Szpilman, w setną rocznicę urodzin

 

W poniedziałek 26.10.2011 roku, w Programie I Polskiego Radia o godz. 20 znów można było usłyszeć piosenki Władysława Szpilmana.

Była to transmisja koncertu w wykonaniu młodych adeptów Akademii Teatralnej w Warszawie – koncertu finałowego Dni Szpilmanowskich w 100-lecie urodzin kompozytora. I całe szczęście, że radio, to dawne miejsce twórczej pracy Artysty, wpuściło koncert na swoją antenę w prezencie urodzinowym, bo „misyjna” TVP nie chciała nawet nagrać tego znakomitego występu. Wstyd, panowie „misjonarze”, zawiadujący programem i budżetem, publicznej podobno, TVP! Rektor Andrzej Strzelecki mówił o tym na konferencji prasowej otwierającej projekt „Pianista Warszawy” z żalem i bezradnością.

Potencjalnych spóźnialskich zmobilizowała do wcześniejszego przybycia do Och-teatru informacja o transmisji radiowej. Od godziny 19.45 do 20 uczestniczyliśmy w show prowadzonym przez Marię Szabłowską, znaną prezenterkę telewizyjną i radiową. To był jej wielki dzień. Właśnie ona – zapowiadająca koncert – przygotowywała wszystkich, widownię i artystów, do wejścia na antenę. Nakładanie słuchawek, (u kobiety nie wyglądają zbyt twarzowo, inaczej jest z mężczyznami, np. Paweł Stompke wygląda w nich jeszcze przystojniej i bardziej męsko), zdawanie relacji z tego, co słyszała na podsłuchu radiowym, i sposób, w jaki to wszystko przekazywała zebranym w teatrze, było popisem kunsztu konferansjerskiego. Humorystycznie, a momentami nawet satyrycznie, komentowała nadawane informacje, by goście mieli świadomość, ile jeszcze minut pozostało do wejścia na antenę i co podają wiadomości radiowe o godz. 20. Przy „Prognozie pogody dla rybaków” rozpoczął się kabaret. Przepraszam zacnych rybaków, których złowione efekty pracy, czyli ryby morskie, bardzo lubię, ale nie wiedzieć czemu w kontekście czekającego nas koncertu ta wiadomość podana przez prowadzącą zwaliła nas z krzeseł. Wielokrotnie słyszałem Marię Szabłowską w roli dziennikarki radiowej, ale na scenie Och-teatru wykazała się nie tylko wirtuozerią i profesjonalizmem, ale również talentem kabaretowym.
Projekt „Władysław Szpilman – pianista Warszawy” realizowany był na zlecenie miasta st. Warszawy na jubileusz urodzin Artysty. Premierowy i finałowy koncert „Tych lat nie odda nikt – piosenki Władysława Szpilmana” w Och-teatrze był godnym zwieńczeniem znakomitego projektu trwającego przez 5 dni w kilku miejscach stolicy, miasta pracy radiowej, gehenny całej rodziny w getcie i wreszcie tych ponad 100 dni, gdy w opuszczonej przez mieszkańców po Powstaniu Warszawie był Szpilman Robinsonem wegetującym w ruinach i na mrozie na granicy śmierci głodowej do czasu wejścia Armii Czerwonej i Wojska Polskiego. On nie miał wątpliwości, czy 17 stycznia 1945 roku był wyzwoleniem. W projekcie „Pianista Warszawy” zawierało się m.in. otwarcie nowego studia im. Władysława Szpilmana w Polskim Radiu przy ul. Malczewskiego, gdzie odbył się także koncert muzyki poważnej, którą Szpilman również komponował. Można jej było słuchać za życia kompozytora dzięki występującemu z nim wiele lat zespołowi, słynnemu Kwintetowi Warszawskiemu, z którym objechał setki sal koncertowych na świecie.
Ale wróćmy do koncertu w Och-teatrze. Na scenie  ustawiono stary kredens, krzesła, stołki, stolik, nawet zniszczoną walizkę i oczywiście radiową kabinę – charakterystyczne dla epoki Szpilmana, gdy był przez wiele lat kierownikiem i redaktorem muzycznym rozrywkowego działu Polskiego Radia. Tym razem radiowymi spikerami byli Joanna Pałucka i Andrzej Strzelecki, który mógł z wysoka, a zarazem bliska, widzieć występ swoich absolwentów ze Szkoły Teatralnej. Należy przyznać, że pan rektor wybrał absolwentów wybitnie utalentowanych, ze świetną dykcją, mimiką i scenicznym wyrazem artystycznym. Wrażenia te potęgowane były zbliżeniami na dwóch ekranach, charakterystycznymi dla  sceny Och-teatru. Po każdej piosence spikerzy przekazywali wiadomości z peerelowskich czasów: głupstwa i nonsensy gospodarcze i społeczne wymieszane z budzącymi grozę informacjami politycznymi lat stalinowskich. W tym czasie wykonawcy przygotowywali się do następnego utworu. Każda z piosenek była oczywiście wszystkim dobrze znana, wiele z nich to nieśmiertelne przeboje nucone przez kolejne pokolenia. Jakby te same, ale interpretacja nowoczesna, z elementami jazzu i grą aktorską, wzbogacona układami tanecznymi, kostiumami zarówno z epoki, jak i współczesnymi. Wrażenie wspaniałe – dawna piosenka, dawne charakterystyczne stroje z tamtych lat i ekran, na którym można pokazać twarze w zbliżeniu, inaczej niż w teatralnej rzeczywistości – tak jak w  relacji filmowej. To połączenie dawnej, melodyjnej piosenki z pełnym wyrazu tekstem i nowych technicznych rozwiązań bardzo podobało się publiczności. Nigdy nie widziałem koncertu, w większości prawie debiutantów, zakończonego owacją na stojąco, a w tym przypadku tak było! Na sali znajdował się delegat producenta z Broadwayu przygotowującego musical na podstawie piosenek Władysława Szpilmana. Jestem pełen nadziei, że po koncercie doszło do odpowiednich uzgodnień i wstępne umowy z tymi młodymi wykonawcami zostały podpisane, ponieważ w pełni na taki rozwój swojej kariery zasługują. Panie producencie z Broadwayu, jeśli ma Pan taki talent w swojej robocie jak ci młodzi ludzie w swojej, to bierz ich Pan na Broadway! A rektora Andrzeja Strzeleckiego do loży na premierę. Jemu i szkole wiele zawdzięczają. Sam repertuar zaskarbiał już wdzięczność publiczności lubiącej megaprzeboje 50-lecia geniusza muzycznego, jakim był warszawski pianista Władysław Szpilman. Moje ucho jednak wyraźnie słyszało owacje specjalnie dla tych młodych, niezależnie od piosenek, które wzruszają już kolejne, 4. czy 5. pokolenie Polaków i Żydów… Pamiętajmy o tym, że Szpilman był przecież ocalonym z getta. To jego historię przedstawia film Romana Polańskiego pt. „Pianista”, zrealizowany na podstawie wspomnień kompozytora. Dodać należy również, że tym razem film został specjalnie sprowadzony po to, by się stać częścią Dni Szpilmana. Jego projekcję w Kinie Luna poprzedziła rozmowa dr. Tomasza Miłkowskiego i Stanisława Zawiślińskiego, którą o cenne wątki spontanicznie uzupełnił syn kompozytora, dr Andrzej Szpilman, mówiąc o losach swojego ojca w czasie wojny i prawdziwej wersji wspomnień, jakie Artysta spisał. Wielkie podziękowania dla Ratusza za zlecenie takiego programu i wysupłanie grosza w czasach dla kultury chudych na kulturę przez wielkie K i prawdziwą historię z krwi i kości.

Bogdan Falicki

 

Koncert „Tych lat nie odda nikt” – piosenki Władysława Szpilmana

Wydarzenie było częścią projektu „Władysław Szpilman – pianista Warszawy”, więcej o koncercie i projekcie: www.szpilmanpianistawarszawy.pl

Wykonawcy: Katarzyna Dąbrowska, Wiktoria Gorodeckaja, Anna Markowicz, Natalia Sikora, Monika Węgiel, Jacek Beler, Marcin Januszkiewicz, Marcin Mroziński oraz Joanna Pałucka i Andrzej Strzelecki.

Scenariusz i reżyseria – Andrzej Strzelecki

Scenografia – Tatiana Kwiatkowska

Kierownictwo muzyczne – Marek Stefankiewicz

Choreografia – Jarosław Staniek

26.09.2011 r. Och-teatr

Dodaj komentarz