Szkoła gustu: Yerma

 

 

Yerma dusi swego męża Juana podczas snu już na początku spektaklu w Akademii Teatralnej. Widz, powiadomiony o finale warsztatu dyplomowego, nie może jednak spokojnie kontemplować, jak do tego doszło. Paweł Passini robi wszystko, aby ten spokój zakłócać, posługując się całym zasobem efekciarskich chwytów.

 

 

Pośrodku sceny buduje kanał, w którym walają się nie tylko stosy ubrań, ale pomiędzy nimi kobiety, które z trudem gramoląc się i ubierając opuszczają ten dziwny zakątek. Potem do tego kanału każe młodym aktorom zawlec kilka metalowych łóżek i łożkopodobnych konstrukcji, tak jednak poprzerabianych jak na obrazach zgodnie z prawem perspektywy: mają więc wszystkie nóżki rozbieżne. Z tych łóżek wykonawcy tworzą przedziwne konstrukcje, a widz tak jak ja strachliwy, drży, czy ktoś nie złamie nogi albo ręki.

Za półprzezroczystym przepierzeniem po prawej stronie sceny reżyser wraz z grupą aktorów muzykuje, wyśpiewując główny motyw „Yermy”, ostro, rockowo, czasem wrzaskliwie. Chór kobiet w czarnej bieliźnie wykrzykuje, a właściwie porykuje przestrogi kierowane do Yermy – wrzask przechodzi w nieczytelny bełkot. Dawny wybranek Yermy pojawia się jak go pan Bóg stworzył, kryjąc swoje części wstydliwe, trzymaną na podołku garderobą. Dominuje brzydota i aż duszący mizoginizm. Od czasu do czasu są jeszcze ruchy frykcyjne i to niemal wszystko, co zostaje w pamięci z tego nerwowo skleconego przedstawienia, w którym ani poezji, ani dramatu, ani emocji.

Zamiast rozprawy z klątwą produktywności (kobieta jest po to, żeby rodzić), powstaje happening na stosy szmat i żelastwa o pewnej nerwowej kobiecie. Sensy zacierają się, a powód dla którego podjęto te dziwaczną próbę wykoślawienia Lorki nie wyjaśnia się.

Pewien mój utytułowany przyjaciel, kiedy zżymam się na sceniczny przekład dramatu, wysyła mnie do biblioteki: Nie podoba ci się, to sobie poczytaj. Może ma rację, ale ja też chciałbym poradzić coś młodym reżyserom: nie podoba ci się dramat, nie wystawiaj.

 

Semła

 

YERMA Frederica Garcii Lorki, tłum. Carlos Marrodan Casas, reż., scenariusz, muzyka Paweł Passini, scenografia i kostiumy Zuzanna Srebrna, Akademia Teatralna, Collegium Nobilium, premiera 28 lutego 2011

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz