W cieniu akacji

 

Pod Akacjami Jarosława Iwaszkiewicza w reżyserii Grzegorza Mrówczyńskiego w Teatrze Rampa ocenia Katarzyna Michalik-Jaworska

 

Jeśli ktoś tęskni za dobrym repertuarem, którego nie może zobaczyć nigdzie indziej, z pewnością może liczyć na Scenę Mrowisko Teatru Rampa. W klimatycznych i kameralnych podziemiach spotkać się można z twórczością Cypriana Norwida, Sławomira Mrożka, Witolda Gombrowicza, Witkacego, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Krzysztofa Kieślowskiego i Krzysztofa Piesiewicza czy mało znanego u nas Farida Nagima. Przed kilkoma dniami na afisz wszedł również Jarosław Iwaszkiewicz z odnalezioną i wydaną dopiero po śmierci autora sztuką Pod Akacjami.

 

Mrowisko dysponuje jednak bardzo ograniczonymi środkami, a wystawiane spektakle robi na granicach opłacalności. Nie jest tajemnicą, że sztuka wysoka nie wiąże się bezpośrednio z komercyjnym sukcesem. Wystawienie tego dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... było możliwe wyłącznie dzięki prywatnemu sponsorowi. Przykra to rzeczywistość, choć oczywiście cieszy fakt, iż są jeszcze firmy chcące wspierać kulturę. A ten projekt niewątpliwie wart był wsparcia. Piękny, nostalgiczny, choć pełen bolesnych drgań dramat(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... urzeka poetyckością i siłą przekazu. Do tego ascetyczna, jednak z ogromnym wdziękiem i wyczuciem charakterystycznym dla tej artystki scenografia Małgorzaty Trauler.

Drzewo akacji zacieniające wiklinowe krzesła i stoliki maleńkiej kawiarenki w Podkowie Leśnej, a pod nim rozgrywający się dramat zdrady, honoru, miłości, wiary i miłosierdzia. I śpiew słowika nadający wszystkiemu spojrzenia przez wczesnowiosenne sielskie wspomnienie żyjące w każdym z nas. Mimowolnego dystansu wymuszanego przez tę ulotność, sielankowość i poetyckość chwili – „cały wieczór spędziłem na werandzie, żaby słychać było aż z pobliskiego Żółwina” – mówi ksiądz proboszcz wystawiając twarz do słońca, a wkrótce zderzy się brutalnie z najtrudniejszymi decyzjami i dylematami ludzkimi.

Rok 1944, okupacja hitlerowska, znana wówczas w Podkowie Leśnej pod Warszawą kawiarnia „Pod Akacjami” i historia młodych ludzi działających w podziemiu. Jest rozkaz śmierci wydany na zdrajcę, jest młodość, wielka miłość i ksiądz Węgrzyn w roli autorytetu moralnego, gotów ratować młodość przed konsekwencjami morderstwa, nawet w rzeczywistości wojny – słowem cały Iwaszkiewicz z jego anielstwem i diabelstwem. „Modlę się nie za umierających, lecz za tych co zabijają – mówi ksiądz Węgrzyn i dodaje – kim będzie ten młody człowiek potem?”

Młody chłopak, Józio (Piotr Mrówczyński), przybywa do Podkowy Leśnej, by w imieniu państwa podziemnego, wykonać wyrok na volksdeutschu Brauschu (Zbigniew Pożoga). Wraz ze skazanym, zginąć ma jego narzeczona, Flora (Adria Jakubik), w której Józio niemal od pierwszego wejrzenia się zakochuje. Bohatera targanego moralnymi dylematami ratuje przed zatraceniem duszy katolicki ksiądz, biorąc na swe barki krzyż wykonania wyroku.

Dojrzały aktorsko Marek Frąckowiak uwypukla niestety rażąco różnicę między początkującymi aktorami, nie do końca odnajdującymi się w przestrzeni scenicznej swoich postaci. Debiutująca jako Flora Adria Jakubik, mimo widocznego gołym okiem drzemiącego w niej dużego potencjału, w „Pod Akacjami” tworzy postać jednobarwną. To drażni i irytuje, zwłaszcza że wypowiadane przez nią kwestie rysują pełną sprzeczności, targaną różnorodnymi emocjami zranioną kobietę. Niestety, nie słychać tego z ust aktorki szepczącej, chichoczącej, krzyczącej czy złamanej – jednako pretensjonalnie. Także zbyt infantylny Józio, żyjący przecież od kilku lat w realiach wojny czy dość bezbarwny Pan Kamiński (Łukasz Błaszczyk) powodują pewien zgrzyt w odbiorze. O ile łatwo to wybaczyć scenie, która w zamierzeniu ma wprowadzać młodych aktorów w dojrzały repertuar, o tyle trudno wybaczyć mi patetyczne i melodramatyczne zakończenie, które psuje cały budowany przez ponad godzinę nastrój. Niestety między dramatem(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... a groteską jest bardzo cienka granica…

To są jednak drobiazgi, nie wpływające w znaczny sposób na odbiór doskonałości dzieła Iwaszkiewicza. Ponadto ta scena jest właśnie po, by młodzi aktorzy się doskonalili, budowali swój warsztat i styl. A za to przywracanie teatrowi pewnych autorów i dzieł, za to, że jest miejsce w którym mogę się z nimi spotkać chylę czoła przed Grzegorzem Mrówczyńskim, twórcą Sceny Mrowisko, i dyrektorem Rampy Witoldem Olejarzem za tę przestrzeń i możliwość swobodnego wybierania repertuaru i wszystkimi twórcami związanymi z tym miejscem.

Katarzyna Michalik – Jaworska

POD AKACJAMI Jarosława Iwaszkiewicza

Reżyseria: Grzegorz Mrówczyński
Scenografia: Małgorzata Treutler

Wykonanie: Marek Frąckowiak, Adria Jakubik, Łukasz Błaszczak, Piotr Mrówczyński, Patryk Pawlak, Zbigniew Pożoga.

Teatr Rampa, Scena Mrowisko, premiera 10 stycznia 2013

 

 

Dodaj komentarz