Czytane na nowo: Listy pisane ze sceny

 

W nowym cyklu Yoricka, „Czytane na nowo”, przedstawiamy szkic Radosława Lubiaka o słynnych Listach ze sceny Erwina Axera. Autor szkicu debiutuje w „Yoricku”, jest studentem drugiego roku studiów magisterskich na wydziale Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza.

 

Gdy się powie „Erwin Axer” myśli się najpierw: doskonały, klasyczny już niemal reżyser, a potem: świetny dyrektor teatru Współczesnego (i nie tylko) w Warszawie. Myślą oczywiście Ci, którzy pamiętają tę dyrekcję lub zagorzali miłośnicy historii teatru, albo po prostu teatrolodzy. Rzadziej myśli się o nim jako o pisarzu, chociaż ci, którzy pamiętają dyrekcję, na pewno Axera czytywali.

Kolejność takiego myślenia ma swoją wewnętrzną logikę. Gdyby nie było Axera artysty (reżysera), najpewniej nie byłoby takiego Axera dyrektora. Na pewno natomiast nie byłoby takiego Axera pisarza. Podkreślam – takiego pisarza. Bo jeśli ktoś ma talent literacki – a Axer go ma (przepraszam za truizm) – i tak będzie się pisaniem parał. Zmieni się tylko dziedzina. Tym bardziej należy się cieszyć z Axera reżysera. Jego pisarstwo właściwie w całości wynika z jego doświadczeń artystycznych. Felietony, wspomnienia, eseje – wszystko przesiąknięte jest teatrem w kształcie, jaki mu nadał Axer.

Bogactwo tematyczne, przy dość ścisłej branżowości tego pisarstwa wynika oczywiście z prostego faktu, że dyrektor Współczesnego nie próżnował (znowu przepraszam). Axer jest uczniem Leona Schillera, absolwentem PISTU. Swoją przygodę z teatrem rozpoczął w drugiej połowie lat 30. Był, obok Janusza Warmińskiego z Ateneum, najdłużej piastującym swój urząd dyrektorem teatru w dobie PRL-u, i zdaje się nie tylko PRL-u. Najpierw między 1949 a 1956 r. był dyrektorem artystycznym. W 1956 został również dyrektorem naczelnym Teatru Współczesnego w Warszawie i prowadził go nieprzerwanie aż do 1981 r., a żeby tego było mało – sam wybrał sobie sukcesora. Można powiedzieć, że pod tym względem, na tle innych dyrektorów i ich przepychanek z władzą, u Axera panowała nuda. Dodatkowo pozwalano mu wyjeżdżać i reżyserować za granicą, z czego skwapliwie korzystał. Teatr Współczesny był miejscem, gdzie bujnie rozwijała się polska dramaturgia. Współpracownikami Axera byli m. in. Jerzy Kreczmar i Adam Tarn. W jego gabinecie bywały największe sławy światowego teatru i światowej dramaturgii.

Piszę o tym wszystkim, by pośrednio wskazać na genezę jego pisarstwa, bogactwa tematycznego, a przede wszystkim, na to, co przebija z każdej napisanej przez Axera strony – koherentne, przemyślane spojrzenie na teatr. Axer, jako jeden z niewielu w tym czasie, miał niemalże doskonałe warunki, by rozwijać swoją teatralną doktrynę – długofalowa praca reżyserska i dramaturgiczna ze świetnym zespołem aktorskim (nie zestawem, ale zespołem właśnie), nie mącona zbytnio przez naciski pozaartystyczne.

Wszystko to widać również w felietonach Axera. Także w słynnych Listach ze sceny. Wydał je autor w trzech tomach: Listy ze sceny1, Listy ze sceny. Seria druga2 oraz Sprawy teatralne3. Zawierają one teksty z lat 1952-1956. Kolejne felietony, te drukowane w „Teatrze” między 1965 a 1970 r. zebrane są w tomie Kłopoty młodości, kłopoty starości4.5 Skupię się tu na dwóch pierwszych tomach. Już na podstawie tej lektury można łatwo dostrzec jaki jest Axer felietonista, jak widzi swoją rolę, w jaki sposób buduje teksty, kim są jego odbiorcy.

Po przeczytaniu kilku felietonów zaczynamy rozumieć mechanizm, jaki skonstruował autor. Nie przemawia z pozycji literata, chcącego oczarować nas swoją błyskotliwością i polotem. Owszem – Axer posługuje się piękną polszczyzną (przedwojenna szkoła, Galicja, Lwów). Już na poziomie czysto literackim czytelnik znajdzie tu przyjemność. Jak rasowy felietonista, Axer zawsze zaskoczy dobrym konceptem, który jest jednym z najważniejszych elementów konstrukcyjnych przy budowaniu tak niewielkich tekstów. Tematy często się powtarzają, ale są rozmaicie ujęte, pozamykane w sugestywne metafory, inkrustowane suto odpowiednio dobraną anegdotą. Dzięki temu pracują w świadomości różnych przecież odbiorców na rozmaite sposoby i na innych poziomach. Już tu Axer sprawdza się jako felietonista. Nie to jest jednak główną cechą rozpoznawczą Listów.

Jak sam napisał autor, stanowiły one „źródło informacji dla ludzi zainteresowanych sprawami teatru tamtych czasów.”6 No dobrze, ale to mógł robić każdy bywalec teatralny, który miał choć trochę zacięcia i talentu literackiego. Wyjątkowość polegała na tym, że „zainteresowanych sprawami teatru” informował czynny praktyk, człowiek znający teatr od podszewki technologicznie, administracyjnie, środowiskowo i obyczajowo wraz z wszystkimi blaskami i cieniami. A do tego człowiek piekielnie inteligentny i, co najważniejsze, mający coś ważnego do powiedzenia.

Przy tym jednak Axer zdaje sobie sprawę z dychotomii swojej roli pisarza-praktyka teatru. Przyznaje się między wierszami, że mimo wszystko kształcił się na reżysera, nie na felietonistę. I dlatego trochę przez skromność, trochę z grzeczności wobec kolegów literatów, a trochę pewnie i z przekornej kokieterii twierdzi, że pisane przez niego felietony „są (…) bardziej niekonsekwentne, przypadkowe i kapryśne od najkapryśniejszej linii repertuaru, od niespodzianek i alogizmów inscenizacji. Są improwizacją w formie czystej. Wyrazem chwili i produktem humorów. (…) Trudno bowiem przypuszczać, żeby człowiek szczery (i rozsądny) głosił obłudnie to samo wczoraj, dziś i jutro.”7 Może i kapryśnie, ale za to zawsze celnie. Sięga Axer po tematy, które dotyczą środowiska teatralnego, tematy o których dyskutuje się w danej chwili. Są zatem Listy formą publicystyki branżowej. Dodatkowo mają wydźwięk dydaktyczny. Autor wyciąga aktualny problem i nazywa go po imieniu. Bywa, że robi to dyskretnie, używając eufemizmów bądź metafor, ale bywa, że dosadnie nazywa rzecz po imieniu. Wskazuje winnych, ale nigdy nie zatrzymuje się na pustych połajankach; zawsze stara się sformułować swoją receptę, środek zaradczy, i zwykle propozycje te wydają się trafne, zwłaszcza, że poparte praktyką sceniczną.

Tematy, które podejmuje Axer dają wyobrażenie o odbiorcy. Oczywiście dobrze napisany felieton zainteresuje każdego czytelnika. Ale autor Listów dotyka najczęściej kwestii aktorstwa, reżyserii, dramaturgii, scenografii. Dużo rzadziej pojawiają się tematy związane z widownią, czy w ogóle obyczajowością ówczesnego teatru. Axer wskazuje powody złej kondycji teatru i walczy z nimi. Wytyka słabości warsztatowe aktorów spowodowane błędami dydaktycznymi w szkole, brakiem odpowiedniej ilości premier na polskich scenach.8 Nie bez winy są tu także sami aktorzy. Większość z nich skupiona jest na własnej karierze, nie chcą grać niektórych typów ról, np. czarnych charakterów.9 Gdzie indziej zajmuje się kwestią stylu w grze aktorskiej. Wskazuje na błędy w rozumieniu, stosowaniu i nauczaniu systemu Stanisławskiego i to 1953 r., kiedy panuje jedynie słuszny kurs estetyczny zgodny z linią partii10. Podejmuje odwieczną kwestię twórczości i odtwórczości w zawodzie aktora11. Gdzie indziej nieco złośliwie, ale trafnie porusza sprawę akcentu logicznego i błędów jakie w tej materii popełniają zwłaszcza młodzi aktorzy12.

W jednym z felietonów podaje Axer oryginalną, autorską definicje reżysera: „Formą pośrednią między aktorem a widzem jest reżyser. Stanowiąc namiastkę publiczności jest on dla aktora tym, czym świnka morska dla bakteriologa.”13 Definicja tematu pewnie nie wyczerpuje, ale jej autor podejmuje kwestie reżyserii jeszcze wielokrotnie. W felietonie Bibliotekarz14 zastanawia się nad rolą wykształcenia i obycia intelektualnego reżysera i aktora, a w Paradoksie reżyserii15, czy jej nauczanie w ogóle jest możliwe i sensowne. Pisze o ważnym elemencie procesu twórczego reżysera, jakim jest próba czytana, odpowiadając w ten sposób na wątpliwości, czy nie powinno się z niej zrezygnować.16

Axer zwraca się także do tych, którzy siedzą po drugiej stronie rampy. Jest dyrektorem teatru, który ma swoją publiczność. Jak pisze w felietonie O publiczności, który składa się z luźnych i bardzo pojemnych myśli: „Teatr zawdzięcza swoje istnienie w równej mierze publiczności co aktorom. Dlatego nie można rozumieć teatru nie rozumiejąc publiczności. (…) Publiczność ma rację. Wtedy kiedy przychodzi i wtedy gdy świeci nieobecnością. (…) Aktorzy mówią: dzisiaj była zła publiczność, dlatego graliśmy gorzej. Publiczność mówi po prostu: aktorzy źle grali.”17 Przypomina zatem, że widowni należy się ze strony praktyków teatralnych szacunek, a nie pobłażliwa, czy pogardliwa akceptacja. Gdzie indziej jednak uzasadnia, że zasada ta działa w obie strony i podejmuje temat oklasków, którymi publiczność obdarowuje aktorów dość powściągliwie. Zapomina, że jest to dla nich czasem największa nagroda i uznanie. Stawia Axer smutną i prawdziwą diagnozę:

 

1) poplaskali, poplaskali i poszli.

2) Dziś było trzy minuty krócej, bo wcale nie klaskali.

3) Patrzcie! Jakaś dobra publiczność! Klaszczą w środku akcji. Ee, tylko na dowcipy.

4) Nie będą klaskać. Za gorąco.

5) Nie będą klaskać. Za późno.

6) Nie będą klaskać. Za zimno.

7) Pędzą do szatni.

8) Pędzą do tramwaju.

9) Pędzą do knajpy itd. itd.18

 

I dodaje niczym karcący ojciec z pasem w ręce: „Dalej więc! W cenę biletu wkalkulowaliśmy prawo do gniewu i do entuzjazmu. Prosimy o zgniłe jaja, ale czekamy także na brawa. To wasz psi obowiązek, skoro walicie drzwiami i oknami!”19

Dydaktyzm Axera nie polega tylko na grożeniu palcem widzom, którzy nie klaszczą, lub przychodzą na ostatni akt już w palcie, żeby móc szybciej wyjść z teatru. Zdaje sobie także sprawę z doniosłości misji, jaką ma teatr do spełnienia – wychowuje. Mówi Axer: „Pełnić posłannictwo teatru nie znaczy grać to co się podoba, lecz to, co się podobać powinno.”20 To teatr w dużej mierze decyduje o smaku swojej publiczności. Chciałoby się przytoczyć przysłowie „czym skorupka za młodu nasiąknie…” Kwestia repertuaru pojawia się w Listach często, począwszy od klasyki, przez adaptacje, na dramaturgii współczesnej kończąc. I śmiesznie i strasznie brzmią słowa Axera: „My gramy Czechowa lepiej od Anglików, Musseta lepiej od Niemców, Szekspira lepiej od Rosjan, Schillera lepiej od Francuzów, a Słowackiego, Mickiewicza i Wyspiańskiego właśnie zaczynamy grać, więc jeszcze nie wiadomo jak to będzie.”21 Z repertuarem współczesnym w diagnozie Axera nie jest dużo lepiej. Ma to zasadniczy wpływ także na aktorów, którzy nie mają się na czym uczyć i tkwią ciągle w klasyce: „Oddziaływanie aktora na repertuar i repertuaru na aktora jest wzajemne. Sycąc swoją krwią anemiczne postacie aktor traci coraz więcej materii twórczej. Zastrzyki repertuaru klasycznego nie wystarczają. Współczesność musi żywić się współczesnością.”22 Axer kpi delikatnie z produkcyjniaków i jak zwykle stara się podać sposoby na poprawę sytuacji: „Nasza dramaturgia choruje nie tyle na niedołęstwo formy, ile na brak dostatecznie bogatej pod względem myślowym i emocjonalnym treści.”23 „Szukać życia, a nie znajdować zadowolenie w ukazywaniu abstrakcji. Uczyć teatry ochotnicze, ale samemu uczyć się z literatury i z życia, a nie jak każą różni zbakierowani teoretycy i niedopieczeni półartyści – od teatrów ochotniczych! Taka bowiem nauka to źródło sztampy!”24

Tak w zarysie kształtuje się zakres tematyczny, jakim zajmuje się Axer w Listach ze sceny. Czasami zdarzają się jeszcze felietony wspomnieniowe, lub w całości wypełnione anegdotami, jak np. ten o Schillerze25. Teraz kilka uwag o stylu.

Jak wcześniej wspomniałem Axer posługuje się nienaganna polszczyzną. Jego styl jest klarowny, przejrzysty. Jasno precyzuje swoje myśli, choć trudno powiedzieć, żeby czytało się go łatwo, lekko i przyjemnie. Wymaga od czytelnika niezmąconej uwagi, by nie stracić wątku w wartko prowadzonej narracji i gęstych metaforach, zwłaszcza, gdy autor dotyka ważnych kwestii. Nie jest to oczywiście wada. Felietony Axera są krótkie i taki zabieg formalny nadaje im jędrności, sprawia, że nie rozpadają się na tezę, argumenty, etc.

Tym, co bez wątpienia jest jednym z najważniejszych atutów Axera felietonisty jest jego dowcip – inteligentny, taktowny, czasem ironiczny i kąśliwy. Zaletą jest to, że autor nim nie szafuje. Jest go dokładnie tyle, by zaciekawić czytelnika, a jednocześnie nie stracić jego uwagi, przez co mógłby przegapić pointę, sens. Stawia zatem Axer na treść nie na formę. Dodatkowo, co ważne, ma dyrektor Współczesnego dystans do siebie, do swojego teatru i w ogóle do całego środowiska. Widać to świetnie w felietonie Pro domo sua. Opowiada w nim o wadach i zaletach swojego macierzystego teatru na Mokotowskiej. W tekście pod wymownym tytułem Szyderstwa krytykuje aktorów, którzy nie chcą się wcielać w role „(…) nędzników i brutali, tchórzów, nikczemników, pokracznych starców i panien w średnim wieku.”26 etc. Występując w imieniu całego środowiska aktorskiego używa zaimka „my” i pogrążając coraz bardziej stan aktorski, ośmieszając ich wyniosłość, kwituje autoironicznie: „W tym miejscu autor spojrzał w lustro. Westchnął. Strząsnął z czoła bujne, kasztanowe kędziory, podniósł lekko w górę ramiona i wolno, łopocąc srebrno-błękitnymi skrzydłami – wzleciał w niebo.”27

Czasem ostrze ironii i humoru wymierza Axer w stronę szeroko pojętej władzy – tych którzy odgórnie mają wpływ na stan teatru. Wspomina o bezmyślnych normach repertuarowych, czy nieprzygotowaniu wyższych urzędników do zarządzania teatrem. Wymowna jest Bajka o popsutym fortepianie.28 Gdzie indziej narzeka na bezmyślne wymogi: „Pięćdziesiąt procent polskich sztuk współczesnych, dwadzieścia pięć klasyki polskiej, dwadzieścia zagranicznej, pięć procent w stylu dowolnym. (…) Pół na pół współczesne polskie i radzieckie. Pięć procent klasyki! Czterdzieści procent radzieckich odjąć i dodać co łaska. Zdjąć kotary! Zabrać schodki i podesty! Uwaga, formalizm! Uwaga, naturalizm! Na początku było słowo. Nieprawda! Na początku był gest. Nieprawda! Teatr to literatura. Teatr to teatr, teatr to walka, teatr to idea, teatr to nauka, trybuna, rozrywka (godziwa), świątynia, ufff… ufff.”29 Gdzie indziej, rozprawiając o repertuarze żelaznym, dołączył appendix:

 

Do zestawienia repertuaru żelaznego i repertuaru w ogóle potrzebne są egzemplarze sztuk. Do nauki aktorstwa i reżyserii potrzebne są książki o teatrze. (…) Jednym z poważniejszych zbiorów teatrologicznych dysponuje biblioteka przy Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Bibliotekę tę zasila m. in. Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, Wydział Kultury.

Oto wykaz niektórych książek otrzymanych z tego źródła przez bibliotekę Wyższej Szkoły Teatralnej:

„Wodociągi i kanalizacje w miastach i osiedlach”

„Co to jest wydzielanie wewnętrzne”

„Gady wymarłe epok minionych”

„Życie rośliny”

„Sztygar oprowadza” (…)

Życie społeczne zwierząt”

„Niewidzialni wrogowie i przyjaciele człowieka”

„Pasożyty zewnętrzne”

„Z kilofem w przyszłość”

„Co to jest antropologia”

„Gazy techniczne”

„Co to jest plankton”

„46 kwintali pszenicy z hektara”

„W koksowni i brykietowni”

„Szczur gryzoń wojujący”

„Mezopotamia i Syria”

„Z biologii ptaków”

„Nerwowość dziecięca i jej zapobieganie”

oraz „Małpoludy”

Można by z tego zestawić repertuar. Tylko kim obsadzić główne role? Wiem, ale nie powiem.30

 

Pierwsze Listy ze sceny datowane są na rok 1952. Te najstarsze mają zatem niemal 60 lat. Zamknięte w tomach i wyrwane ze swych czasów i kontekstu nie mogą działać tak samo. Uderzające jest jednak to, że niektóre wątki a może nawet całe felietony, mogłyby się ukazać w dzisiejszej prasie i byłyby aktualne. Czasy się zmieniły i teatr się zmienił, ale felietony Axera mają jedną zaletę, która kładzie na nich pieczęć ponadczasowości. Jako że nie były to przypadkowe literackie bękarty jakiegoś grafomana, ale przemyślane głęboko małe eseje estetyczne, zachował się w nich program teatru Erwina Axera. Zawsze zatem będą po nie sięgać ci, których fascynować będzie jego poetyka i historia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

BIBLIOGRAFIA:

 

 

Erwin Axer, Listy ze sceny, Czytelnik, Warszawa 1955.

 

Erwin Axer, Listy ze sceny. Seria druga, Czytelnik, Warszawa 1957.

 

Erwin Axer, Sprawy teatralne, PIW, Warszawa 1966.

 

Erwin Axer, Kłopoty młodości, kłopoty starości [felietony teatralne],

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2006.

 

Elżbieta Baniewicz, Erwin Axer. Teatr słowa i myśli,

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010.

oraz

www.e-teatr.pl

1 Erwin Axer, Listy ze sceny, Czytelnik, Warszawa 1955.

2 Erwin Axer, Listy ze sceny. Seria druga, Czytelnik, Warszawa 1957.

3 Erwin Axer, Sprawy teatralne, PIW, Warszawa 1966.

4 Erwin Axer, Kłopoty młodości, kłopoty starości [felietony teatralne], Wydawnictwo Literackie,

Kraków 2006.

5 Por. Elżbieta Baniewicz, Erwin Axer. Teatr słowa i myśli, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010.

6 Erwin Axer, Kłopoty młodości, kłopoty starości, idem, s. 6.

7 Ibidem, s. 48.

8 Por. Erwin Axer, Listy ze sceny, idem, ss. 183-185.

9 Por. Ibidem, ss. 193-196.

10 Por. Ibidem, ss. 143-146.

11 Por. Ibidem, s. 9.

12 Por. Ibidem, s.

13 Erwin Axer, Listy ze sceny. Seria druga, idem, s. 41.

14 Erwin Axer, Listy ze sceny, op. cit. ss. 41-45.

15 Ibidem, ss. 172-175.

16 Por. Ibidem, ss. 44-47.

17 Erwin Axer, Listy ze sceny. Seria druga, op. cit., ss. 40-42.

18 Erwin Axer, Listy ze sceny, op. cit. s. 190.

19 Ibidem, s. 192.

20 Erwin Axer, Listy ze sceny. Seria druga, op. cit., s. 40.

21 Ibidem, s. 64. Felieton został napisany w październiku 1955 r.

22 Erwin Axer, Listy ze sceny, op. cit. s. 136.

23 Ibidem, s. 97.

24 Ibidem, s. 138.

25 Por. Ibidem, ss. 255-258

26 Ibidem, s. 163.

27 Ibidem.

28 Ibidem, ss. 13-16.

29 Erwin Axer, Listy ze sceny. Seria druga, op. cit., s. 89.

30 Erwin Axer, Listy ze sceny, op. cit. ss. 79-80.

Dodaj komentarz