Konformista w Powszechnym: To samo, co wszyscy?

 

Po upadku dyktatury Marcello powiada, że zrobi to samo, co ci wszyscy, którzy jeszcze przed chwilą zgodnie śpiewali w chórze Mussoliniego. Nie czuje wyrzutów sumienia, chce mieć tylko pewność, że musiał postąpić tak, jak postąpił.

 

 

A jednak nie każdy staje się funkcjonariuszem tajnej policji i prowokatorem, choć Marcello swoje wybór maskuje motywami osobistymi. Wychowany w toksycznej rodzinie (matka lekomanka i nimfomanka, pozbawiona macierzyńskich uczuć – poruszająca rola Olgi Sawickiej, ojciec – wojujący faszysta), przekonany o swojej zbrodni, której dokonał jako chłopak uwodzony przez mężczyznę, bierze na życiu odwet. Na zimno, bez emocji. Na zewnątrz konformista, wewnętrznie ktoś, kto zmaga się z nieodwracalną przeszłością.

Marek Fiedor znalazł sugestywną formułę wyświetlenia tych niedopowiedzianych zmagań, które w powieści Moravii rozwijają się z konsekwencja antycznej tragedii – od młodzieńczego wstrząsu po upadek dyktatury. Na scenie czas biegnie kapryśnie, cofa się i przyspiesza, wraca do przeszłości. Widz podpatruje strzępy wspomnień przez filtr sceny, zabudowanej ekranami-parawanami, podzielonymi na kolorowe prostokąty, za którymi kryją się postaci dramatu. Część środkową zajmuje największy ekran, na którym wyświetlane są kilkakrotnie te same sekwencje dokumentalnego filmu, zapisu niszczenia symboli faszyzmu i pomników duce – największe wrażenie czyni zgniatane popiersie Duce. Maszynka do mielenia historii pracuje tu na pełnych obrotach, co dodatkowo podkreśla hipnotyczna muzyka Tomasza Hynka.

Po każdej projekcji powtarza się inny wariant tej samej sceny: introwertyczny Marcello (Michał Sitarski) i jego ekstrawertyczna żona Giulia (Paulina Holtz) próbują określić się wobec nowej sytuacji. „Niedawno wystarczało takie popiersie w poczekalni, żeby ludzie ściszali głos”, powtarza żona. Krok po kroku wnikamy w świat zwichniętej świadomości konformisty, ale i szerzej w świat skażony infekcją ideologii. Nie przypadkiem Ojca Marcella, oddanego faszystę, i profesora Quadri, antyfaszystę i ofiarę prowokacji konformisty gra ten sam aktor (Dariusz Siastacz). Obaj wygłaszają podobny program uszczęśliwiania ludu, nawet jeśli by trzeba lud do szczęścia przymuszać. Przed finałem za głównym ekranem wszyscy bohaterowie dramatu utworzą rozbawiony, roztańczony i groźny chór, ustawiony w jednym szeregu – to taniec na Titanicu przed katastrofą. Z tą różnicą, że tym razem za katastrofę odpowiadają wszyscy tancerze. Na koniec tańczyć będzie już tylko jeden solista – Marcello niczym ćma złapany w pułapkę oślepiającego światła.

To jest spektakl, który budzi niepokój moralny, ukazując, z jaką łatwością płynie się z prądem. I jak potem nie można już zawrócić.

 

Tomasz Miłkowski

 

KONFORMISTA Alberta Moravii, tłum, Zofia Ernstowa, adaptacja i reżyseria Marek Fiedor, scenografia Monika Jaworowska, muzyka i oprac. muz. Tomasz Hynek, światło Justyna Łagowska, projekcje Mirek Kaczmarek, Teatr Powszechny, prapremiera światowa 4 marca 2011

 

Dodaj komentarz