Maski władzy

Jeszcze nie ochłonęliśmy z wrażenia po premierze Natana mędrca, dramatu Lessinga wycią0gniętego z otchłani zapomnienia, a już Narodowy proponuje następne znalezisko – adaptację Królowej Margot, zepchniętej do teatralnego lamusa od półtora wieku. Oba przedstawienia łączy demaskatorska pasja, choć nie mają na uwadze osób, ale zatrute idee, niszczące tkankę społeczną. W obu bowiem przedstawieniach jądrem konfliktu jest kwestia wolności, w tym wolności wiary, bez której więzy społeczne zamieniają się w pęta, a sąsiedzi we wrogów. Bez tanich aktualizacji oba teksty brzmi a w teatrze dojmująco współcześnie.

 

Religijny fanatyzm jest dla Walezjuszów tylko kartą przetargową, tak naprawdę chodzi o wpływy i schedę, której pilnuje matka rodu, Katarzyna Medycejska. Niewiele tu mówi się o wierze, religii, Bogu, jedynie poddani zmagają się z tymi problemami, na własnej skórze odkrywając, czym może być fanatyzm. Mroczna opowieść o Nocy św. Bartłomieja i jej konsekwencjach, wywiedziona z romantycznego fresku Dumas jest na scenie opowieścią o tolerancji, bez której świat staje się nie do zniesienia. Wybornie zespołowo zagrany (świetne role Danuty Stenki, Jadwigi Jankowskiej-Cieślak, Wiktorii Gorodeckiej, Marcina Hycnara, Arkadiusza Janiczka) w wielkiej, powiększonej przestrzeni dużej przecież sceny Teatru Narodowego, ukazuje magię teatru, który potrafi uchylić maski ludziom władzy.

Tomasz Miłkowski

 

KRÓLOWA MARGOT wg powieści Aleksandra Dumasa, reż. Grzegorz Wiśniewski, scenografia Barbara Hanicka, reż. światła Wojciech Puś, współpraca dramaturgiczna Jakub Roszkowski, Teatr Narodowy, premiera 8 grudnia 2012

Dodaj komentarz