Młodzieży, na Wolę!

 

Dziękuję, że ktoś w końcu pomyślał o nastolatkach. O tych, co z młodzieńczą wyniosłością mijają Teatr dla DZIECI i Młodzieży, a Metro widzieli już zbyt wiele razy… Wyreżyserowana przez czeskiego twórcę Jakuba Kroftę w Teatrze na Woli adaptacja Madame Antoniego Libery, to historia tylko pozornie łatwa, miła i przyjemna… taka, na którą młodzież przyjść zechce. Spotka się jednak ze zmuszającą do myślenia opowieścią o umykaniu naiwności i wchodzeniu w dorosłość, z jej wielkimi pragnieniami i ucieczką przed bylejakością.

 

Młody człowiek spotka się z opowieścią o nie mogącej się spełnić miłości, uwikłanej w polityczne tło lat 60. ze wszystkimi jego ograniczeniami i nonsensami. Lekcja historii z przymrużeniem oka, ale i całym ciężarem uczucia, które każdemu licealiście może się przydarzyć, a żadnemu licealiście przytrafić się nie powinno. Bo że szacunek i uznanie dla belfra, przeistoczyć się może w pożywkę dla zgoła innych, niepożądanych uczuć, każdy, kto szkołę średnią kończył, wie. A Libera tę szarpaninę młodości z naturą i chemią uchwycił w sposób mistrzowski, ze znajomością młodzieńczej psychiki i żywą pamięcią własnych licealnych doświadczeń… To bardzo ważne i cenne, że młodzież ma szansę spotkania z wielką literaturą, bo nie każdy czytelnik po powieść Madame sięgnie. Pozostaje wtedy możliwość zetknięcia się z nią widzowi.

Wykładowca języka francuskiego opowiada maturzystom swego byłego liceum, jaki sens ma studiowanie romanistyki w głębokiej komunie… Po szkole krążą legendy z czasów jego młodości, z dobrze znanych kątów wyłażą wspomnienia… Wraz z nimi zimna, hipnotyzująca nie tylko męską część szkoły Madame, ucząca francuskiego dyrektorka szkoły… To tej kobiecie poświęcił najlepsze lata szczenięcej młodości. Wyrywając dla siebie skrawki jej tajemnic, budował coraz bardziej skomplikowaną układankę, za którą płacił narastająca spiralą niezdrowej fascynacji i uzależnienia.

W roli głównego bohatera, którego pierwowzorem jest sam Libera, Waldemar Barwiński. Przekonał mnie. Nieśmiały i zdesperowany zarazem. Znający swe miejsce w szeregu i wymykający się konwencji. W roli Madame reżyser początkowo chciał obsadzić lalkę, bo jak twierdzi to postać nierzeczywista. Aleksandra Bożek udźwignęła jednak tę rolę. Wyniosła, nieprzystępna, trzymająca uczniów i widzów na daleki dystans. Zimna ryba. A jednak nie dziwi płomienne naiwne uczucie, które próbuje przełamać tę tajemnicę.

Ograniczona do minimum scenografia, kilka krzeseł, bo wyobraźni nie potrzebna dosłowność. W głębi sceny zespół muzyczny, to wciągany w bieg zdarzeń, to pozostający ich tłem. Perkusja, gitara elektryczna i szlagiery, wtedy zakazane, dziś nadal chce się ich słuchać. Na premierze szczególnie młodych twarzy nie widziałam, ale starsze pokolenie z aprobatą przyjmowało retrospekcje z własnej przecież młodości…

 

Zuzanna Talar

 

„Madame” na podstawie powieści Antoniego Libery

Teatr na Woli im. Tadeusza Łomnickiego

premiera 7 lipca 2012 r, godz. 19.00

reżyseria; Jakub Krofta

adaptacja: Maria Wojtyszko

występują: Aleksandra Bożek, Waldemar Barwiński,

Stanisław Brudny, Zuzanna Grabowska / Agata Wątróbska,

Anna Gryszkówna, Paweł Domagała, Robert. T. Majewski,

Szymon Rząca, Kamil Siegmund.

 

 

 

 

Dodaj komentarz