Ach! Odessa – Mama…

O pełnym urody spektaklu Ach! Odessa -Mama… w Teatrze Żydowskim w reżyserii Jana Szurmieja pisze Katarzyna Michalik-Jaworska

 

– Reb Arie-Leib – powiedziałem do starego – pomówmy o Beni Krzyku. Pomówmy o błyskawicznym jego rozbiegu i straszliwym końcu… Oto Froim Gracz. Czy stal jego uczynków nie wytrzymuje porównania z siłą Króla? Oto Kolka Pakowski. Zaciekłość tego człowieka zawierała w sobie wszystko, co potrzebne jest, by mieć władzę. A czy Chaim Drąg nie potrafił dostrzec blasku nowej gwiazdy. Czemu tylko Benia Krzyk wspiął się na sam szczyt sznurowej drabiny, a wszyscy inni zwiśli w dole, na chwiejnych szczeblach?

(…) – Dlaczego? Dlaczego nie tamci, chce pan wiedzieć? Otóż trzeba na chwilę zapomnieć, że na nosie ma się okulary, a w duszy jesień. Niech pan przestanie się awanturować przy swoim biurku, a jąkać się wśród ludzi. Niech pan sobie wyobrazi na chwilę, że się pan awanturuje na placach, a jąka na papierze. Pan jest tygrysem, pan jest lwem, pan jest kotem. Pan może się przespać z ruską kobietą i ruska kobieta będzie po tym zadowolona. Pan ma dwadzieścia pięć lat. Gdyby do nieba i ziemi przytwierdzone były uchwyty, to pan mógłby za te uchwyty złapać i przyciągnąć niebo do ziemi. A za tatunia ma pan furmana Mendla Krzyka… Pan chcesz żyć, a on każe panu umierać po dwadzieścia razy dziennie. Co by pan zrobił na miejscu Beni Krzyka? Nic by pan nie zrobił. A on zrobił. Dlatego on jest Król, a pan masz figę w kieszeni…

Izaak Babel „OPOWIADANIA ODESKIE”

 

Legendarny świat odeskich gangsterów wskrzeszany był w teatrze już wielokrotnie, zazwyczaj z dużym sukcesem. Nie inaczej jest w Teatrze Żydowskim. Ściągnięta obietnicą zawartą w literacko – muzycznym obrazie „Ach! Odessa – Mama…” podążyłam za Janem Szurmiejem śladami własnych wyobrażeń i marzeń o Odessie. Z tego „mojego” świata” ukradł mi bohaterów i wprowadził ich we własną opowieść. Powędrowałam na Mołdawiankę, legendarną dzielnicę żydowskich bandytów opisaną w opowiadaniach Izaaka Babla, zobaczyłam plac Seredyński, na którym handlowała dobrem ciocia Pesia i byłam świadkiem śmierci jej syna w napadzie na kantor Tartakowskiego. A wszystko przy dźwiękach starych, żydowskich szlagierów. Motywy z prozy Izaaka Babla intrygują odeskim półświatkiem sprzed rewolucji w 1917 roku, ale motorem historii są bez wątpienia pieśni odeskie, ukazujące romantyczny wymiar bandyckiej Mołdawanki na początku XX wieku.

Odessa, jak doczytuje u historycznych badaczy, jest miastem specjalnym. Do dziś, jeśli zapyta się o narodowość, usłyszy się: ani rosyjska, ani ukraińska, tylko odeska. Na początku XX wieku, w czasach Beni Krzyka, była ona w 40 procentach żydowska. Była to ziemia obiecana dla wszystkich, którzy chcieli się szybko wzbogacić. Dla kupców, handlarzy, a także dla złodziei i bandytów. Spektakl przywołuje dwa wcielania ówczesnych przestępców w postaci starego i doświadczonego bandiugi Froima Gracza i młodego buńczucznego Beni Krzyka, początkowo ze sobą rywalizujących, jednak zgodnie z zasadami starego kodeksu gangsterskiego. Świat odeskich kryminalistów zostaje jednak zniszczony przez rewolucję bolszewicką. Prosta zasada rewolucji: kula w łeb zastępuje cały wcześniejszy kodeks postępowania i niszczy pewien ustalony porządek rzeczy. Późniejsi gangsterzy są bardziej potomkami bolszewików, czy jak mawiał Łukasz Czuj z Wrocławskiego Teatru Współczesnego, który zmierzał się swego czasu z tym tematem, krewnymi Feliksa Dzierżyńskiego niż potomkami Beni Krzyka. Tego romantycznego mitu już nie ma.

Benia Krzyk, zwany Królem, gdyż to on był władzą Mołdawanki jest postacią mityczną, stworzoną przez Babla. Jego pierwowzorem był Żyd polskiego pochodzenia, Misza Japończyk (naprawdę nazywał się Michał Winnicki). Zdanie „Benia mówi mało, ale on mówi smacznie” należą do kanonu wszystkich fanów Babla. „Odessa mama” jest muzyczną wariacją osnutą wokół jego postaci, ale nie brak tam także mocnych wątków Lubki Kozak, Froima Gracza i innych legendarnych postaci, a także samej Odessy z najsłynniejszą dzielnicą Mołdawanką. W 1905 roku w Odessie zaczęły się żydowskie pogromy. Antysemickie bojówki Związku św. Michała Archanioła chciały wedrzeć się na Mołdawankę, ale miejscowa ludność żydowska stawiała im opór. Utworzono drużyny samoobrony. To był właśnie świat Beni Krzyka, tu zdobył sławę wykonując pierwsze zadania nim sam stał się królem MMołdawanki a wkrótce całej Odessy.

Symboliczna scenografia, wędrujące w różnym układzie krzesła po słynnych schodach Potiomkinowskich, dwie warstwy kurtyny przesuwające nas między różnymi obrazami z codzienności rzezimieszków, przemytników, kabaretów i domów publicznych. Niestety nie wszystkie sceny udało się połączyć w zgrabną całość, czy zachować jedność i nierozerwalność treści piosenek, oprawy choreograficznej ze scenami dialogowymi, ale powód dla którego chodzę na musicale nie został zachwiany. Liczna obsada, wielobarwność przedstawianych postaci, mocne wokale i fantastyczny Piotr Sierecki w roli Beni są mocnymi atutami. Do tego dźwięki muzyki żydowskiej, rosyjskich romansów, rumuńsko – besarabskich rytmów, turecko –kaukaskich brzmień, czy nostalgicznych kozackich pieśni ludowych tworzą idealną oprawę całości. Znakomita rozrywka i mile spędzone trzy godziny.

Katarzyna Michalik – Jaworska

 

Ach! Odessa – Mama…

Teatr Żydowski im. Estery Racheli i Idy Kamińskich

Reżyseria: Jan Szurmiej

Scenografia: Wojciech Jankowiak

Choreografia: Iliana Alvarado, Jan Szurmiej

Kierownik muzyczny: Hadrian Filip Tabęcki

Kostiumy: Marta Hubka

Piosenki i ich tłumaczenia: Wojciech Młynarski, Aleksander Rozenbaum, Andrzej Zaorski, Roman Kołakowski, Andrzej Ozga, Jan Szurmiej

Obsada: Zespół aktorski Teatru Żydowskiego

 

 

 

Dodaj komentarz