Marcin Kwaśny w monodramie „Rozkwaś Polaka!”

 

Marcin Kwaśny Monodram Marcina Kwaśnego Rozkwaś Polaka! (tekst Wojtka Miłoszewskiego w reżyserii Marty Ogrodzińskiej-Miłoszewskiej) to nowa propozycja Fundacji Między Słowami i firmy producenckiej Lemmonshot na otwarcie sezonu teatralnego 2012/2013.

 

 

Komedia to wymagający gatunek. Nie wszystkich śmieszą kolejne opowieści o udręczonym petencie wijącym się przed okienkiem na poczcie albo drwiny z mężczyzny na zakupach (obowiązkowo z listą sprawunków spisaną czułą dłonią kochającej żony) czy ojca rodziny męczącego się na bałtyckiej plaży. Statystyczny Polak, o którym opowiada tekst Miłoszewskiego, śmieje się rzadko, a z siebie to prawie wcale. Choć zasadniczo jest z siebie zadowolony, to powodów do radości nie ma zbyt wielu. Codzienne obowiązki go przytłaczają, praca częściej nudzi niż daje satysfakcję, na hobby nie ma czasu, ambitne projekty odkłada na później (kiedy będzie więcej pieniędzy albo kiedy dzieci dorosną), odpoczywać nie umie i właściwie nie wie, dlaczego robi to, co robi. Męczy go presja otoczenia, denerwują go mody i trendy, ale nie potrafi się od nich odciąć. Nie ma odwagi stanąć z boku i robić tego, na co sam ma ochotę. Bo właściwie nie wie, czego chce. Nie potrafi precyzyjnie określić swoich potrzeb. Czasem tylko gdzieś w mrokach pamięci zamajaczy odblask jakichś młodzieńczych marzeń, dawno zapomnianych…

 

Mimo że tekst Miłoszewskiego nie jest w całości ani szczególnie śmieszny, ani bardzo oryginalny, ma kilka dobrych momentów, celnych obserwacji i błyskotliwych kwestii, które znakomicie wyzyskuje Marcin Kwaśny. Aktor potrafi zaskoczyć publiczność celną interpretacją. Przez ponad godzinę skupia na sobie uwagę widzów, czasem zwracając się do nich bezpośrednio. Nie spoufala się jednak z publicznością, nie wywołuje do odpowiedzi, nie wykorzystuje zaskoczenia czy bezradności zdezorientowanych widzów i nie naraża ich na śmieszność (a to byłoby najłatwiejsze). Spektakl przypomina popularną obecnie formę one-man show, ale to tylko pozory. Marcin Kwaśny wciela się postać bohatera tekstu i gra. Jest szalenie przekonujący. Nikogo nie udaje, nie próbuje być śmieszny na siłę. Na przekór wizerunkowi z plakatu do spektaklu nie stara się być klaunem, choć jest w przedstawieniu kilka bardzo zabawnych scen, w których Kwaśny pokazuje swoje komediowe oblicze (świetna scena z kierunkowskazem czy wzruszająca próba siły w lodowatym Bałtyku).

 

Umęczony codziennością trzydziestokilkulatek może jeszcze nie mieć do siebie tyle dystansu, żeby pękać ze śmiechu, starszy człowiek może być już na tyle zniechęcony, że trudno mu się będzie nawet wybrać do teatru… Myślę, że to spektakl przede wszystkim dla ludzi młodych, zwłaszcza dla tych, dla których te zwyczajne historie „z życie wzięte” to nieznany kosmos. Opowieści o żelaznym wilku… Może historie, które podpatrują w domu… Łatwo więc im się śmiać. Z nas.

Mój nastoletni syn był zachwycony!

 

Marzena Dobosz

 

Wojtek Miłoszewski „Rozkwaś Polaka!”. Reżyseria Marta Ogrodzińska-Miłoszewska, występuje Marcin Kwaśny, autor plakatu Mariusz Fransowski; Lemmonshot, Teatr Praski, premiera 10 września 2012 roku gościnnie w Teatrze Kwadrat w Warszawie.

Dodaj komentarz