Trojanie i laptopy

 

W Teatrze Wielkim polska prapremiera Trojan, romantycznej grand opery Hektora Berlioza w międzynarodowym wykonaniu, przedsięwzięcie imponujące rozmachem inscenizacyjnym za sprawą hiszpańskiego reżysera Carlusa Padrissy, który dzieje wojny trojańskiej i tułaczki Eneasza opowiedział z perspektywy wojen gwiezdnych, a głównym atrybutem wojowników uczynił laptopy.

Ten paradoksalny pomysł inscenizacyjny polegał na zderzeniu bajek z rozmaitych epok, z legendarnej przeszłości, i z przyszłości w konwencji science-fiction.

 

 

Inscenizacja podzieliła widzów na dwa obozy, zwolenników wystawiania dawnych dzieł „po bożemu” (cokolwiek miałoby to znaczyć), i gorących zwolenników szukania nowych środków wyrazu. Trudno jednak odmówić reżyserowi i jego współpracownikom wyobraźni i konsekwencji w budowaniu widowiska, w którym precyzyjne projekcje wideo dopełniały obrazów konstruowanych na żywo – z powietrznym baletem, nadlatującym bogiem Merkurym, rakietami, kabinami samosterującymi, ożebrowaniem pojazdów kosmicznych i tajemniczych kapsuł włącznie. Obejrzeliśmy widowiskowe pożarcie Laokoona przez rozwścieczone węże i śmierć dziewic trojańskich, ale nie brakowało inscenizatorowi poczucia humoru, kiedy pieśniarza Iopasa na dworze Dydony zdekonspirował jako wcielenie Elvisa Presleya albo kiedy prezentował pokaz mody gwiezdnej na wybiegu. Czasem coś do siebie nie pasowało (nie widzieć czemu Kasandra była wożona na wózku inwalidzkim, aby po chwili śmigać po scenie bez wspomagania), ale to nieliczne usterki w tym precyzyjnie skonstruowanym mechanizmie, w którym anachronizm celowo zaglądał w oko drugiemu anachronizmowi.

Najważniejsze że to trwające pięć godzin widowisko, sprawne uruchomienie ogromnej machiny i techniki (zobaczyliśmy na laptopach elektroniczny stos, na którym płonęła Dydona), nie przyćmiło muzycznej warstwy spektaklu, pozwalając wybrzmieć chórom i solistom, spośród których największe wrażenie wywarły Anna Lubańska jako Dydona (przejmująca scena przed samobójstwem), Sylvie Brunet jako Kasandra i Sergey Semishkur w roli Eneasza. Romantyczna malowniczość została tu wzmocniona bohaterskim tonem prowadzących aktorów na tyle sugestywnie, że mit założycielski kultury śródziemnomorskiej nabrał emocjonalnego zabarwienia.

 

Tomasz Miłkowski

 

TROJANIE Hectora Berlioza wg Wergiliusza, prapremiera: Karlsruhe, Groβherzogliches Hoftheater, 6 i 7 grudnia 1890, premiera obecnej realizacji w Palau de les Arts Reina Sofía w Walencji, 31 października 2009, premiera w Teatrze Maryjskim w Sankt Petersburgu 25 grudnia 2009, premiera obecnej realizacji w Operze Narodowej w Warszawie 11 stycznia 2011, oryginalna wersja językowa z polskimi napisami, koprodukcja z Teatrem Maryjskim w Sankt Petersburgu i Palau de les Arts Reina Sofía w Walencji, Teatr Wielki

 

Dodaj komentarz