„Co reżyser ma w środku” Jana Kulczyńskiego

Gawęda Jan Kulczyńskiego otwiera drzwi nie tylko do biografii autora, doświadczeń jego najbliższych, tajemnic rodzinnych, ale i do kuchni reżyserskiej, do tego, jak gotuje się przedstawienie – o książce Jana Kulczyńskiego „Co reżyser ma w środku” pisze Tomasz Miłkowski w Książkach Magazynie do Czytania.

 

Profesor Jan Kulczyński należy do reżyserów i pedagogów nie tylko o znaczącym dorobku i długim stażu, ale szczególnie lubianych za sprawą swego taktu, uporu w dążeniu do wyniku i profesjonalizmu. To cechy nie zawsze doceniane, ale decydujące w tym fachu, wymagającym inteligentnego przywództwa – Kulczyński te zalety posiadł, czego dowiódł wieloma swymi realizacjami, wśród których pamiętny „Wieczór Trzech Króli” Szekspira, zrealizowany w warszawskiej Starej Prochowni z udziałem samych kobiet-gwiazd polskiej sceny należy do spektakli legendarnych. Fragment książki, który autor poświęca przypomnieniu narodzin i przygotowań do tego spektaklu, należy do najciekawszych jej partii. Trudno powstrzymać się od śmiechu, kiedy czyta się o korekcie aktorskiej wprowadzonej na dzień przed premierą przez Ryszardę Hanin, która grata w tym spektaklu Malvolia. Otóż, idąc za podszeptem Wojciecha Siemiona, Ryszarda Hanin na ostatniej próbie generalnej wprowadziła tylko jeden „szczegół”, mianowicie jej Malvolio seplenił. Żadnych dodatkowych zmian, ale ta jedna wywróciła rolę na nice, a, co więcej, ugotowała sceniczne partnerki. Kulczyński wspomina, że były to najśmieszniejsze chwile w jego życiu, że wszyscy turlali się ze śmiechu, wyjąwszy samą Hanin, która z niewzruszoną konsekwencją i niezachwianą powagą dotarła do końca próby ani na chwilę nie wypadając z roli.

 

Gawęda Jan Kulczyńskiego otwiera drzwi nie tylko do biografii autora, doświadczeń jego najbliższych, tajemnic rodzinnych, ale i do kuchni reżyserskiej, do tego, jak gotuje się przedstawienie. Dla teatralnych cywili to zawsze najciekawsze, a w tej książce także smakowite za sprawą umiejętności lekkiego opowiadania, bez mała od niechcenia. Nie jest to opowieść płynąca w zgodzie z następstwem czasu, Kulczyński wybiega do przodu, zawraca, zmienia tok narracji, ale dzięki takiemu sposobowi opowiadania czytelnik, zaskakiwany zmianami, nie ma szansy znużyć się lekturą.

Autor oddaje też hołd swojemu ukochanemu profesorowi, Aleksandrowi Bardiniemu, którego uznaje za swego przewodnika, przypominając jego role, reżyserie i pedagogiczne uwagi. Wspomina też innych mistrzów (Edmund Wierciński) i podziwianych kolegów (Ewa Krasnodębska, Jacek Woszczerowicz, Gustaw Holoubek).

Ujmująca jest skromność, z jaką Kulczyński kwituje swoje osiągnięcia i obrany zawód. Z książki wynika bowiem, że reżyserem, czyli „facetem, który pobudza współpracowników do twórczej pracy”, tylko się bywa.

Jan Kulczyński

„Co reżyser ma w środku”

Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2011, s. 272, 50 zł, /SBN 978-83-06-03311-3

Tomasz Miłkowski
Książki Magazyn do Czytania nr 11/11.2011
30-11-2011

Dodaj komentarz