Czy Tusk jest Żydem? Narodowa histeria, czyli Żyd w Teatrze Rampa

 

W Rampie ostatnio wiele się dzieje. Wiele i ważnie. W teatr wstąpiło jakby nowe życie, a każda kolejna premiera to Wydarzenie.

Jest nim bez wątpienia tragikomedia Żyd Artura Pałygi na Scenie Kameralnej, w reżyserii Witolda Mazurkiewicza niemal od razu wywołała spore kontrowersje. Ci pośpiesznie opuszczający salę komentowali dość głośno, że to sztuka antypolska, zaś goszczący na premierze Szewach Weiss podziękował po spektaklu. W kilku wzruszających zdaniach wyraził podziw dla Polaków, przypominając iż wiele narodów świata nie podjęło takiego rozliczenia z tym tematem, jak to pokolenie, jak ten teatr.

 

 

Młody, 41 letni autor sztuki dotknął tematu, który do dziś boli wielu. Zafundował nam przy okazji dość ważną lekcję historii.

Na scenie krzesło, dwoje drzwi, okno. Irytująca migająca jarzeniówka. Ascetyczna scenografia, ascetyczna muzyka Mariusza Bogdanowicza. Zawodzący w tle kontrabas nadaje tempo całemu przedstawieniu. Wieczorna pora, pokój nauczycielski w podupadającej szkole. Zebranie zwołane przez dyrektora by przedyskutować przyszłość szkoły i ewentualny udział w jej finansowym ratowaniu żydowskiego inwestora jest pretekstem do dyskusji o polsko – żydowskiej przeszłości i dzisiejszych stosunkach. Warunkiem pomocy jest nadanie szkole imienia ojca darczyńcy – Mosze Wassersztajna, co z kolei dla wielu jest zbyt gorzką pigułką do przełknięcia.

Aktorzy miotają się po scenie, w zamkniętym przez dyrektora pomieszczeniu. Za każdym razem gdy emocje sięgają zenitu, próbują sforsować zakluczone drzwi. Ta niemoc, napięcie i duszność potęgują nerwowość widza. Gdy wyprowadzony ostatecznie z równowagi wuefista wybija szybę i otwiera drzwi, mamy wrażenie przewiewu i czujemy jak odpuszcza nam napięcie w mięśniach. Gama emocji, jaka towarzyszy spektaklowi w dużej mierze jest zasługą doskonałej gry aktorskiej i wyraźnie zarysowanych postaci. Dyrektor Szkoły (Grzegorz Mrówczyński) zasiedziały od 68 roku, przejął stołek po zaszczutej Żydówce. Polonistka (Brygida Turowska) prychaniem, drwiącymi uśmieszkami, półsłówkami maskuje pogardę dla ludzi. Anglistka (Kamila Boruta – Hycnar), przedstawicielka najmłodszego pokolenia duszącego się w kraju. Jej celem jest jak najszybszy wyjazd z Polski. Wuefista (Konrad Marszałek) uosabiający chyba najczęstsze stereotypy antysemickie, przekonany o ogólnopolskim i międzynarodowym spisku żydowskim, sponsorowanym oczywiście przez żydowski bank światowy. No i ksiądz (Mieczysław Morański) – w duchu neokatechumenizmu, ale bez przesady…

Dyskusja momentami zabawna, gdy rodzą się wątpliwości, jak przyjąć takiego gościa. Jak przywitać, co podać, co zaśpiewać? Czy można go ugościć karpiem po żydowsku czy niekoszernym bigosem? Czy w ogóle powinno się mówić „Żyd” czy „Judejczyk”? Z czasem jednak zabawną być przestaje, gdy spod szaf i nauczycielskich biurek wychodzić zaczynają upiory polsko – żydowskiej histerii. „Ataki na Word Trade Center są dziełem Żydów, Tusk też jest Żydem zamieszanym w katastrofę w Smoleńsku. Zresztą Obama także. Właściwie nie mam nic do Żydów, tylko kto tu jest właściwie u kogo gościem?” – pada z ust wuefisty. Jadwiga, polonistka przytaczać zaczyna historię wymordowanych Żydów z ich rodzinnego miasteczka i tysięcy podobnych. Wygnanych i prześladowanych przez Polaków. Anglistka jest wnuczką zarządcy nieruchomości pożydowskich, zaś ksiądz zostaje oskarżony za lata napiętnowania Żydów przez Kościół Katolicki.

Za brak misji społecznej i informacyjnej oskarżony zostaje nie tylko Kościół ale i oświata. Wuefista za wpojoną nienawiść do Żydów rozlicza księdza, a polonistkę za brak wiedzy. „Czemu mi nikt nie opowiedział co tu z nimi robiono? Czemu nas pani tego nie uczyła?”

Pełna humoru, dramaturgii, niespodziewanych zwrotów akcji sztuka to głos w dyskusji o przygotowaniu szkoły i nauczycieli do społecznej edukacji. Mimo, że drażni groteskowe zakończenie pojednania w rytm „Hava Nagila”, to z pewnością jest lekturą obowiązkową! Choć z pewnością wielu oburzy.

Katarzyna Michalik – Jaworska

 

ŻYD Artura Pałygi”, reż. i scen: Witold Mazurkiewicz, muzyka: Mariusz Bogdanowicz, premiera 14 maja 2012, Teatr Rampa – Scena Kameralna

 

Dodaj komentarz