Dobrze iść na Aktora

Aktor w Teatrze Narodowym

O Aktorze Norwida w reż. Michała Zadary w Teatrze Narodowym pisze Grażyna Korzeniowska.

 

N/z: Oskar Hamerski w roli tytułowej w Aktorze Cypriana Kamila Norwida w reż. Michala Zadary w Teatrze Narodowym (Scena przy Wierzbowej), fot. Krzysztof Bieliński/Archiwum Artystyczne Teatru Narodowego

 

 

Można ryzykować twierdzenie, że kluczem do dramatuAktor” Cypriana K. Norwida jest myśl jaką wygłasza jego bohater, sławny aktor Gotard Pszonk-kin: „Najwięcej chcą od świata ci, co nic nie robią,/ Ażeby on był innym!/ tylko się żałobią, Samotnie niszcząc serce! — gdyby coś robili,/ Mieliby i sił więcej, i świat by kształcili…”
Że ma słuszność potwierdza ostatnia scena dramatu, gdy jego przyjaciel hrabia Jerzy, miast bezproduktywnie boleć z powodu swoich długów i popadać w jeszcze większe, wykorzystuje swój aktorski talent, by zarobić nim uczciwie pieniądze, żeby te długi spłacić.
Bo rzecz w „Aktorze” jest o pieniądzach, a zaraz po nich o czynie, czyli o pracy, ale też o społecznych przesądach, które pętają człowieka, osłabiają jego wolę, powstrzymują decyzje.
Zaczyna się przyjemnie. Oto kawiarnia, i jak to w kawiarni przewijają się różni ludzie. Przychodzą tu na kawę, na wódkę, załatwiają interesy, wymieniają myśli ważne i całkiem banalne. Wpada też hrabia Jerzy, bo przyciąga go obecność aktorów z położonego w bliskości kawiarni teatru. On sam, jak wyznaje bywającej tu aktorce, też grał w Anglii i to Szekspira, i to Hamleta, i to z powodzeniem…
W kawiarni dopada Jerzego wiadomość, że został bankrutem, bo firma, której powierzył pieniądze splajtowała.
Teraz życie hrabiego polega na tym, by ukryć fakt bankructwa przed chorą matką i siostrą, która z dnia na dzień zostaje panną bez posagu. Więc Jerzy musi grać, udawać, kłamać, wyprzedając zarazem majątek, a bliskich przekonując, że to tylko zmiana lokum na letnie miesiące… Ale problemy przytłaczają go coraz bardziej. Klęska finansowa prowadzi na skraj myśli o samobójstwie. Wypowiada je słowami księcia Hamleta: „Być albo nie być…”, a jako sztylet obraca w ręku kawałek szkła, przmierzając go do nadarstka… Ten pełen rozpaczy, ale też pozerstwa, jak to u niespełnionego aktora, monolog i gest hrabiego podpatruje szkolny kolega, a zarazem wielki aktor szekspirowski Gotard Pszonk-kin. Wtedy w jego głowie rodzi się pewien pomysł… Dzięki niemu i zgrabnym zabiegom – jak powiedzielibyśmy dzisiaj – PR-owskim, hrabia zdyskontuje swój talent aktorski, a zarazem zarobi pieniądze, tak niezbędne, by wyjść z bankructwa.

„Aktor” Norwida jest sztuką bardzo rzadko graną w polskim teatrze. W ogóle sztuki Norwida rzadko w nim goszczą, niewątpliwie za sprawą utartego i jakże mylnego przeświadczenia, że to autor niejasny, z zawikłanymi myślami, „ciemny”, jak pisano.
Nawet Michał Zadara, reżyser „Aktora”, spektaklu, który można oglądać na Scenie przy Wierzbowej Teatru Narodowego, w felietonie o „Aktorze” notował (domniemujemy, że prowokacyjnie): „Dziwne – jak się myśli „Norwid”, to jednak rzadko się myśli „poeta finansów”. Ale z drugiej strony – jak się myśli „Norwid”, to się w sumie mało co myśli, bo mało kto ma cierpliwość, by czytać tak skomplikowaną poezję”.
Szczęśliwie Zadara miał cierpliwość, by nie tylko dramat Cypriana Kamila Norwida przeczytać, zrozumieć, ale przekonać o słuszności jego wystawienia na scenie dyrektora Teatru Narodowego i wreszcie wystawić.
Powstał spektakl dynamiczny, klarowny, świetnie wpisujący się w dzisiejsze międzynarodowe kłótnie o pieniądze, giełdy, spekulacje finansowe; w dzisiejsze przekonanie, że tylko forsa daje szczęście…
Norwid spostrzega – sam doznał w życiu głębokiej biedy – że pieniądze – ich brak lub ich nadmiar – zmieniają ludzi, ale także relacje między nimi. Opowiada o tym rozdzierającoWerner, kiedyś z czułością hołubiony guwerner Elizy, siostry hrabiego Jerzego. Gdy wygrywa sporą sumę na loterii, i staje się zasobnym człowiekiem szacunku u byłej rodziny uczennicy nie zyskuje, jako wciąż niższy stanem… Za to inni zaczynają tytułować go „hrabią”, bo przecież tylko szlachetnie urodzony może być bogaty. Dla pieniądzy ludzie zdradzają i ideały, i ukochanych – to przypadek Erazma, narzeczonego Elizy. Pieniądze dają ludziom władzę nad innymi, ale i emancypują, czego przykładem jest córka Bizońskiego, która prowadzi kawiarnię i jest niezależna od ojca.
Można zarobić pieniądze także na sławnym nazwisku lub towarzyskim skandalu. Rozumie to Gotard Pszonk-kin, aktor, którego rodzina hrabiego Jerzego z racji zawodu, uważa za człowieka niegodnego przyjmowania na salonach. Ale to dzięki pomysłowi Gotarda na własny sceniczny benefis w roli Hamleta, a następnie poprzez umiejętnie rozsiewane plotki o chorobie, w swoje miejsce na scenie jako aktora stawia hrabiego Jerzego i wywołuje skandal towarzyski. Hrabia aktorem?! Ten skandal ludzie chcą oglądać i jeszcze płacić zań pieniądze, a dzięki temu Jerzy ma szansę spłacić długi…
Norwid rozumiał, obserwując swój czas, że wraz z nadchodzącym kapitalizmem idą rządy pieniądza, że kapitalizm zmienia świat, zmienia stosunki między ludźmi, że klasa próżniacza, ale z pretensjami, jaką jest rodzina hrabiego, odchodzi do lamusa, że liczą się ci, którzy umieją pracować i zarobić pieniądze.
To piekielnie aktualna drama Norwida nie tylko z racji tych „finansowych” rozważań. Czas dopisał do niej jeszcze jedną pointę – dzisiaj aktor, sławny aktor, artysta, celebryta przyciąga tłumy. Ze skandali artystów i celebrytów żyją media. Ale i ci sławni zarabiają na swoich skandalach krocie. Słynne nazwisko jest w stanie zgromadzić milionową widownię i zarobić… fortunę. Mamy tego przykłady na co dzień…

Michał Zadara scenograficznie wpisał „Aktora” nie w kostium z epoki, ale w dzisiejszość. Kawiarnia w sztuce jest repliką naprawdę istniejącej kawiarni „Antrakt”, położonej na tyłach Teatru Narodowego, w której bywają jego aktorzy – jadają i piją – prowadząc zapewne podobne rozmowy jak ci z dramatu Norwida.
Świetnym pomysłem jest umieszczenie publiczności na obrotowej widowni. Dzięki temu zabiegowi stwarza się iście filmową opowieść – oto sceny dramatu przesuwają się przed naszymi oczami jakbyśmy oglądali film, a jednocześnie dzięki obrotówce Zadara dodaje jeszcze jeden symbol do „Aktora” – oto świat kręci się wokół pieniądza…

Jedyną słabością Zadarowego spektaklu jest aktorstwo. „Aktor” napisany jest wierszem (13-zgłoskowcem), potoczystym, acz jednak zawierającym często wyszłe z użycia sformułowania, składnię przeciwną dzisiejszej. Aktorzy muszą tak mówić swoje kwestie, by jak najlepiej zbliżyć ich rozumienie widzowi. I tutaj zaczyna się problem, ponieważ większość młodych odtwórców ról – w szczególności Mateusz Rusin (baron Erazm Potomski), także miejscami Arkadiusz Janiczek (Gotard Pszonk-kin) – nie radzi sobie z artykułowaniem swoich ról. Zdaje się jakby nie rozumieli, co mówią, a wypowiadane słowa niezbyt dobrze układały się im w ustach.
Zdecydowanie lepiej radzą sobie – a olśniewająco Anna Chodakowska (Nicka) – aktorzy starsi – Ewa Wiśniewska, jakkolwiek z fizyczności jest zdecydowanie za młoda na hrabinę, Waldemar Kownacki (Bizoński), Marek Barbasiewicz (Werner).
W miarę postępowania spektaklu coraz ciekawsza staje się rola hrabiego Jerzego w wykonaniu Oskara Hamerskiego. Niezbyt przekonywający w początkowych scenach, bardzo dobrze radzi sobie w dramatyczno-tragicznym zapętleniu bohatera. Wzorcowo wypowiada też słynny monolog Hamleta, bez zbędnych emocjonalnych zakrętasów, naturalnie, a na tyle prawdziwie, by skupić uwagę widza.
Niemniej brawa dla Michała Zadary, że przywrócił „Aktora”, a tym samym Cypriana Kamila Norwida polskiej scenie.
Grażyna Korzeniowska
______________________________
Cyprian Kamil Norwid Aktor
Teatr Narodowy – Scena przy Wierzbowej
Reżyseria Michał Zadara
Scen. Robert Rumas
Kost. Julia Kornacka
Muz. Dominik Strychalski
Reż. światła Artur Sienicki
Praca nad słowem Grażyna Matyszkiewicz
Obsada: hrabia Jerzy – Oskar Hamerski, hrabina, jego matka Ewa Wiśniewska, Eliza, jego siostra – Patrycja Soliman, książę Filemon – Wojciech Solarz, Werner – Marek Barbasiewicz, Gotard Pszonk-kin – Arkadiusz Janiczek, baron Erazm Potomski – Mateusz Rusin, Olimpia, aktorka – Aleksandra Justa, Nicka, modystka – Anna Chodakowska, Faustyn Bizoński – Waldemar Kownacki, Felcia, jego córka – Wiktoria Gorodeckaja i inni. Premiera 4.02. 2012 r.

 

 

Dodaj komentarz