XI 2006

Listopad 2006

 

30 listopada

RÓŻOWA SKARPETKA, scenariusz i reż. Natalia Fijewska-Zdanowska, Teatr Sióstr Fijewskich, spektakl wyprodukowany przy wsparciu i pomocy Teresińskiego Ośrodka Kultury oraz Stowarzyszenia Teatru Konsekwentnego, premiera na Scenie Off Teatru Konsekwentnego w Starej Prochoffnii.

NAGRODY:

Wyróżnienie na VIII Ogólnopolskim Festiwalu Sztuk Autorskich WINDOWISKO 2006 w Gdańsku.

 

28 listopada

MATKA CIERPIĄCA Tomasza Kaczmarka, reż. i scenografia Ewelina Pietrowiak, muz. Michał Górczyński, Laboratorium Dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj....

„Zbiorowym bohaterem jest tutaj normalna rodzina: ojciec, matka, nastoletni syn i córka, którzy rano siadają do wspólnego posiłku. Ale w tej zwyczajnej, katolickiej rodzinie Kaczmarek odkrywa przemoc, przy której agresja blokersów wydaje się niewinną igraszką” [Roman Pawłowski, „Gazeta Wyborcza” nr 292, 15 grudnia 2006].

„To, co miało być siłą dramatu – ośmieszenie radiomaryjno-blokowej mentalności, obłudy, bigoterii – zeszło na drugi plan. Ustąpiło miejsca abstrakcyjnej grotesce na temat osaczenia drobnomieszczanina w małym mieszkaniu, z którego nie sposób się wydostać. Po co się tam osaczył – rzecz jest niejasna do tej pory” [Tomasz Mościcki, „Dziennik” nr 196, 8 grudnia 2006].

 

KWIATY DLA ALGERNONA Daniela Keyesa, tłum. Krzysztof W. Malinowski, adaptacja(łac. adaptare = przystosowywać), przystosowanie utworu li... i reż. Rafał Sisicki, scenografia Hubert Wurzel, muz. Michał Górczyński, opieka artystyczna Zbigniew Zapasiewicz, monodram Tomasza Błasiaka, spektakl powstał w koprodukcji z Teatrem Powszechnym w ramach projektu Jarmark Praga, Teatr Powszechny.

„Od Tomasza Błasiaka nie sposób oderwać wzroku. To niezwykła rola, gdyż przy tego typu zadaniach aktorskich każdy fałszywy krok osuwa postać w błazeństwo lub też w banał czułostkowości. Błasiak jest jak najbardziej wiarygodny zarówno w scenach umysłowego niedorozwoju, jak i w momentach intelektualnych wzlotów” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 87, 13 kwietnia 2007].

 

24 listopada

SONGI Bertolta Brechta(1898-1956) niemiecki poeta, prozaik, dramaturg i inscenizat..., tłum. Jacek Stanisław Buras, scenariusz, choreografia(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u..., reż. Tomasz Dutkiewicz, muz. Kurt Weil Kurt, kostiumy Dagmara Czarnecka, Teatr Komedia.

„Cudownie rozluźnione nastroje sprawiły, że wodzeni za nos widzowie opuszczali przybytek boskiej dekadencji z pewnym ociąganiem” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 295, 19 grudnia 2006].

 

18 listopada

DWOJE BIEDNYCH RUMUNÓW MÓWIĄCYCH PO POLSKU Doroty Masłowskiej, reż. Przemysław Wojcieszek, scen. Magdalena Maciejewska, muzyka „Pustki”. TR Warszawa.

Sztuka napisana na zamówienie TR Warszawa.

„Premiera okazała się klęską wszystkiego: tekstu, reżyserii i aktorstwa (z jednym wyjątkiem, o którym za chwilę). Apogeum bełkotu. Jedyne wyraźne słowa, jakie słychać ze sceny, są tak rynsztokowo wulgarne, że nie powtórzę ich tutaj. Dwoje głównych bohaterów, Dżina i Parcha, udaje wędrujących po Polsce Rumunów” [Temida Stankiewicz-Podhorecka, „Nasz Dziennik” nr 272, 22 listopada 2006].

„Czy rzeczywiście pomysł, by jeden dramaturg1. autor dramatu (-tów); 2. w teatrze rosyjskim stanowisko ... reżyserował drugiego, miał sens? Czemu Rozmaitości potraktowały dramat(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... Masłowskiej jak jakiś bieda teatrzyk, rezygnując z efektownej scenografii, pomysłów na pokazanie akcji dziejącej się w pędzącym samochodzie? W przedpremierowych wywiadach Dorota Masłowska niedwuznacznie sugerowała, że czeka na inne realizacje. My – teatralni „Rumuni” – też” [Lukascescu Drewniacescu (Łukasz Drewniak), „Przekrój” nr 48, 30 listopada 2006].

 

UDAJĄC OFIARĘ Braci Presniakow, tłum. Agnieszka Lubomira Piotrowska, reż. Maciej Englert, scenografia Marcin Stajewski, kostiumy Anna Englert, muz. Jerzy Satanowski, ruch sceniczny Jan Pęczek, Teatr Współczesny.

Pomysł „jest z Hamleta: pewnemu młodzieńcowi w niejasnych okolicznościach ginie ojciec, a do skumania się w parę dążą matka i „wujek Piotr”. Jest jeszcze prostacka narzeczona i kilka morderstw w tle. Tyle że współczesny rosyjski Hamlet już z nikim nie walczy, tylko kryje się i maskuje” [Tadeusz Nyczek, „Przekrój” nr 48, 30 listopada 2006].

„Autorzy z Szekspira biorą tylko aluzje. Ich uwaga koncentruje się na ukazaniu tego wszystkiego, co dzieje się z ludźmi po wielkim wstrząsie. Zamiast jednak pisać rozprawy, drążyć kwestię ideologicznie czy politycznie, Presniakowowie rejestrują symptomy: zanik uczuciowości, obcość, pogoń za pieniędzmi, bezrefleksyjne przyjmowanie rozmaitych mód… (…) Maciej Englert poprowadził spektakl bez cudowania i wygrał, dając pole aktorom to cyzelowania wydawałoby się kukiełkowych postaci, które nabierają indywidualnych barw” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 48, 3 grudnia 2006].

NAGRODY:

Feliks warszawski za pierwszoplanową role męską dla Andrzeja Zielińskiego.

 

17 listopada

KRANIEC Małgorzaty Owsiany, reż. Piotr Nowak, scenografia Joanna Kulczyńska, muz. Jan Duszyński, Teatr Wytwórnia.

Kraniec jest spektaklem, w którym wszystkiego jest za dużo. Za dużo bohaterów, emocji, lania wody, może również dobrych chęci, by opowiedzieć prostą prawdę. Nie rozumiemy się, nie słuchamy, nie zależy nam na sobie. Jednak, z drugiej strony, zawsze będziemy dzwonić do siebie, żeby się pożegnać przed wyjazdem” [Ewa Hevelke, „Nowa siła krytyczna”, 18 listopada 2006].

 

13 listopada

KONIK GARBUSEK Piotra Jerszowa, tłum. Igor Sikirycki, adaptacja i reż. Tomasz Grochoczyński, tłum. Igor Sikirycki, scenografia i lalki Maria Kanigowska, muz. Piotr Golla, teksty Marek Robaczewski, układ tańca Katarzyna Małolepsza, elementy cyrkowe Michał Chmielewski, animacja lalek Maria Wilma-Hinz, Scena Inicjatyw Artystycznych ZASP Warszawa.

 

10 listopada

KLIMAKTERIUM… I JUŻ Elżbiety Jodłowskiej, reż. Cezary Domagała, kier. muz. Janusz Bogacki, scenografia i kostiumy Tatiana Kwiatkowska, choreografia Tomasz Tworkowski, przygot. wokalne Tomasz Bajerski, Teatr Rampa.

„Sympatyczny spektakl, na którym i mężczyźni będą mieli okazję się pośmiać – także z samych siebie” [Katarzyna Zielińska, „Życie Warszawy” nr 264, 13 listopada 2006].

 

WOJNA NA TRZECIM PIĘTRZE Pavel Kohouta, tłum. Krystyna Krauze, reż. Paweł Aigner, scen. Paweł Walicki, kostiumy Zofia de Ines, efekty pirotechniczne Piotr Krzyczmonik, Teatr Montownia.

„Kameralna Wojna… Aignera w Montowni to powrót do teatru metafory. Przedstawienie niesie dreszcz emocji, jakiego na dzisiejszej scenie, zdominowanej przez bezmyślną brutalność, ze świecą szukać” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita’ nr 264, 13 listopada 2006].

Czarna komediaodmiana komedii współczesnej, której komizm polega na wyk... z wieloma odniesieniami do sytuacji jednostki w społeczeństwie autorytarnym, z pytaniem o granice między dystansem wobec szaleństwa polityków a możliwością odkrycia w sobie samym nieprzeczuwanych pokładów agresji, z pacyfizmem w tle. W Montowni pokazana z rozmachem, z imponującymi efektami pirotechnicznymi, które mogą przyprawić o dreszcz emocji. Aktorzy grają po kilka ról, wyjąwszy Izę Dąbrowską, która jako żona bohatera tworzy wspaniałą kreację komediową: garkotłuk, niespełniona kochanka, walcząca o uczucia męża, sromotnie przegrywa z jego pasją majsterkowania. Znakomicie spisują się pozostali wykonawcy (Rafał Rutkowski, Michał Wierzbicki i Michał Żurawski), co daje potężną dawkę energii” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 10, 11 marca 2007].

 

JAK WAM SIĘ PODOBA Williama Shakespeare’a, tłum. Stanisław Barańczak, reż. Jarosław Kilian, scenografia Adam i Jarosław Kilianowie, muzyka Jan Kanty Pawluśkiewicz, choreografia Andrzej Morawiec, Teatr Polski.

„Słodko-gorzka opowieść o miłości i nienawiści, o poszukiwaniu szczęścia, które kryje się w czeluściach Lasu Ardeńskiego, a nie na dworskich pokojach. Kluczem do tej krzepiącej bajki (z ziarnkiem gorczycy) stało się dla Kilianów fantasmagoryjne malarstwo Celnika Rousseau, podmalowane bardzo stylową, energetyczną muzyką Jana Kantego Pawluśkiewicza. Bujna, soczysta roślinność wyimaginowanych tropików, czające się zwierzęta, „gadająca” siłą strumienia fontanna, wreszcie sam mistrz Rousseau (w tej niemej roli jak zwykle wspaniały, trochę nieziemski, z błyskiem w oku Wiesław Gołas) to pejzaże tej opowieści, snutej w… teatrze. Kurtyna w pierwszym akcie podnoszona do jednej trzeciej wysokości, bokserski ring, loże teatralne pełnią tu funkcję nieprzypadkowych ram obrazu. Niechaj widz nie traci z oczu, że to jednak teatr, który przyjdzie opuścić, że za drzwiami czeka zgoła inna opowieść. Bajkowość tej historii przybrała na scenie kształt kuszący: oto dworzanie snujący się po lesie z pieśnią na ustach i ze stylową kanapą, na której od czasu do czasu przysiada książę. Oto wieśniak na trójkołowym rowerze, wehikule sprzed lat. Oto wąż, który uczepia się portek błazna. Oto balon z lotnikiem z czasów ostatniej wojny, który przynosi zgromadzonym w lesie dworzanom dobre (?) wieści… Mogą wracać do domu, bo zły książę uzurpator sporządniał i wstąpił do klasztoru” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” 26 listopada 2006].

„Pietyzm, z jakim Jarosław Kilian podchodzi do komedii Szekspira, budzi szacunek, ale i tzw. mieszane uczucia. Przywiązanie reżysera do słowa nie może być bowiem niewolnicze. Jeśli już chce być ściśle wierny autorowi, powinien angażować uwagę widza i nieustannie trzymać ją na wodzy, a także niekiedy atakować jego wyobraźnię zaskakującymi pomysłami” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 266, 15 listopada 2006].

„Są w tym spektaklu różne cuda i cudeńka, nie ma natomiast śladu erotyzmu. Nie mówię, żeby Kilian się babrał w perwersyjnych pomysłach Jana Kotta, ambiwalencjach płci i innych genderowych hockach-klockach. Ale wzajemne zaloty par nie wychodzą poza ucieszny pastisz (najlepiej wykonany przez Smalarę i Pieczyńskiego), a jedynym znakiem miłosnych namiętności są, jak rozumiem, fontanny, które raz tryskają mocniej, raz słabiej, jakby cierpiały na prostatę” [Janusz Majcherek, „Teatr” 2007 nr 1].

 

8 listopada

OBLĘŻENIE LENINGRADU wg Nieznanej sztuki nieznanego autora Jose Santisa Sinisterry, tłum. Maria Jordan, reż. i scenografia Sylwester Biraga, Druga Strefa.

„Przedstawienie stwierdza pewien stan rzeczy i pozostawia widza zupełnie obojętnym. Aktorki, Beata Łuczak i Dorota Latoś, grają swoją opowieść, stosując ilustracyjne środki wyrazu. Godzinne bombardowanie sztucznością jest dla widza męczące” [Paulina Sygnatowicz, „Życie Warszawy” nr 266, 15 listopada 2006].

 

6 listopada

DZIECI MNIEJSZEGO BOGA Marka Medoffa, tłum. Kazimierz Piotrowski, reż. Maria Ciunelis, scenografia Marcin Stajewski, kostiumy Małgorzata Bursztynowicz, muz. Paweł Przezwański, Towarzystwo Theatrum.

Aktor(łac. actor), osoba grająca jakąś rolę w teatrze lub fi... może być głuchy i niewyraźnie mówić. To wcale nie przeszkadza w tworzeniu postaci. I nie są to postaci ułomne, przeciwnie – pełne, głębokie, aż nazbyt prawdziwe. Nie jestem krytykiem teatralnym, nie do mnie należą oceny artystyczne. Ale oglądając, zapomniałem o głuchocie aktorów, nie zauważyłem, że lustra służą im do grania, gdy są odwróceni od partnera. Uległem opowieści o miłości dwojga ludzi z nieprzenikających się światów” [Marek Ławrynowicz, „Rzeczpospolita” nr 275, 25-26 listopada 2006].

 

5 listopada

NADOBNISIE I KOCZKODANY CZYLI ZIELONA PIGUŁKA Stanisława Ignacego Witkiewicza reż. Łukasz Kos, scenografia Anita Burdzińska, ruch sceniczny Rafał Dziemidok, opr. Muz. Jan Duszyński, Teatr Powszechny.

„Dawno nie widziałem przedstawienia, które mogło być aktualne aż do bólu, a wypadło blado i anachronicznie. Witkacy napisał dramat o seksoholikach, erotycznym nienasyceniu, przypadkowych związkach, jakie obserwujemy tu i teraz. Żyjąc na skraju załamania nerwowego, bohaterowie spektaklu rozważają dwie możliwości. Pierwsza to całkowita abstynencja i związki platoniczne podobno coraz modniejsze na Zachodzie! oraz cudowna pigułka. Witkacy nie użył nazwy viagra, ale wyprzedzając współczesny przemysł farmaceutyczny, skonstruował mieszankę, która potęguje doznania erotyczne nawet u impotentów. Groteskowa forma Witkacego wymaga aktorów potrafiących przekonująco zagrać najbardziej nieprawdopodobne historie. Temu zadaniu sprostała tylko Katarzyna Herman” [Jacek Cieślak, „Rzeczpospolita”, 8 listopada 2006].

„Jeśli ktoś chciałby snuć porównania między światem przedstawionym Nadobniś i koczkodanów a światem, w którym żyjemy, jest do takich refleksji zaproszony zarówno przez autora, jak reżysera i aktorów. Dają oni jedną z możliwych odpowiedzi na pytanie, czy czas Witkacego przeminął” [Lech Sokół „Teatr 2007 nr 1].

 

4 listopada

CZASZKA Z CONNEMARY Martina McDonagha, tłum. Klaudyna Rozhin, reż. Kazimierz Kutz, scenografia Jerzy Kalina, muzyka Jan Kanty Pawluśkiewicz, światło Tomasz Wert, Teatr Ateneum, Scena 61.

„Tekst sztuki jest zwodniczy. Autor steruje sympatiami widza, niekoniecznie umieszczając je po stronie bohaterów postępujących zgodnie ze wskazaniami dekalogu. Jest w tym jednak jakaś logika, w której prawdziwa, udowodniona wina zawsze musi być okupiona stosowną karą” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 259, 6 listopada 2006].

„W świecie Czaszki z Connemary umieranie jest naturalne i oczywiste. Mali ludzie są tu, na ziemi, tylko tymczasem, czekając na podróż na drugą stronę. Wszystkich nas czeka cmentarz i łopata Micka Dowda – zdaje się mówić Kazimierz Kutz i śmieje się z tego do rozpuku” [Jacek Wakar, „Dziennik” nr 173, 10 listopada 2006].

„Czarna tragikomedia McDonagha, nie na tracąc irlandzkich rysów, przemówiła do polskiej publiczności – oto czwórka życiowych rozbitków uwikłanych w przeszłość z uporem czepia się resztek nadziei, usiłuje oszukać los, wyłudzić może jeszcze jedną wygraną w Bingo – jak to czyni Maryjohnny, szukająca pociechy w wyszachrowanych wygranych (…) Jan Kociniak z zachwycającą precyzją gra na „jednej twarzy” człowieka, który już niczego nie oczekuje od życia. Sączy bimber w nadziei, że uwolni się od wyrzutów sumienia żonobójcy-pirata drogowego. Ale nie jest bezbronny – potrafi ranić nie tylko słowem, popada w stany bliskie szaleństwu i alkoholowej furii” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 46, 19 listopada 2006].

 

ŻYCIE DO NATYCHMIASTOWEGO UŻYTKU Anny Burzyńskiej, reż. Andrzej Pawłowski, scenografia Zbigniew Roman, produkcja Stowarzyszenie DRAMA(gr. drama = czynność, akcja), nazwa używana w I połowie..., Teatr Nowy.

„Wyreżyserowany przez Andrzeja Pawłowskiego dramat, opowiadający o dzieciach-śmieciach ery internetowo-telewizyjnej, jest słabszy od innych tekstów tej autorki i wtórny w treści. Już sporo było sztuk o młodych ludziach bez perspektyw, a także o tzw. zgubnym wpływie telewizji i innych nieprawdziwych światów na nasze życie” [Katarzyna Zielińska, e-teatr, 5 listopada 2006].

 

3 listopada

HAMLET GLIWICKI. PRÓBA ALBO DOTYK PRZEZ SZYBĘ Piotra Lachmanna, reż. i obrazy autora, muz. Raphael Rogiński, rzeźby Puchalski Leszek, prapremiera wersji Gliwicki Hamlet. Próba odbyła się 17 września 2006 roku w ruinach Teatru Miejskiego w Gliwicach w ramach IV edycji Gliwickich Dni Dziedzictwa Kulturowego, w spektaklu wykorzystano fragmenty sztuk Williama Shakespeare`a (Hamlet) i Helmuta Kajzara (Gwiazda, Obora i ciąg dalszy), Videoteatr „Poza”.

„W Teatrze Lothe Lachmanna aktorzy nie wychodzą zza kulis, ale zza ciemności. To jednak co innego: kulisa i ciemność. Wychodzą z ciemności i stają naprzeciw światła lub wokół światła rozedrganego w monitorach. Żywe rozmawia z martwym” [Marian Grześczak, „Twórczość” nr 4. 19 kwietnia 2007].

„Wzajemne przenikanie się losów bohaterów Szekspira i postaci autentycznych oraz planów – filmowego i teatralnego, przebiega tu z precyzją i harmonią. Wzorowo skomponowane i przejmująco zagrane widowisko zadziwia mistrzostwem w ukazywaniu trudnych prawd. Porusza artystycznym pięknem; daje domyślenia” [Janusz R. Kowalczyk, Rzeczpospolita nr 268, 17 listopada 2006].

 

Opublikowany w 2006

Dodaj komentarz