz