Człowiek – piękne zdarzenie

Czy Frele

XII Międzynarodowy Festiwal Zdarzenia im. Józefa Szajny upłynął pod znakiem autorskich spektakli, których głównym tematem stały się relacje międzyludzkie. O człowieku w centrum, inspiracji Czechowem, Kafką i Gombrowiczem oraz „Mieście możliwym”.

Rozszerzony, metropolitalny projekt tegorocznego festiwalu objął swym zasięgiem również Gdańsk, gdzie publiczność mogła zobaczyć „Białe małżeństwo” w reż. Krzysztofa Raua oraz spektakl „Spettatori” szwajcarskiej Szkoły Teatru Dimitri. Konkursowe spektakle pokazano jednak tradycyjnie w Tczewie.

Spośród finałowej czternastki jury w składzie: Nikolai Georgiew – przewodniczący, Teresa Nawrot, Fabio Omodei i Agnieszka Koecher-Hensel wyłoniło dwóch zdobywców I nagrody – „Kwartet na czterech aktorów” (wspólnej produkcji warszawskiej Akademii Teatralnej i łódzkiej filmówki) oraz „Zimę w czerwieni” (niezależnej warszawskiej Grupy Verte). Grand Prix, którego nie przyznano w ubiegłym roku, oraz zaproszenie do udziału w Roma Teatro Festival zdobył autorski spektakl inspirowany „Trzema siostrami” Antoniego Czechowa – „Projekt: trzy siostry”. Nagroda specjalna – zaproszenie do udziału w RomaTeatroFestival, którą przyznaje Fabio Omodei, dyrektor tego festiwalu – przypadła Oldze Kosterinie z Państwowego Uniwersytetu we Włodzimierzu („Dilemma” – niewerbalny spektakl o życiowych wyborach, jasnych i ciemnych stronach ludzkiej egzystencji).

Tegoroczne „Zdarzenia” zaskoczyły tak wieloma spektaklami tanecznymi bądź zawierającymi elementy tańca czy pantomimy („Akt 1925” – inspirowany historią Józefa K., „Dilemma”). Ponadto sięgnięto do klasyków. Pojawiły się nawiązania do „Procesu” Kafki czy „Operetki” Gombrowicza, pod przewrotnym tytułem „Piti pą tą”.

Panującą podczas festiwalu tendencją było nawiązywanie do życia i twórczości znanych pisarzy. Tak stało się chociażby w przypadku „Undersena”, który w ciekawy sposób przedstawił połączenie biografii Hansa Christiana Andersena z jego baśniami. Studentki przedstawiły mniej znaną, depresyjną stronę życia znanego pisarza dla dzieci. Inny przykład to zwycięski „Projekt: trzy siostry”, który skupił się na oddaniu relacji, jakie mogły panować między bohaterkami dramatu Czechowa.

Teresa Nawrot (reżyser i dyrektor Szkoły Aktorskiej Reduta w Berlinie), jedna z jurorek tegorocznych „Zdarzeń” tak komentuje werdykt:

„Wybieraliśmy tylko te spektakle, które były przygotowane (pomysł, wykonanie, reżyseria) przez młodych ludzi bez żadnej pomocy z zewnątrz. Nie braliśmy pod uwagę spektakli przygotowanych w ramach egzaminów szkolnych. T, co różni Tczew od innych festiwali teatralnych to to, że młodzi artyści mają szansę wypowiedzenia się od siebie, bez nadzoru profesorów. Jest to często intymna wypowiedź w kwestiach teatralnych. I taki właśnie spektakl udało nam się wyłowić w tym roku. Wszyscy byliśmy bardzo zgodni w wyborze Grand Prix. Zaczęliśmy się spierać dopiero w kwestii innych nagród. Mamy świadomość, że „Projekt: trzy siostry” nie jest spektaklem dokończonym. Widać jednak, że jest to bardzo osobista wypowiedź trzech aktorek, które być może nie do końca świadomie znalazły nową formę wypowiedzi teatralnej. W ich przedstawieniu odnaleźć można taniec i słowo. I tu podkreślę, że całość była całkiem dobra aktorsko. Trafny dobór kwestii (nie tylko wypowiedzi Olgi, Maszy i Iriny, jak mógłby wskazywać tytuł spektaklu) pozwolił studentkom wychwycić to, co najważniejsze – ukazać konflikt międzyludzki”.

Z obecnego trendu spektakli autorskich wyłamali się zdobywcy I nagrody. „Kwartet na czterech aktorów” to spektakl dramatyczny, oparty na tekście Bogusława Schaeffera. Młodzi artyści postawili sobie poprzeczkę niezwykle wysoko. Perfekcyjnie odegrali zarówno scenki muzyczne, parateatralne, jak i absurdalne dialogi. W zabawny sposób przedstawili nieudane próby porozumienia się artystów-muzyków, których sposoby komunikacji przypominały dobrze nam znane „rozmowy” polityków w czasie kampanii wyborczej.

„Zima w czerwieni” na podstawie dramatu Adama Rappa podejmuje z kolei problem źle ulokowanych uczuć, miłości do prostytutki, ale i innych aspektów tego uczucia – odrzucenia czy niechęci do drugiej osoby. Uwikłani w świecie używek, pogardy, zawiści i fałszu bohaterowie nie radzą sobie ze sobą. Panicznie boją się samotności. Zdradzają, porzucają, bądź żyją w izolacji. Kłamią, aby stworzyć lepszy obraz siebie. Bezskutecznie. Świat iluzji zostaje brutalnie zniszczony przez szarą rzeczywistość. Aktorzy w umiejętny sposób grają na uczuciach widzów. Powoli wprowadzają ich w świat mrocznego Amsterdamu, dzielnicy czerwonych latarni i zimowego Nowego Jorku.

W tym roku w Tczewie dało się odczuć brak instalacji w przestrzeni miejskiej. Ten konkurs wzbudzał wiele emocji, wyzwalał kreatywność młodych twórców. „Ucho miasta” czy „Spowiedź telefoniczna” (budka telefoniczna przemieniona w konfesjonał) na długo zapadły w pamięć uczestnikom festiwalu i mieszkańcom Tczewa. Brakowało także atmosfery tczewskich podwórek i zakamarków, w których odbywały się zeszłoroczne spektakle.

Być może, aby zapełnić tę pustkę zarówno w Gdańsku, jak i na tczewskim nabrzeżu pojawiła się barka, którą na chwilę zamieniono w scenę teatralną podczas projektu „Miasto możliwe”. Pod czujnym okiem Martyny Groth, Katarzyny Zawistowskiej, Katarzyny Pastuszak i Łukasza Borosa powstał projekt, który prezentował „życie codzienne mieszkańców urojonego miasta na wodzie”. Projekcja multimedialna połączona z muzyką, scenografią i tańcem stała się wybuchową mieszanką nie do końca zrozumiałą dla szerszej widowni.

Dla młodych twórców, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki w swoim teatralnym życiu, z pewnością ważne są „Nocne Rozmowy”. Pojawiły się w tamtym roku i na stałe zagościły w programie festiwalu. To okazja do stawiania pytań o sens tego, co się robi, moment, kiedy można wysłuchać wskazówek i porad. W tym roku jury prowadzące rozmowy chciało znaleźć temat przewodni festiwalu. Poprzednie „Zdarzenia” nie napawały optymizmem. Wystawione spektakle niosły ze sobą dziwną nutę pesymizmu. Tym razem było inaczej. W centrum niemal każdego przedstawienia stał człowiek i jego historia. Nie zawsze kończyła się ona happy endem, ale każda z nich dotykała ważnych kwestii, takich jak miłość, uzależnienia, relacje z drugim człowiekiem czy dzieciństwo.

Festiwal w Tczewie to inicjatywa szlachetna, co potwierdza patronat Polskiej Prezydencji w Unii Europejskiej. Liczne warsztaty, współpraca z zagranicznymi teatrami, międzynarodowe zainteresowanie konkursem dla młodych aktorów – wszystko to pokazuje jak ważne i prestiżowe są „Zdarzenia”. Mam nadzieję, że nigdy ich nie zabraknie.

Katarzyna Olczak

Dodaj komentarz