Focus Polska w Sibiu: Apokalipsa i odrodzenie

Bracia Karamazow
Mrok i światło, Apokalipsa i zbawienie kontrastowały ze sobą podczas 19. Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego w Sibiu (Rumunia, 25 maja – 3 czerwca), jednego z najbardziej prestiżowych i największych festiwali europejskich. Mimo kryzysu finansowego i ograniczeń budżetowych udało się przedstawić publiczności szerokie spektrum teatralnych poszukiwań i lęków, skupiając w jednym miejscu przedstawienia, performanse, akcje uliczne, koncerty, składające się na obraz współczesnego teatru i sztuki widowiskowej. Ważną częścią festiwalu była przyjęta z gorącym aplauzem prezentacja polskiego teatru pod wspólną nazwą Focus Polska, przygotowana przez Instytut Adama Mickiewicza.

 

Na prezentację złożyły się produkcje i pokazy z rozmaitych obszarów teatralnej mapy Polski, zarówno geograficznie, jak i ze względu na odmienny obszar artystycznej kreacji; od czarnego cyrku, inspirowanego powojenną traumą, poznańskiej Strefy Ciszy (Salto mortale), poprzez polski gospel wrocławskiego Teatru ZAR Jarosława Freta, zespołu pracującego przy Instytucie Grotowskiego, gorzko ironiczny spektakl TR Warszawa w reżyserii Grzegorza Jarzyny, oparty na dramacie Doroty Masłowskiej Między nami dobrze jest po filozoficzną rozprawę wg Braci Karamazow Fiodora Dostojewskiego wedle scenariusza i w reżyserii Janusza Opryńskiego (Teatr Provisorium). Swego rodzaju deserem tej prezentacji była projekcja filmowej rejestracji Akropolis wg Wyspiańskiego, legendarnego spektaklu Jerzego Grotowskiego (1969). Dzięki takiej kompozycji „polski akcent” festiwalu wybrzmiał wyraziście, wzmocniony także rumuńską adaptacją Kroniki wypadków miłosnych Tadeusza Konwickiego i serbską realizacją Nocy Helvera Ingmara Villqista.

Inicjator i dyrektor festiwalu w Sibiu, Constantin Chiriac, opatrzył tę edycje festiwalu znamiennym hasłem: „Crisis: Culture Makes a Difference!” [Kryzys: Kultura ma znaczenie!], chcąc w ten sposób zwrócić uwagę na siłę kultury, sztuki, a w szczególności teatru, którego wpływ na przezwyciężanie kryzysu ekonomicznego bywa niedoceniany. Publiczność Sibiu dała temu wyraz, nie tylko tłumnie przybywając na spektakle, ale gorąco, owacjami na stojąco kwitując wysiłek artystów. Bliska więź, jaka powstała między społecznością pięknego hanzeatyckiego Sibiu, a festiwalem jest bodaj największym osiągnięciem tego międzynarodowego forum sztuki, Miasto autentycznie żyje festiwalem, czuje się tu atmosferę oczekiwania i akceptacji i to na każdym kroku: na ulicy, podczas pokazów i koncertów, w kościołach (też koncerty) i w przestrzeniach teatralnych – tych tradycyjnych i specjalnie dla festiwalu aranżowanych, jak sławny już na całym świecie spektakl Silviu Purcǎrete wg Fausta Goethego, prezentowany w byłych halach fabrycznych z niesłychanym rozmachem i precyzją. Wydarzeniem festiwalu był także inny spektakl Purcǎrete, pokazany jeszcze w fazie prób, przed planowaną premierą w Edynburgu – Podróże Guliwera wg Swifta, poruszająca opowieść o marzeniach młodości, rozczarowaniach starości, konfrontacja spojrzeń na trwającą Apokalipsę z dwu brzegów: życia i śmierci.

O ile mroczne spektakle Purkarete, także austriacka minimalistyczna adaptacja Kafkowskiego Procesu, skrojony na monodram Król Lir Szekspira w wykonaniu tajwańskiego aktora Wu Hsing-kuo, Kronika wypadków miłosnych z krwawym deszczem zapowiadającym zagładę czy Salto mortale Strefy ciszy malowały rozmaite odcienie Apokalipsy i rozpanoszonego Zła, o tyle pozostałe polskie spektakle próbowały albo ironią, albo groteską albo czystością tonu wprowadzać jaśniejszy ton do refleksji nad światem. Ten jasny, budujący powiew odczuwali zwłaszcza widzowie Tryptyku teatru ZAR, który odwołując się do rozmaitych pradawnych pieśni sakralnych wielu tradycji etnicznych, skonstruował mistyczny spektakl o odwiecznym dążeniu do wewnętrznej harmonii. Próbą nostalgicznego powrotu do ideału ucieleśnionego piękna był także spektakl Ja, Rodin z udziałem Constantina Chiriaka i belgijskiej tancerki Esther Cloet w roli Camille, modelki i muzy Rodina.

Podczas festiwalu w Sibiu obradowało kolegium redakcyjne międzynarodowego czasopisma Critical Stages, ukazującego się staraniem Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych (AICT/IATC) pod redakcją Yun-Cheol Kima (Korea). Nie bez związku z hasłem festiwalu jedno z najbliższych wydań czasopisma poświęcone zostanie sytuacji teatru i krytyki w czasach recesji. Krytycy skupieni w redakcji, w tym piszący te słowa, wzięli udział w panelu o festiwalu, podczas którego jednym z przewijających się motywów była zgodna opinia o budzącej podziw, doskonale skomponowanej prezentacji polskiego teatru.

 

Tomasz Miłkowski

Dodaj komentarz