Myśli o krytyce: Gawlik

Nestor polskich krytyków ku przestrodze piszącym:

(…) dzieje sztuki pełne są więc zastanawiających pomyłek w ocenach i recepcji dzieła, by przypomnieć chociażby głośną recenzję Władysława Prokescha z prapremiery Wesela albo obojętność, jaka na początku towarzyszyła impresjonistom. Krytykom niczym to nie grozi – oprócz śmieszności – dają co najwyżej świadectwo o sobie, ale to już inna sprawa.

Nie każde zresztą dzieło sztuki zawsze jest bezbronne, nawet jednak wobec arcydzieł zdarzają się często wystąpienia żenujące. Z tej względności ocen i dowolności kryteriów wyłania się głębokie i trwale ryzyko krytyki – z reguły nie dostrzegane przez zadufanych w sobie oceniaczy. Ryzyko na jutro i ryzyko na dziś, bo im bardziej zadufani – tym mniej stają się wiarygodni. Jakby nie wiedzieli, że wątpić i nazywać jest obowiązkiem każdego z nas.

 

Jan Paweł Gawlik, Okolice teatru, 1990, s. 379-380

 

 

Dodaj komentarz