Szkoła gustu: Tak zwany obiektywizm

 

Wydawałoby się, że postulat obiektywizmu w krytyce (a i historii teatru) stracił na sile przyciągania, zwłaszcza że cała praktyka pisarska zaprzecza możliwości stosowania obiektywnych ocen w stosunku do zjawisk, które pozostają żywe. Obiektywizm przystoi tylko martwym.

A jednak Małgorzata Ruda w swojej skądinąd wnikliwej recenzji z monografii Elżbiety Baniewicz Erwin Axer. Teatr słowa i myśli („Teatr” nr 5/2011) wyrzuca autorce brak obiektywizmu. „Oczywiście, badacz może mieć większe lub mniejsze zaufanie do poszczególnych interpretacji i ocen – dowodzi Ruda – zwłaszcza jeśli sam przedstawienia widział i inaczej rozumie, może, a nawet powinien z błędnymi odczytaniami polemizować, ale w monografii Baniewicz bardziej widoczna jest tendencja do towarzyszenia artyście, „postawa rozumiejąca”, niż obiektywizm. Nawet jako historyk teatru (takiej roli autorka się jednak podjęła) Baniewicz nie przestaje być krytykiem optującym, za twórcą, którego poglądy estetyczne i światopoglądowe są jej bliskie”. Ciekawe, z jednej strony historyk/krytyk może i powinien objawiać swoje mniemanie, z drugiej jednak tylko obiektywnie i nie na sposób „rozumiejący”. Jakiż więc? Bezrozumny?

Semła

Dodaj komentarz