Musical z deszczem

 

 

Na początku była… Deszczowa piosenka. Pojawiła się w 1929 roku. Śpiewała ją Doris Eaton Travis w rewii The Hollywood Music Box. Od razu spodobała się publiczności dlatego tego samego roku znalazła się w filmie The Hollywood Revue of 1929 (prod. MGM), wykonywana przez Cliffa Edwardsa.

 

Deszczową piosenkę skomponował Nacio Herb Brown, a słowa napisał Arthur Freed. Światowy rozgłos, niegasnącą popularność i tytuł hitu wszech czasów przyniósł jej film muzyczny zatytułowany… Deszczowa piosenka. A wszystko za sprawą Gene`a Kelly`ego, który był nie tylko współreżyserem i choreografem tego filmowego musicalu, ale także odtwórcą głównej roli Dona Lockwooda.
Sposób w jaki Kelly, tancerz nad tancerze, zaśpiewał, a przede wszystkim zatańczył w strugach deszczu tytułowy utwór jest wciąż doskonale niedościgły.
Wojciech Kępczyński, dyrektor stołecznego Teatru Muzycznego Roma, od 14 lat mierzy się z największymi musicalami świata. Zwykle z tych prób wychodzi zwycięsko, czego dowodzą tłumy widzów zapełniające widownię na kolejnych premierach Romy i dobre oceny krytyków.
Deszczowa piosenka na deskach TM Roma została zrealizowana na podstawie filmu wyprodukowanego w Metro-Goldwyn-Mayer w oryginalnej choreografii filmu Gene`a Kelly i Stanley`a Donena.
O czym opowiada ten musical? Pewnie wszyscy wiedzą, ale przypomnijmy. Najkrócej mówiąc – to historia o miłości, narodzinach filmu dźwiękowego i… dubbingu.
Don Lockwood i Lina Lamont są wielkimi gwiazdami filmu niemego. On przystojny, ona piękna i uwodzicielska, mają tłumy wielbicieli, a media prześcigają się w staraniach o wywiady z nimi.
Właśnie wszedł na ekrany ich najnowszy film Królewski psotnik. Tłumy szaleją, gdy Lina i Don zmierzają na uroczystą premierę po czerwonym dywanie… I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie Śpiewak jazzbandu czyli pierwszy film muzyczny dźwiękowy, w którym aktorzy z ekranu przemówili i zaśpiewali swoimi głosami. Ta nowość szybko podbija serca publiczności. Producenci Królewskiego psotnika starają się zlekceważyć obraz konkurentów, ale widzowie domagają się, by Lina i Don też mówili i śpiewali. Cóż robić? Trzeba zrealizować film dźwiękowy, a w związku z tym zatrudnić nauczycieli dykcji i emisji głosu, którzy nauczą gwiazdy mówić. Gdy w przypadku Dona lekcje idą świetnie, z Liną łatwo nie jest. Ta piękna kobieta ma głos fatalny. Wysoki, piskliwy, na dodatek nie ma słuchu, więc nie jest w stanie powtórzyć poprawnie tekstu, a tym bardziej zaśpiewać…
Z pomocą ekipie przychodzi… los oraz przyjaciel i wierny druh Dona, świetny muzyk Cosmo Brown. Los bowiem stawia na drodze Dona początkującą, ambitną, a przy tym utalentowaną, także wokalnie, młodą aktorkę Kathy Selden. Cosmo wpada zaś na pomysł, aby brzydki głos Liny zastąpić głosem i wokalizami Kathy, pod warunkiem, że Lina się o tym nie dowie. Lamont bowiem nie lubi Kathy, nie tylko dlatego, że kiedyś dostała od Kathy – przez unik Dona – tortem w twarz, ale też wyczuwa w dziewczynie – słusznie – rywalkę do serca Lockwooda.
Zabieg podłożenia głosu udaje się świetnie. Jednak Lindzie usłużnie doniesiono, że to nie jej głos usłyszą w Walecznym kawalerze widzowie. Wówczas w ramach zemsty panna Lamont układa przebiegły plan… Producent nie ma wyjścia, musi go zaakceptować, by nie stracić wielkich pieniędzy, niemniej powoli zaczyna mieć dosyć kaprysów gwiazdy.
Film odnosi sukces, tyle że premierowa publiczność domaga się, by Don i Lina zaśpiewali dla nich na żywo. Cosmo wraz z Kathy znów robią „dubbing”. Kathy śpiewa stojąc za kurtyną, przed nią Lina udaje, że wykonuje piosenkę. Ale Don, zakochany w Kathy, nie zamierza dopuścić, żeby cały sukces i splendor spływał na głupią i wredną Linę. Nagle odsłania kurtynę, pokazując widzom kto stoi – dosłownie i w przenośni – za sukcesem panny Lamont. Co będzie dalej? To oczywiste – zatriumfuje sprawiedliwość, miłość i sukces…
W warszawskiej realizacji musicalu Deszczowej piosenki jest wiele pięknych, a nawet porywających scen, tyle że wychodząc ze spektaklu nuci się… piosenkę Dzień dobry, którą śpiewają Don, Kathy i Cosmo, a nie tytułowy przebój.
W spektaklu TM Roma większość ról, a szczególnie Dona, Kathy, Cosmo i Liny jest dublowana. W przedstawieniu, które oglądaliśmy Dona grał Dariusz Kordek, Cosmo – Jan Bzdawka, Linę – Barbara Kurdej-Szatan, a Kathy – Ewa Lachowicz.
I właśnie obie aktorki, gdy tylko pojawiają się na scenie wnoszą do spektaklu dobry, należny artystom musicalowym nerw sceniczny, energię, wdzięk, temperament oraz talent aktorski, taneczny i wokalny. To właśnie dzięki tym cechom Ewy Lachowicz (Kathy), zapamiętuje się jej wyraziste interpretacje ze szczególnym uwzględnieniem Dzień dobry, bo to ona – mimo iż śpiewa trio – jest swoistym jego liderem. Robi też wrażenie jej solowe wykonanie piosenki A ty?.
Równie ekscytujące jest każde pojawianie się na scenie rozhisteryzowanej, skrzeczącej Liny w wykonaniu Barbary Kurdej-Szatan. Ta rola to aktorska perła warszawskiej Deszczowej piosenki. A trzeba być nie lada mistrzynią, żeby tak fantastycznie fałszywie zaśpiewać pieśń Co ze mną jest?. To wykonanie nagrodzono niemal owacjami. Zasłużenie!
Jest pewien paradoks w tym musicalu, gdyż sceny pokazujące fragmenty filmów z Donem i Liną, utrzymane w konwencji filmu z epoki kina niemego i po jego udźwiękowieniu, robią większe wrażenie niż niektóre fragmenty musicalu (można powiedzieć, że podczas tej realizacji teatralnej stworzono niezłe filmy).
Jest też pewna nierównowaga dramaturgiczna między dwoma częściami musicalu. Pierwszy akt – mimo kilku dynamicznych scen – trochę się dłuży. Nawiasem mówiąc, może dlatego, że widzowie w większości znający opowiadaną historię, czekają na wykonanie najsłynniejszego utworu tego musicalu Deszczowej piosenki, a ta pojawia się w drugim akcie, po przerwie. Rzeczywiście, na spektaklu, który widzieliśmy, wyczuwało się takie oczekiwanie wśród widzów. W dodatku na krzesłach kilku pierwszych rzędów leżały peleryny, co skłaniało do podejrzeń, że i na widzów może spaść deszcz. I spada tyle, że nie bezpośrednio z sufitu. W strugach silnego deszczu śpiewa i tańczy Don od czasu do czasu obficie pryskając na publiczność. Taki mały performance…
Niemniej, oprócz deszczowej zabawy, drugi akt musicalu, który wymaga rozstrzygnięcia wszystkich zawiązanych w pierwszej części wątków, jest bardziej dynamiczny.
Obsadzony w roli Dona Dariusz Kordek to aktor i wokalista doświadczony. Jego Lockwood jest wiarygodny, ale ma się wrażenie, że zagrany z pewnym dystansem, że trochę za mało w nim werwy. Najbardziej uwidacznia się ten brak podczas wykonania tytułowej piosenki. Wstydu nie ma, ale odnosi się wrażenie, jakby aktor nie był w niej pewny siebie ani wokalnie, ani choreograficznie. Czyżby na jego wykonaniu Deszczowej piosenki zaciążył popis Gene`a Kelley`ego z filmowej wersji musicalu?
To dziwi, ponieważ w pierwszym akcie zarówno on jak i grający Cosmę Jan Bzdawka brawurowo wykonują piosenkę Ciach go smykiem z bardzo trudną choreografią, która musi być precyzyjnie wykonana, bo w przeciwnym razie cały numer zakończy się klapą. Popis w Ciach go smykiem Kordka i Bzdawki jest sukcesem.
Nie można nie wymienić kilku epizodów, które w musicalu Deszczowa piosenka w TM Roma dają widzom wiele satysfakcji. To przede wszystkim bardzo trudna rola Nauczyciela Dykcji ze względu na wymowę – jeden błąd zniszczyłby jej humor i dynamikę. Grający nauczyciela Bartosz Figurski wywiązał się z zadania perfekcyjnie.
Jakub Szydłowski w roli producenta filmowego pana Simpsona i Robert Rozmus jako reżyser Dexter stworzyli widoczne i dobre role.
Całość dopełniają, jak zwykle w TM Roma, dobrze zatańczone i zaśpiewane sceny zbiorowe.
Warto zatem wybrać się na musical Deszczowa piosenka, bo optymistyczne przesłanie i wdzięk wykonawców przysłaniają jego drobne słabości.
Grażyna Korzeniowska
__________________________________
Deszczowa piosenka („Singin` in the Rain” na podst. filmu Metro-Goldwyn-Mayer, oryginalna choreogarfia filmowa Gene Kelly i Stanley Donen)
Libretto Betty Comden i Adolph Green
Piosenki Nacio Herb Brown i Arthur Freed

Reżyseria Wojciech Kępczyński
Przekład Daniel Wyszogrodzki
Kierownictwo muzyczne Krzysztof Herdzin
Scenografia Boris Kudlicka
Kostiumy Dorota Kołodyńska
Reżyseria światła Marc Heinz
Fryzury Jaga Hupało
Projekty makijaży Sergiusz Osmański
Projekty projekcji Adam Keller

Reżyseria dźwięku Włodzimierz Kowalczyk, Artur Jóźwik
Kierownictwo produkcji Alina Różankiewicz

Obsada (m.in.): Dariusz Kordek, Jan Bzdawka, Ewa Lachowicz, Barbara Kurdej-Szatan, Jakub Szydłowski, Robert Rozmus, Bartosz Figurski, Janusz Kruciński, Monika Rowińska, Anna Sąsiadek, Rafał Drozd.

Premiera polska Teatr Muzyczny Roma 29 września 2012 roku

 

 

Dodaj komentarz