Wielki powrót Teatru TV?

Jakie przedstawienia powinny zostać zaprezentowane w ramach Teatru Telewizji?

Poniedziałkowy (24.10.2011 r.) spektakl Teatru Telewizji „Boska”, transmitowany na żywo z warszawskiego Teatru Polonia z udziałem Krystyny Jandy w roli tytułowej, był głośnym wydarzeniem i dużym sukcesem frekwencyjnym – oglądał go co czwarty telewidz (2,7 mln). Trzeba zdyskontować powrót po 50 latach bezpośrednich transmisji z sal teatralnych. Jakie przedstawienia powinny zostać zaprezentowane w ramach Teatru Telewizji? Takie pytanie zadał ekspertom tygodnik „Przegląd” (nr 44/2011).

 

 

Dr Tomasz Miłkowski,
krytyk teatralny

Są teatry, z których w ciemno można brać do telewizji wszystko. Np. to, co grają w Narodowym albo w Teatrze Na Woli. Wśród odbiorców widać sporą tęsknotę za klasyką, bo ona zniknęła z telewizji. Tu zaliczyć można także warszawski Teatr Polski i np. „Szkołę żon” Moliera jako przedstawienie utrzymane w tradycji bardzo dobrego teatru albo „Żeglarza” Szaniawskiego, bo tego rodzaju spektakli dawno nie było na polskiej scenie. Także to, co robią w Teatrze Polonia, jest bardzo dobre i kierowane do szerokiego grona odbiorców, którzy chcą zobaczyć dobry teatr i usłyszeć piękny język, a nie byle jaki. Nie wiem, czy do Teatru Telewizji pasowałyby spektakle eksperymentalne. Kiedyś była koncepcja, by ten typ sztuk kierować do TVP 2, ale w sumie Dwójka nic dla teatru nie robi, więc teraz TVP Kultura jest dobrym adresem, by prezentować repertuar trudniejszy w odbiorze.

 

Michał Zadara,
reżyser teatralny

Widziałem świetny spektakl „Persona. Ciało Simone” według scenariusza i w reżyserii Krystiana Lupy w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Mam jednak wątpliwości, czy to przedstawienie nadaje się do telewizji. Chyba nie. Sądzę, że do Teatru Telewizji najlepiej nadają się konwencjonalne, bardzo porządnie zrobione spektakle, np. takie, jakie się wystawia w Teatrze Polonia, niewymagające od widza szczególnego skupienia.

 

Zdzisław Pietrasik,
publicysta kulturalny „Polityki”

„Boska” jest naprawdę boska i dobrze się stało, że właśnie od tego spektaklu zaczęła się w TVP rewitalizacja Teatru Telewizji. Jak wynika z badań oglądalności, sukces był ogromny. Teraz należy wykorzystać to pobudzone zainteresowanie i pokazać następne spektakle. Oczywiście tak samo promowane i reklamowane jak „Boska”. Nie proponuję niczego oryginalnego, nie ja wymyśliłem, że Teatr Telewizji powinien być swego rodzaju teatrem narodowym, prezentującym szerokiej publiczności najlepsze sztuki ostatnich sezonów. Od czego by tu zacząć? Może właśnie od Teatru Narodowego, ale tego realnego: „Tango” Mrożka w reżyserii Jerzego Jarockiego i „Mewa” Czechowa w reżyserii Agnieszki Glińskiej, wybitne, a zarazem dobre do oglądania. Z Teatru Na Woli koniecznie „Nasza klasa” Tadeusza Słobodzianka, z Teatru Rozmaitości „Między nami dobrze jest” Doroty Masłowskiej. Spoza Warszawy koniecznie „Niech żyje wojna” Strzępki i Demirskiego z Wałbrzycha. Warto przypomnieć, że do wykorzystania są spektakle zarejestrowane przez Narodowy Instytut Audiowizualny, np. „Krum” w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego.

Mirosław Winiarczyk,
publicysta kulturalny tygodnika „Idziemy”

Można przenieść do telewizji dobrze zrealizowane spektakle kameralne, takie jak „Iluzje” Iwana Wyrypajewa w Teatrze Na Woli w reżyserii Glińskiej czy „Cyd” z Teatru Polskiego, stworzony w konwencji teatru dworskiego, w reżyserii Ivana Alexandre’a. Nie sądzę, żeby mocno destrukcyjne spektakle eksperymentalne, pełne wulgaryzmów i chamstwa, nadawały się do masowego odbioru w telewizji. Sukces spektaklu „Boska”, transmitowanego z Teatru Polonia, mógł mieć jednak źródło w wyjątkowej pozycji, popularności i magii, jaką roztacza wokół siebie Krystyna Janda, kreująca w nim główną rolę.

 

Prof. Ewa Łętowska,
prawniczka, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku

Przenosić spektakle dobre. I różnorodne. Tyle że ostatnio w polskich teatrach to ciągle przeróbki, adaptacje adaptacji, jakieś performance albo bulwarówki. Brak w repertuarze normalnych spektakli, klasyki granej po bożemu. Brak wiersza! Namawiam gorąco do zainteresowania się tym, co ostatnio robi Teatr Polski w Warszawie pod kierownictwem Andrzeja Seweryna. Tam są takie pozycje, jak „Cyd” Corneille’a czy „Szkoła żon” Moliera, klasyczne w najlepszym tego słowa znaczeniu, z wierszem mówionym porządnie i zrozumiale, z wystylizowanym gestem i konwencją od dawna na scenie nieobecną. Na takim teatrze mogą kształcić swoje gusty pokolenia telewidzów, ale i recenzentów, którzy niekiedy nie mają zielonego pojęcia o tym, co jest rzeczywiście dobre (przynajmniej sadząc po recenzjach w gazetach i czasopismach…).
Notował Bronisław Tumiłowicz

Dodaj komentarz