ALA Z ELEMENTARZA podczas DNI TEATRU NA MOKOTOWIE

 

„Zaiste, trudno być matką w getcie” mówi tytułowa Ala i snuje swą opowieść o losie swej żydowskiej rodziny w monodramie na podstawie wspomnień Aliny Margolis-Edelman, pierwowzoru Ali z elementarza Falkowskiego, wyreżyserowany w warszawskim Teatrze na Woli przez Agnieszkę Glińską. Opowieść o heroicznych niemal decyzjach matki, by ocalić z getta swoją dwójkę dzieci, przeplecioną wspomnieniami o chomiku Eifflu przemianowanym przez Falkowskiego w Asa. Bo przecież Ala miała Asa.

Przerażające wspomnienia mieszają się z sielankowymi wspomnieniami o dzieciństwie w inteligenckiej rodzinie lekarskiej, niani w tajemnicy zabierającej dziewczynkę do kościoła, by zakończyć na opuszczeniu płonącego getta. Ale nawet te najbardziej wstrząsające opowiedziane są z perspektywy nastolatki kochającej życie. Bez martyrologii i dramatyzmu.

Na scenie krzesło i biurko. Na biurku termos. Za biurkiem Zuzanna Fijewska – Malesza, jako Alinka. Z jasnym uśmiechem wspomina. Sztuka początkowo drażni tym usilnym staraniem autentycznej, spontanicznej opowieści – lekko przesadzonym „cmokaniem” i „zacinaniem” bohaterki. Z czasem jednak widz zanurza się w historię i przestaje to zauważać. Zdaje się, że nawet aktorka nie do końca istnieje, jest tylko przekaźnikiem historii. Może to właśnie jest siłą tego spektaklu?

Autorka sztuki Alina Margolis-Edelman (1922–2008) była polską lekarką i działaczką społeczną żydowskiego pochodzenia, żoną Marka Edelmana. Wspominany w sztuce autor Elementarza Marian Falski był przyjacielem matki Aliny Margolis. Kiedy skończyła siedem lat, przyniósł jej w prezencie swój Elementarz dedykacją „Ali z Elementarza – Autor”; niżej dopisał: „Ala ma kota”.

I chociaż historia opowiedziana jest nie przez Alinę a Alę właśnie, z perspektywy dziewczyny dziecka właściwie, które opisuje zastaną rzeczywistość bez rozpaczy czy emocji, taką jaką jest, to finał sztuki nie utrzymał tej konwencji. „Tam pod murem, po raz pierwszy w życiu poczułam się naprawdę Żydówką. I że już na zawsze, do śmierci, zostanę z tym żywcem zwęglonymi, z tymi uduszonymi, zagazowanymi w schronach, z tymi, co walczyli i zginęli, bo nie mogli nie zginąć, z tymi, których losu nie podzieliłam.” Twórcy nie docenili inteligencji widza, że on tę puentę może sam zbudować na podstawie tego, co usłyszał. Trochę szkoda…

Katarzyna Michalik – Jaworska

 

Ala z elementarza

Dodaj komentarz