Stulecie Szpilmana: Przyszedł na to czas

 

Tych lat nie odda nikt

Ten projekt, realizowany w stulecie urodzin artysty, „Władysław Szpilman – Pianista Warszawy”, przywrócił do żywego istnienia dorobek wybitnego kompozytora. To były pełne wrażeń dni, niepozbawione emocji, czasem akcentów polemicznych, ale bardzo potrzebne. Twórczość i życie Władysława Szpilmana oświetlone zostały z wielu punktów widzenia, zwłaszcza jego wszechstronna aktywność jako kompozytora, wykonawcy, organizatora życia muzycznego.

Na wielki finał programu wróciły jego piosenki. W teatrze Ateneum raz jeszcze zabrzmiały w pełnym energii wykonaniu młodych wykonawców, niedawnych absolwentów Akademii Teatralnej, którzy pod reżyserską ręką Andrzeja Strzeleckiego przygotowali prawdziwy teatr piosenki. Nie było to bowiem wyłącznie „odśpiewane” dawne szlagiery, co i tak zasługiwałoby na pochwałę, bo przecież przypomniano trochę przykurzone dzisiaj przeboje Szpilmana, takie jak Nie wierzę piosence, Deszcz, Tych lat nie odda nikt, Przyjdzie na to czas, Trzej przyjaciele z boiska, W małym kinie, Czerwony autobus, które przez wiele lat słuchała i śpiewała cała Polska. Dzisiaj można je usłyszeć tylko od czasu do czasu, a szkoda, bo młodzi wykonawcy dowiedli, jaka się w nich kryje siła muzyczna i nieoczekiwana świeżość. W czasach, kiedy dominuje muzyka zdominowana przez jeden wzorzec, nazywany przez niektórych odgłosem pralki „Frania”, kompozycje Szpilmana tchną powiewem młodości i oryginalności.

Wieczór pod nazwą „Tych lat nie odda nikt” wedle scenariusza i w reżyserii Andrzeja Strzeleckiego, był jednak czymś więcej niż tylko przypomnieniem piosenek. Nowe aranżacje i interpretacja nasycona współczesną wrażliwością, dynamiką, powściągliwym liryzmem ukazały teatralne wnętrze Szpilmanowskiej piosenki – młodzi artyści stworzyli przez swoje działanie, żywy dialog, emocje, barwną inscenizację, wigor, ale i ściszenie pełen różnorodności spektakl, złożony z małych dramatów, opowiadający o prawdziwym polskim życiu. Życiu poniekąd alternatywnym. Stało się tak dzięki prostemu, odważnemu, a nawet ryzykownemu zabiegowi – poszczególne utwory Szpilmana przedzielały bez mała dokumentalne fragmenty wiadomości radiowych i cytatów z prasy lat 50., nadawane ze studia, w którym występowali jako spikerzy Joanna Pałucka i sam Andrzej Strzelecki. Smutny komizm tych komunikatów, niekiedy tragicznych i bolesnych, odtwarzał swego rodzaju tkankę rzeczywistości, na której tle kwitł świat alternatywny piosenki Szpilmana, piosenki jak tlen podtrzymującej normalne życie, oddzielone od opresyjnych czasów stalinizmu barierą muzycznego i poetyckiego nawiasu.

Wszyscy wykonawcy zasłużyli na pochwałę, bo talentów na scenie nie brakowało, każdy wnosił swoją własną nutę, własny znak, choć osobowości Natalii Sikory, Moniki Węgiel i Wiktorii Gorodeckiej wśród pań i Marcina Januszkiewicza wśród panów wysuwały się na plan pierwszy. Może ktoś wpadnie na pomysł, aby piosenki w wykonaniu tak utalentowanych młodych artystów zachować na płytach i klipach? Szkoda, aby pozostały w pamięci tylko tej garstki szczęśliwców, która spektakl miała szansę zobaczyć. Może przyszedł na czas, jak śpiewają z temperamentem młodzi aktorzy.

 

Tomasz Miłkowski

 

TYCH LAT NIE ODDA NIKT, piosenki Władysława Szpilmana, scenariusz i reżyseria Andrzej Strzelecki, scenografia Tatiana Kwiatkowska, kierownictwo muzyczne Marek Stefankiewicz, choreografia Jarosław Staniek, wykonawcy: Katarzyna Dąbrowska, Wiktoria Gorodeckaja, Anna Markowicz, Natalia Sikora, Monika Węgiel, Jacek Beler, Marcin Januszkiewicz, Marcin Mroziński oraz Joanna Pałucka i Andrzej Strzelecki, koncert finałowy 12 grudnia, Teatr Ateneum.

PS. Warto też pamiętać o genius loci – to przecież w Ateneum przed laty Andrzej Strzelecki prezentował swoje głośne widowisko Złe zachowanie, w którym debiutowała cała plejada utalentowanych młodych aktorów śpiewających (i tańczących). Recydywa?

 

Dodaj komentarz