VI 2004

Czerwiec 2004

 

 

27 czerwca

SAMOBÓJCA Nikołaja Erdmana, tłum. Maryla Masłowska, reż. Marek Fiedor, scenografia Monika Jaworowska, muz. Bolesław Rawski, Teatr Dramatyczny [4 x].

 

„Jeśli można coś zarzucić tej ważnej i mądrej inscenizacji, to zbytnią ostrożność. Z grupy tych, którzy chcą skorzystać na samobójcy, Fiedor usunął popa, zamiast zastąpić go księdzem. Plejada polityków jest niepełna, brakuje populistów. Ale i bez tego spektakl Fiedora otwiera oczy na Polskę chorą na bezrobocie jak żaden przed nim” [Roman Pawłowski, „Gazeta Wyborcza” nr 151, 30 czerwca 2004].

 

„Uniwersalność przesłania ilustrują na scenie ahistoryczne, tandetne meble z lat 1950 – 1970 wespół z gadżetami nowoczesności, jak przenośny radziecki telewizorek czy butelki z pepsi-colą. Mimo tych zabiegów widowisko pozostawia niedosyt. Reżyser najwyraźniej zapomniał, że ma do czynienia komedią. Dlatego nie jesteśmy w stanie przejąć się jednolicie ponurym losem bohatera, który nie umie wykorzystać swej życiowej, jakkolwiek ostatecznej szansy” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 152, 1 lipca 2004].

 

26 czerwca

 

KOPCIUCH Janusza Głowackiego, reż. Will Pomerantz, scenografia Paweł Dobrzycki, muz. Olena Leonenko, współpraca reżyserska Jan Skotnicki, Teatr Narodowy, scena Teatru Małego [10 x, 1476].

 

„Nie wystarczy wybudować na scenie kraty, aby widz w te kraty uwierzył (…) sztuka wcale nie posiwiała ze starości, ale wymagała bardziej „nerwowego ściegu” w realizacji, mocniejszego tempa i większego zróżnicowania postaci – może jednak nade wszystko postaci właśnie. Nie da się z powodzeniem grać realistycznego dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... za pomocą szkiców psychologicznych. Poza kilkoma rolami i scenami spektakl pozostawił więc przede wszystkim wrażenie niedosytu” [Tomasz Miłkowski, „Trybuna” nr 156, 6 lipca 2004].

 

„Obserwacje Głowackiego sprzed 25 lat nie straciły na wartości i może dlatego jedyną żywą postacią w spektaklu jest Kopciuszek. Agnieszka Grochowska zagrała w tej roli wszystkie dziewczyny, które mają w życiu pod górę. Pod pancerzem oschłości ukryła wrażliwość i delikatność” [Roman Pawłowski, „Gazeta Wyborcza – Stołeczna” nr 149, 28 czerwca 2004].

 

„Metafora poprawczaka jako zastępczej figury zniewolonego społeczeństwa po ćwierćwieczu kompletnie straciła kontekst, a i siłę dramatycznego rażenia. Jesteśmy już mądrzejsi o kilka interwencyjnych reportaży, czy choćby o słynny film Cześć, Tereska” [Tomasz Mościcki „Życie” nr 138, 28-06-2004].

 

16 czerwca

PARSIFAL Marcina Cecko na motywach Percevala Chrétiena de Troyes, reż. Piotr Borowski, muz. Piotr Piszczatowski, scenografia Dawid Żakowski, kostiumy Zuza Krajewska, Agata Nowicka, Studium Teatralne.

 

„Pocierając tradycję z nowoczesnością, Gardzienice ze Swinarskim, Hamleta z Parsifalem – pisał Jacek Tomczuk – stworzyli współczesną historię o poszukiwaniu tożsamości. Grany przez Marcina Ceckę Parsifal zostaje aktorem, bo wierzy – jak wielu przed nim – że sztuka jest nie tylko rozrywką, ale też pomaga zrozumieć świat. I jak wielu nacina się na tym boleśnie” [Jacek Tomczuk, „Gazeta Wyborcza” – „Wysokie obcasy”, 7 sierpnia 2004].

 

„Studium dzięki wytężonej pracy robi stale postępy, aktorzy zdobywają nowe szczeble wtajemniczenia. Przy wszystkich zaletach tego teatru trzeba jednak zgłosić jedno zastrzeżenie. Poważne. W tym wytężeniu i natężeniu brakuje odrobiny swobody, odpuszczenia sobie i widzom, choć na chwilę, by to, co niewypowiedziane, miało szansę samo dostać się do wykreowanej mozolnie przestrzeni duchowej” [Piotr Gruszczyński, „Tygodnik Powszechny” nr 41, 10 października 2004].

 

„Zafascynowanie techniką aktorów miesza się z silnym uczuciem niedosytu. Spektakl Studium to formalny majstersztyk, lecz zabrakło w nim odrobiny oddechu, pewnej subtelności i gradacji odcieni w bardzo fizycznych partyturach aktorów. Mimo to Parsifal ma niezwykłą siłę oddziaływania, pozwala bowiem usłyszeć współczesną inkantację mitu i spotkać Parsifala – buntownika nieustraszonego i czułego zwiastuna burzy, który uobecnieniem mitu i konfrontacją z nim wskazuje drogę poszukiwania, zadaje pytanie o życie” [Katarzyna Julia Pastuszak, „Didaskalia(gr.), inaczej: tekst poboczny dramatu. Warstwa tekstu drama.... Gazeta Teatralna nr 64”, grudzień 2004].

 

15 czerwca-26 lipca

XIV FESTIWAL MOZARTOWSKI, Warszawska Opera Kameralna.

 

7 czerwca

MIRONCZARNIE Mirona Białoszewskiego(1922-83), polski poeta, prozaik, a także tłumacz i autor ..., scenariusz i reż. Andrzej Majczak, muz. DJ Frapp (Ksawery Szlenkier), Teatr Narodowy, Teatr Mały.

 

4 czerwca

IMPROWIZACJE wg III cz. Dziadów Adama Mickiewicza, scenariusz i reż. Henryk Boukołowski, scenografia Tomasz Wójcik, premiera na scenie Teatru na Woli, Teatr Adekwatny.

 

3 czerwca

HARCERKI Jean-Marie Chevereta, tłum. Barbara Grzegorzewska, reż. Romuald Szejd, scenografia Marcin Stajewski, kostiumy Ewa Zaborowska, ruch sceniczny Zofia Rudnicka, Scena Prezentacje.

 

„Sztuczka jest taka sobie. Humor niewyszukany, dialogi wątłe, rozwiązanie intrygi łatwe do przewidzenia. Tłumaczenie urągające prawidłom polszczyzny. Właściwie z tych Harcerek nie byłoby co zbierać, gdyby nie obsada i przyjemność kontaktu z dawno nieoglądanymi na scenie aktorkami. Wszystkie w mistrzowski sposób tworzą zindywidualizowane, wzajemnie się uzupełniające charaktery. Ciepła kobieta bluszcz (Ziętek), przebojowa karierowiczka modliszka (Biedrzyńska) i niespełniona artystka (Chodakowska), zbierająca oklaski za świetne entrée w stylu Marleny Dietrich” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 132, 7 czerwca 2004].

 

2 czerwca

JEST TEŚCIOWA I ZIĘĆ… CZYLI ZAWIROWANIE PIÓRNONSENSU NA TEKSTACH KONSTANTEGO ILDEFONSA GAŁCZYŃSKIEGO, scenariusz i reż. Grażyna Matyszkiewicz, oprac. muz. Irena Kluk-Drozdowska, kosult. ruchu scen. Tomasz Grochoczyński, przedstawienie impresaryjne, Teatr Ochoty [5 x, 205].

 

Opublikowany w 2004

Dodaj komentarz