Nie takie ciężkie norwidy

Na wyrafinowany pomysł wpadł Robert Gliński, nowy dyrektor Teatru Powszechnego i rozpoczął sezon od premiery poetyckiej, skomponowanej z wierszy Wisławy Szymborskiej.

Wprawdzie spektakl był już gotowy jako produkcja niezależna (wspierany m.in. przez wojewodę wielkopolskiego, prezydenta Leszna i bank Millennium), ale wykonany siłami aktorskimi Powszechnego właśnie i stąd jego obecność na afiszu. Joanna Żółkowska, Paulina Holz i Anna Moskal pod reżyserską opieką Waldemara Śmigasiewicza przygotowały ten wieczór poezji delikatnej, kruchej, ironicznej i pełnej dobrej zadumy. Taka jest bowiem poezja Szymborskiej, której siła przyciągania polega na zadawaniu najważniejszych pytań, to jest pytań naiwnych, na zderzaniu schematów myślowych z kon­kretnymi sytuacjami ludzkimi bez doktrynalnego ograniczenia. W poetyckim laboratorium Szymborskiej trwa ruch myśli i formy, stałe poszukiwanie doskonałego łącznika między materią poetyc­kiego obrazu a jego formalnym wyrazem. Nie ma tu więc gotowych klisz, obowiązujących raz na zawsze rygorów poetyckich, ale jest zmienność, ruch wyobraźni. Forma poetycka za każdym niemal razem jest poddawana próbie tematu.

Śmigasiewicz nie ułatwia sobie zadania, nie idzie tropem najbardziej zabawnych utworów Noblistki, jej przesławnych limeryków, czy też wierszy zadomowionych w piosence (jak choćby Nic dwa razy się nie zdarza). Scenariusz tego wieczoru skupia na sprawach warsztatu poetyckiego, życia i śmierci, przemijania, stosunku do braci mniejszych, codzienności, podszytej łagodnym filozofowaniem. Obierając taki kierunek, wie, co czyni, bo pracuje z aktorkami wyśmienitymi, obdarzonymi poetyckim słuchem, za których sprawą subtelność i niuanse myśli Wisławy Szymborskiej brzmią mądrze, dowcipnie, celnie.

Spektakl otwiera wiersz Wieczór autorski, gdzie z właściwą sobie przewrotnością autorka ukazuje nieuchronną przegraną poety w konfrontacji ze światem wielkich gwiazd, na przykład sportu (tu: z bokserem):

Muzo, nie być bokserem to jest nie być wcale,

wyrzeka. Pozornie jednak, bo choć ironiczny dystans do powołania poety prześwietla ten wiersz, to jednak skazani na ciężkie norwidy tworzą i proponują swym odbiorcom przyszłe lektury szkolne. Nie takie ciężkie te norwidy, jak je malują, o czym świadczy ten pełen urody spektakl. Bo – jak przypomina tytuł jednego z przywołanych podczas wieczoru wierszy: Niektórzy lubią poezję.

Reżyser, myśląc o tych niektórych, ogranicza inscenizację do niezbędnego minimum: stolik, trzy krzesła, zeszyty, karafka z niedopitym winem, czasem coś jeszcze. Króluje jednak słowo, jak podczas spotkań autorskich, kiedy na podium czyha już stoliczek. To magiczny stoliczek, przy którym zwyczajnie rozmawia się, tyle że poezją

Nie martwiąc się zawczasu,

czy to jest poezja

i jaka to poezja –

 

Tomasz Miłkowski

 

…JESTEŚ PIĘKNE – MÓWIĘ ŻYCIU… wg Wisławy Szymborskiej, adaptacja, reżyseria, oprawa muz. Waldemar Śmigasiewicz, scenografia/kostiumy Maciej Preyer, Teatr Powszechny, premiera warszawska 25 października 2011

Dodaj komentarz