Rozprawa Polaków pod krzyżem

 

Jerzy Trela w Wyzwoleniu
Premiera Wyzwolenia mogłaby uchodzić za próbę złamania ciszy wyborczej, gdyby nie fakt, że odbywała się w ostatnim dniu kampanii. Tak żartowano w kuluarach po premierze, tekst Stanisława Wyspiańskiego bowiem brzmiał nad podziw współcześnie, opisując konflikty, ideowe zawieruchy i walkę o rząd dusz w Polsce posmoleńskiej. Tak bywa z Wyzwoleniem, jeśli reżyser potrafi wyłuskać z tego dramatu uniwersalne przesłanie – obowiązek znalezienia nowoczesnej formuły patriotyzmu, odległej od wszelkich form ksenofobii, autorytaryzmu czy górnolotności, osłaniającej jałową myśl.

 

 

Na wysuniętej ku widowni scenie spotkamy reprezentację Polaków zgromadzonych najpierw pod krzyżem, a potem przez ten krzyż podzielonych. Szukają swego miejsca w zmieniającym się świecie, gdzie tęsknota za normalnością, w opozycji do pełnego patosu obnoszenia się ze swą wyjątkowością, wybija się na plan pierwszy: A ja chcę tego, co jest wszędzie, tak nieambitnie powiada Konrad.

Reżyser Piotr Jędrzejas nie wpisując się w nurt „przepisywania” klasyki na język współczesny, nie naruszając frazy Wyspiańskiego, ale podpierając ją dodatkowymi znakami (kostiumem, piosenką powstańczą, biało-czerwoną wstążką), sprawił, że dramat z roku 1902 zabrzmiał jak pisana dziś polemika z tymi wszystkimi, którzy chcą zawrócić bieg historii. Zgodnie z duchem utworu Konrada (Marcin Sztabiński) uczynił naszym przewodnikiem, niecharyzmatycznym jednak, ale naznaczonym normalnością, w przeciwieństwie do Geniusza Jerzego Treli, legendarnego Konrada z przedstawienia Konrada Swinarskiego (1974). Geniusz Treli, pozostając śpiewakiem narodowej kołysanki, mamił widzów i aktorów swoją maestrią i ciągnął do wawelskich grobowców. Potem jednak, kiedy przedstawienie dobiegało końca w krótkiej kwestii rzucanej mimochodem, prywatnie rejterował z pola pojedynku, radząc Dyrektorowi, by od następnego przedstawienia wykreślił końcowe partie roli Konrada.

Mocne, ważne przedstawienie, a zarazem gorzko dowcipne – ironia Wyspiańskiego nabrała tu dojrzałości i współczesnego akcentu, dzięki czemu spotkała się z realiami potocznego życia. Spektakl dopracowany aktorsko, świetnie wypadł dialog Konrada z Maskami-aktorami, siedzącymi po bokach sceny w teatralnych fotelach, potwierdza dobrą przemianę Teatru na Woli, który pod kierunkiem Tadeusza Słobodzianka wysoko mierzy i nie zamierza zbaczać z obranego toru lotu.

 

Tomasz Miłkowski

 

WYZWOLENIE Stanisława Wyspiańskiego, reż. Piotr Jędrzejas, scenografia Jan Kozikowski, muz. Michał Górczyński, choreografia Artur Dobrzański, kier. prod. Magdalena Romańska, Teatr na Woli, premiera w dniu 7 października 2011

Dodaj komentarz