„Tajemnicze dziecko” – nosisz je w sobie

 

Być może nie było przypadku w tym, że na kilka minut przed premierą „Tajemniczego dziecka”, baśni E.T.A. Hoffmana, zaprowadziłam syna pod pomnik Korczaka… To on właśnie powiedział, że „bez szczęśliwego dzieciństwa, całe życie jest kalekie”…

I zaraz na scenie Teatru Lalka przetoczyła się historia pewnego dzieciństwa, które radośnie umknęło przed niewyrozumiałym, szufladkującym, niewrażliwym na dziecięcą naturę myśleniem dorosłych. Na szczęście

 

Historię opowiada dwoje staruszków. On karmi ptaki swojej wyobraźni. Ją to bawi, ale potrzebuje drugiego człowieka. Oboje samotni i tęskniący do zgubionego gdzieś w życiu tajemniczego dziecka, które odzyskują teraz w swojej starości, swym zdziecinnieniu. W cenie są opowieści naszych dziadków o tym, co działo się kiedyś. Ale ta historia może dziać się dzisiaj, w naszym domu, więc mamy szansę zmienić tą historię. Nigdy nie jest za późno dla dzieci i rodziców, by uczynili czas dzieciństwa i rodzicielstwa szczęśliwszym…

 

Zobaczyłam mądrą historię o pięknie wyobraźni, fantazji, o cudownej przestrzeni dla magii, z którą przychodzimy na świat i mimo że to wielka siła, w każdej chwili można ją stracić, zbyt dosłowne stąpając po ziemi. Obrazem dla opowieści staruszków jest gra marionetek. Miniaturowe, w miniaturowym domku, na miniaturowym krzesełku, bo to działo się dawno, bardzo dawno temu i jest tak odległe, że aż maleńkie.

Dziewczynka i chłopiec, wychowują się w biednym, prostym domu, ale wynoszą z niego wielkie bogactwo. Poszanowanie potrzeby beztroskiego, szczęśliwego dzieciństwa. Dzieci żyją w bliskości z naturą, świadome siebie i swego miejsca na ziemi. Najdrobniejsza rzecz w ich rękach zyskuje swoje niepowtarzalne znaczenie, więc nie nudzą się mimo braku zabawek. Każde wsłuchuje się w swoje marzenia, w swoje tajemnicze dziecko. Rozmawiają z nim, bawią się, rozpieszczają, uwielbiają, nieświadome, że to rozmowa z wewnętrznym „ja”, i zachwyt nad samym sobą. Tak potrzebny, by czuć się szczęśliwym. Na ich dzieciństwo pada cień. Zamożny, zniesmaczony ich beztroską wuj, zarządza: wykształcenie i nienaganne maniery. Dzieci mają teraz spełniać oczekiwania dorosłych i szukać ich poklasku. Rodzice widzą, że wyrwane ze swej rzeczywistości, marnieją, tracąc spontaniczność i ciekawość świata. Nic dziwnego, kiedy lekcji życia udzielała przysłana przez wuja, bezwzględna mucha. Rodzice pozbywają się jej tak, jak muchy pozbyć się najłatwiej. Dzieci odzyskują swoją przestrzeń do marzeń, radości i śmiechu. Czego i naszym dzieciom życzę. Spektakl przekona małolaty, że warto wsłuchiwać się w siebie i pielęgnować swoje tajemnicze dziecko. A rodziców, że warto porzucić nazbyt wygórowane wymagania i ustąpić choć trochę miejsca beztrosce, cudownemu tumiwisizmowi i bujaniu w obłokach. Bo tam właśnie skrywa się tajemnicze dziecko. I nie wystarczy pochylić się nad tajemniczymi dziećmi naszych latorośli, ale i naszymi własnymi…

W moim odczuciu przedstawienie dla dzieci nieco starszych, niż proponowane 6 lat. Dużo tu symboliki, zastanowienia, spektakl rządzi się swoim własnym, niespiesznym tempem. Syn po wyjściu z teatr do nocy nucił podchwyconą melodię, bo muzyka Pavla Helebranda cieszy serducho.

 

„Tajemnicze dziecko” – nosisz je w sobie

Zuzanna Talar

 

„Tajemnicze dziecko” na motywach baśni E.T.A. Hoffmana, przekład z języka słowackiego: Joanna Goszczyńska,

scenariusz: Emilia Hoffmanova, reżyseria: Marian Pecko, scenografia: Pavol Andraško, kostiumy i lalki: Eva Farkašová,

muzyka: Pavel Helebrand, asystent reżysera: Wojciech Pałęcki,

obsada:

Monika Babula, Beata Duda-Perzyna, Grzegorz Feluś, Aneta Harasimczuk, Mariusz Laskowski, Wojciech Pałęcki, Piotr Tworek,

Prapremiera 24 marca 2012 Teatr Lalka

Dodaj komentarz