Zło z niczego

 

Prowincjonalne miasteczko, małomiasteczkowy pub. Trzej dresiarze jak co sobota chcą się zabawić. Nie mają wielkich marzeń, tyle żeby popić, zażyć, a może uda się coś więcej. Nie zamierzają nikogo zabijać. A jednak po imprezie w pubie zostają dwa trupy.

 

Przeciętne, banalne losy tych czworga pod wpływem nagłego impulsu – domniemanej fazy delta, kiedy dopalacze przenoszą ich w świat słodkiej ułudy i popełniają nieodwracalne czyny, zamieniają się w koszmar. Oto jak zło powstaje prawie z niczego.

 

Aktorzy wiarygodnie oddają charakter postaci – Sławomir Pacek ukazuje zmagania wewnętrzne Miśka, który prze do zwady z Blondynem. Seria podchwytliwych pytań, kiedy egzaminuje Blondyna z jego obeznania w tajnikach futbolu, a potem scena rekonstrukcji zdarzeń, kiedy przerzuca winę za zamordowanie szefa pubu na Blondyna to prawdziwe majstersztyki aktorskie. Anna Smołowik portretuje ponętną blondwłosą barmankę, która nie w porę poszukuje partnera. Mocne postacie bywalców, zgodliwego Liszaja i nieco ociężałego Mastodonta uzupełniają obraz grupy, która nazajutrz z trudem będzie odtwarzać wydarzenia z soboty, częściowo wyparte z pamięci, zamulonej alkoholem i dopalaczami.

 

FAZA DELTA Radosława Paczochy, reż. i oprac. muz. Gabriel Gietzky, scenografia Anna Lawrynowicz, światło Michał Nowakowski, Teatr Powszechny, premiera 6 grudnia 2012

Dodaj komentarz