XI 2008

Listopad 2008

 

 

30 listopada

POMALU, A JESZCZE RAZ! Igora Šeby, tłum. Jolanta Król, reż. Robert Talarczyk, scenografia Michał Urban, kostiumy Elżbieta Rokita, Michał Urban, muz. Jiři Toufar, teksty piosenek Robert Talarczyk, Pavel Cmíral, Teatr Capitol.

„Hanna Śleszyńska przechodzi w Pomalu… samą siebie. Czegokolwiek się dotknie – błyszczy, cokolwiek zaśpiewa – dźwięczy dźwięcznie i wdzięcznie” [Krzysztof Rozner, www.kulturalna.warszawa.pl, 17 lutego 2009].

NAGRODY:

Za reżyserię dla Roberta Talarczyka i za rolę dla Hanny Śleszyńskiej na Festiwalu Komedii Talia w Tarnowie.

 

DRUGI POKÓJ Zbigniewa Herberta, reżyseria: Dorota Anna Dąbek, scenografia Tomasz Taracha, muz. Grzegorz Małkowski, Unia Teatr Niemożliwy Warszawa, premiera w Starej Prochoffnii.

„Przepiękna poetycka interpretacja Herberta zaakcentowana jest muzyką. Wydaję się, że dźwięki wydobywają się ze starego zepsutego adaptera. Warstwa muzyczna spektaklu jest jego ogromnym walorem. Stwarza niesamowity nastrój, towarzyszy każdej scenie i jest jej nieodłącznym elementem” [Agata Siuta, „Dziennik Teatralny”, 17 października 2009].

 

75 MINUT, wg Palacza zwłok Ladislava Fuksa, reż. Maciej Dużyński, scenografia Anna Chadaj, prac. muz. Marek Żurawski, Unia Teatr Niemożliwy, premiera w Starej Prochoffnii.

„Aktorzy, którzy przenosili się ze swoimi bohaterami do czasów wspomnień, oprócz poruszania się w żywym planie używali także specyficznej techniki gry lalkarskiej. Zdjęcia postaci, które prowadziły ze sobą rozmowy, zostały naklejone na małe skrzyneczki, stanowiące jednocześnie ich trumny. Aktorzy – w zależności od odgrywanej scenki – stawiali je, kładli, albo otwierali, żeby pokazać zwłoki papierowych postaci. Przyklejane zdjęcia były również pewnego rodzaju symbolem wieczności i gwarancją na pozostawienie po sobie choćby cząsteczki siebie” [Kamila Golik, „Dziennik Teatralny” Łódź, 15 października 2009].

 

29 listopada

OBROCK wg Stanisława Ignacego Witkiewicza, scenariusz Ewa Ignaczak, reż. Bartosz Zaczykiewicz, scenografia Aleksandra Semenowicz, muz. Tadeusz Wielecki, światło Mirosław Poznański, Teatr Studio.

„Forma przedstawienia odchodzi od teatru psychologicznego, mamy w nim do czynienia z licznymi przypadkami transgresji, aktorzy (Irena Jun i Jarosław Gajewski) przejmują od siebie role, zamieniają postaciami, wchodzą w role innych postaci (służąca Dorota, organizator odczytu), a ich reakcje przybierają często monstrualny, celowo nieadekwatny lub nawet upiorowy charakter(gr. charakter = wizerunek), postać literacka o wyraźnie i.... Kiedy Irena Jun wybucha nagle jasnym, głośnym śmiechem w chwilach najmniej stosownych, wprowadza tym sposobem reakcji nastrój zagrożenia, mrocznej niespodzianki, która czyha za każdym słowem i gestem” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd”, 16 stycznia 2009].

 

29 listopada

TO IDZIE MŁODOŚĆ Krzysztofa Zaleski, na motywach prozy Marka Nowakowskiego, reżyseria-inscenizacja Maciej Englert, scenografia Marcin Stajewski, kostiumy Anna Englert, opr. muzyczne i aranżacje Janusz Bogacki, choreografia(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... Jan Pęczek, przygotowanie wokalne Irena Kluk-Drozdowska, Teatr Współczesny.

„Jeśli narzekamy, że młodzież nie interesuje się naszą przeszłością, zaproponujmy jej „To idzie młodość”. To będzie znacznie ciekawszy kontakt z historią niż lektura naukowych opracowań” [Jacek Marczyński, „Rzeczpospolita” nr 283, 4 grudnia 2008].

„Maciej Englert podjął niedokończone dzieło Zaleskiego z czułością czujnością, aby z jednej strony nie popaść w mdłą nostalgię, a z drugiej w jałową prześmiewczość. Pomysł Zaleski miał przedni – sięgnąć do czasu mentalnego przebudzenia, którego sygnałem, symptomem czy też okolicznością był Światowy Festiwal Młodzieży w Warszawie. Zwołany z intencją manifestacji zwycięskiego pochodu postępowej idei, rozumianego jednak nader instrumentalnie, podporządkowanego doraźnym potrzebom propagandowym obozu radzieckiego, stał się rzeczywiście swoistym katalizatorem przemiany” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 51, 21 grudnia 2008].

NAGRODY:

Warszawski Feliks za reżyserię dla Macieja Englerta.

 

21 listopada

TRASH STORY ALBO SZTUKA (NIE) PAMIĘCI Magdy Fertacz, reż. i scenografia Ewelina Pietrowiak, kostiumy Julia Skrzynecka, muz. Sławomir Jaskułka, Teatr Ateneum, Scena 61.

„Opowieści kilkorga bohaterów powstałe z porzuconych listów i dokumentów wzmacnia spokojne aktorstwo Marii Pakulnis (Matka), Jadwigi Jankowskiej-Cieślak (Dziewczynka), Tadeusza Borowskiego (Ojciec). Nie jest to wielki dramat(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj..., raczej sprawnie opowiedziana historia, jakich wiele zatarł czas, ale spektakl o wiele słabszy niż Sonata jesienna Bergmana tej samej reżyserki z poprzedniego sezonu” [Elżbieta Baniewicz, „Twórczość” 2009 nr 4].

„Ale najważniejsza jest Urszulka (Jadwiga Jankowska-Cieślak), dziewczynka, która zginęła przed wkroczeniem „ruskich”, pchnięta do samobójstwa przez matkę. Urszulka krąży między żywymi i podstawia im lustra pamięci, komunikuje z rozmaitymi wersjami cierpienia, tęsknoty, porządkowania losu. Podkreśla to w szczególności scena, w której kobiety czytają stare listy, przywołujące graniczne sytuacje osamotnienia: obóz koncentracyjny, wojnę, misję wojskową w odległym kraju. Postać Urszulki, sugestywnie grana, niczym dybuk zamieszkały w aktorce, ciągnąca za sobą wielką szmacianą lalkę, chroni dramat przed małym realizmem i sentymentalizmem, przydaje mu symbolicznego oddechu i swego rodzaju zagadkowości” [Tomasz Miłkowski, ww.aict.art.pl, 3 grudnia 2008].

 

15 listopada

BÓG Woody Allena, tłum. Anna Kołyszko, reż. Krystyna Janda, scenografia Arkadiusz Kośmider, muz. Paweł Mykietyn, Teatr Polonia.

„Cała opowieść zrealizowana w Teatrze Polonia jest dość siermiężna, miejscami wręcz tandetna. Reżyserka nafaszerowała ją cytatami z różnych kabaretów, powszechnie znanymi anegdotami o politykach, podlała kresowym sosem i wyszło coś, co trudno nazwać udanym daniem” [Jan Bończa-Szabłowski, „Rzeczpospolita” nr 270, 19 listopada 2008].

„Allen zręcznie bawi nas formą, żongluje czasami anachronizmami, zresztą sam pilnuje interesu u Jandy, dając słyszeć się przez telefon w rozmowie z Kretynikiem, osobnikiem o niejasnej tożsamości płciowej, którego (którą?) gra z komediowym błyskiem w oku Maria Seweryn. Premiera wymarzona na jubileusz, czyli bez zadęcia. Widzowie są zachwyceni, zwłaszcza że w Chór(gr. choros, łac. chorus), zespół osób wypowiadających ... grecki wcielili się, odziani w powiewne szatki, aktorzy Montowni” [Tomasz Miłkowski, „Stolica” 2008 nr 12].

„Całość ma wdzięk komedii cudów i niespodzianek. Wraz z kolejnymi postaciami wpadamy coraz to do innej stylistyki. Ale najśmieszniej jest wtedy, gdy wpadamy do sztuki „Niewolnik” Schizokratesa – Cezarego Żaka” [Barbara Hirsz, „Trybuna” nr 296, 19 grudnia 2008].

 

14 listopada

ODEJŚCIA Vaclava Havla, tłum. Andrzej S. Jagodziński, reż. Izabella Cywińska, scenografia Paweł Dobrzycki, kostiumy Diana Marszałek, muz. Wojciech Borkowski, Teatr Ateneum.

„Dyrektorka Ateneum jadowitą inscenizacją Odejść pokazała, że w krytyce wad naszego życia nie boi się nikogo. I że nie będzie się podlizywać ani znakomitemu Havlowi, ani żadnej władzy, ani publiczności” [Barbara Hirsz, „Trybuna” nr 278, 28 listopada 2008].

„Tony narastającej rezygnacji, pokrywanej grą pozorów i próbami udowodnienia samemu sobie, że świat się nie skończył, odsłania Piotr Fronczewski, jako polityk zamieniony we frazes, ale i tak w swoim bajdurzeniu stokroć lepszy od następców, którzy cynicznie zamieniają jego rezydencję w burdel” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd”, 7 grudnia 2008].

„Reklama z okazji jubileuszu osiemdziesięciolecia sceny była tak niewspółmierna do efektu, że nie dziwota, iż większość krytyków mocno się zirytowała. Z pseudosztuki powstał pseudoteatr” [Hanna Baltyn, Teatr 2009 nr 2].

 

ORKIESTRA „TITANIC” Christa Bojczewa, tłum. Hanna Karpińska, reż. Tomasz Mędrzak, scenografia Tatiana Kwiatkowska, Teatr Ochoty.

„Brakuje pomysłu na inscenizację. Brakuje pomysłu na prowadzenie aktorów. Nie ma żadnego punktu zaczepienia, przyciągającego uwagę widza. Bezbarwność spektaklu nie pozwala na skupienie, a treści o pozornie dużej wadze przechodzą bez echa” [Jan Ensztein, „Nowa Siła Krytyczna”, 5 grudnia 2008].

 

ÓSMY CUD ŚWIATA I ZAGŁADA Pierre Palmade’a, Muriel Robin, tłum. Jacek Błaszczyk, reż. Grzegorz Warchoł, scen. i kostiumy Janusz Kijański, Teatr Rampa.

 

ROK MAGICZNEGO MYŚLENIA Joan Didion, tłum. Elżbieta Woźniak, opieka artyst. Bartosz Zaczykiewicz, kostium Dorota Kołodyńska, monodram Ewy Błaszczyk, Teatr Studio, Malarnia.

„Sama na pustej, ciemnej scenie, bez muzyki towarzyszącej, dyskretnie oświetlana tylko punktowym reflektorem, poza kamieniem i stojącym nieopodal krzesłem aktorka nie ma żadnego wsparcia dla budowania postaci swojej bohaterki. I nie potrzebuje takiego wsparcia. Aktorka subtelnie posługując się niemal niewidocznymi dla widza środkami wyrazu, jest tak głęboko wiarygodna, że wzbudza u odbiorcy coś, co niezmiernie rzadko udaje się aktorom: współodczuwanie dla granej przez siebie postaci” [Temida Stankiewicz-Podhorecka, „Nasz Dziennik” nr 5, 7 stycznia 2009].

 

8 listopada

ZDZICZENIE OBYCZAJÓW POŚMIERTNYCH Bolesława Leśmiana, scenariusz i reż. Szczepan Szczykno, muz. Roman Ziemlański, scenografia Adam Obuchowicz, kostiumy Maryna Wyszomirska, Teatr Kamienica.

 

7 listopada

IFIGENIA Antoniny Grzegorzewskiej, reż. i rzeźby Antonina Grzegorzewska, scenografia Barbara Hanicka, muz. Stanisław Radwan, Teatr Narodowy, Scena Przy Wierzbowej.

„Chwytając za grzywę starożytny mit o Ifigenii, dziewczynie poświęconej w ofierze przez ojca – króla Argolidy, Agamemnona – bogini Artemidzie w zamian za pomyślny wiatr dla wojennej floty, Antonina Grzegorzewska sprawia krytykom nie lada kłopot. Sprawia go zresztą wszystkim. Inscenizacja w Narodowym bowiem to, parafrazując Witkacego, wielki rozrachunek wszystkich żyjących ze wszystkimi żyjącymi, wliczając w tę liczbę również umarłych. I choć u młodej artystki całość jest na nie, córka Jerzego Grzegorzewskiego na scenie imienia ojca wystawia jak najbardziej tak” [Grzegorz Konat, „Przegląd” nr 48, 30 listopada 2008].

„Grzegorzewska dopuszcza do głosu Ifigenię, traktowaną od czasów Eurypidesa przedmiotowo jako bierna ofiara w rękach mężczyzn. Tym razem Ifigenia sama walczy o swoją obecność, szczęście, wreszcie o szczęście innych. Ale nie jest heroiną w stylu tragedii greckiej, to raczej przedwcześnie dojrzała dziewczyna, która zmierzyła się z okolicznościami, nad którymi nie może zapanować. Podskórnie, choć wprost nie wypowiedziany, drąży ten utwór konflikt córki z ojcem, nie tylko Ifigenii z Agamemnonem, ale i autorki spektaklu z jej wielkim ojcem – wadzi się z nim we wszystkim” [Tomasz Miłkowski, „Stolica” 2008 nr 12].

 

BOYBAND Petera Quiltera, tłum. Elżbieta Woźniak, reż. i scenografia Tomasz Dutkiewicz, kostiumy Dagmara Czarnecka, choreografia Sylwia Adamowicz, kier. muz. Grzegorz Jabłoński, światło Olaf Tryzna, Teatr Komedia.

„Z naiwnej opowiastki o kulisach show-biznesu Tomasz Dutkiewicz zrobił w teatrze Komedia zadziwiająco dobre przedstawienie” [Jacek Marczyński, „Rzeczpospolita” nr 264 – „Życie Warszawy”, 12 listopada 2008].

„Po trzech godzinach przychodzi do głowy tylko jedno pytanie. Dla kogo i po co powstał ten spektakl? Nie mówi o niczym czego już nie wiemy. Nie słyszymy niczego, czego już byśmy nie słyszeli” [Kacper Wróblewski, www.kulturaonline.pl, 20 stycznia 2009].

 

6 listopada

SZCZĘŚLIWY DZIEŃ Andrzeja Chichłowskiego, reż. Andrzej Grabarczyk, scen. Dorota Banasik, muz. Freak of Nature, Teatr Capitol.

Szczęśliwy dzień przenosi na deski teatru serialową estetykę nie tylko za pomocą uproszczonej do granic fabuły, której powierzchowność zaczyna w pewnym momencie drażnić. W tej kwestii swoje robią także dialogi w większości ułożone w ciąg przeplatających się gagów” [Jan Ensztein, „Nowa Siła Krytyczna”,13 listopada 2008].

 

Opublikowany w 2008

Dodaj komentarz