IX 2007

Wrzesień 2007

 

 

29 września

WĄTPLIWOŚĆ Johna Patrica Shanleya, tłum. Michał Ronikier, reż. Piotr Cieplak, scenografia Andrzej Witkowski, Teatr Polonia.

„Przedstawienie Cieplaka dotyka jednak spraw ogólniejszych. Znakomicie oddaje stan ducha ludzi czynnie czy biernie poddawanych lustracji. Wszyscy jesteśmy w nią wplątani. Nie wszyscy wyszli z niej z tarczą, jak choćby tłumacz sztuki Michał Ronikier, któremu udowodniono świadomą współpracę z tajnymi służbami PRL. Aktorzy stworzyli doskonałe role, grając jak w transie. Rewelacyjny jest zwłaszcza epizod(gr. epeisódios = wtrącony), 1. scena w dramacie, niemają... z temperamentną Żanną Gierasimową” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 230, 2 października 2007].

 

27 września

METODA Jordiego Galcerana, tłum. Hanna Szczerkowska, reż. Piotr Łazarkiewicz, scenografia i kostiumy Katarzyna Sobańska, muz. Antoni Łazarkiewicz, Teatr Komedia, prapremiera.

„Świetnie skonstruowany dramat(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj..., niepotrzebnie zaplątany nieco w końcówce, przynosi dobre role Marii Seweryn, Rafała Mohra, Tomasza Karolaka i Łukasza Simlata, którzy ani przez chwilę nie pozwalają na zwolnienie tempa spektaklu. Nie moralizują, nie oceniają, pokazują po prostu świat, w jakim przyszło nam żyć” [Paulina Sygnatowicz, „Życie Warszawy” nr 231, 3 października 2007].

 

22 września

PEER GYNT. Szkice z dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... Henryka Ibsena, tłum. Zbigniew Krawczykowski, Andrzej Krajewski-Bola, dramaturgia(gr. dramatourgia), 1. twórczość dramatyczna, ogół utwo... Dorota Sajewska, reż. Paweł Miśkiewicz, scenografia Barbara Hanicka, muz. Anna Zaradny, światło Wojciech Puś, ruch sceniczny Jacek Owczarek, animacje Michał Jankowski, Teatr Dramatyczny.

Peer Gynt Pawła Miśkiewicza w warszawskim Teatrze Dramatycznym to dowód, do czego może prowadzić artystyczna pycha. Reżyser wybrał z trudnego dramatu Ibsena pojedyncze sceny, a w roli tytułowego bohatera obsadził pięciu aktorów. Efekt jest taki, że wygłaszają oni komunały o poszukiwaniu sensu życia, zamiast grać” [Paweł Sztarbowski, „Newsweek Polska” nr 40, 7 października 2007].

„Przedstawienie rozpoczyna się i trwa przez długi czas na foyer teatru, którego wystrój wskazuje na to, że jesteśmy w muzeum techniki i historii naturalnej. Między dwiema pokaźnymi kolumnami ustawiono stół, na nim mikrofon, a za stołem zasiadło pięciu Peerów. Przez dobre dziesięć minut, a może i więcej, panowała cisza, nikt nic nie mówił, nikt nic nie robił, jedynie patrzyliśmy wzajemnie na siebie: my na aktorów i aktorzy na nas. Kiedy już zaczęły nam, widzom, głowy chylić się ku pozycji wyraźnie sennej, padły ze sceny pierwsze słowa: „człowiek, mężczyzna”. A dalej były już rozważania, kim jest człowiek. I tu – jak powiedziałby Tadeusz Kotarbiński – nastąpiła silna przewaga namysłu nad dramatycznością, co z kolei wywołało grymas znudzenia na twarzach publiczności. Reżyser więc wprowadził rozmaite atrakcje: wdrapywanie się aktora na kolumnę, wtargnięcie stada małp, przejście do dużej sali, gdzie rzędem ustawiono jelenie na rykowisku, scena z trollami i trollówną (Katarzyna Figura) itd., itd. Jeśli Państwo zapytają, jaki jest sens tego wszystkiego, odpowiem, że nie wiem. Ale może reżyser wie” [Temida Stankiewicz-Podhorecka,
„Nasz Dziennik” nr 231, 3 pa
ździernika 2007].

 

15 września

POMROCZNOŚĆ JASNA David Lindsay-Abaire, tłum. Hanna Szczerkowska, reż. Piotr Nowak, Centrum Artystyczne Montownia.

„Rzecz przygotowana w Montowni jest raczej trudno przyswajalna przez tych widzów, którzy w scenicznej opowieści cenią sobie logiczny ciąg wydarzeń. Reżyser nie krył, że tworzy przedstawienie podobne w klimacie do filmów Quentina Tarantino. Daje to efekt całkowitego zatarcia granic między prawdą a fałszem, realnym a wyobrażonym. Niestety tam, gdzie wszystko jest możliwe, nic nas nie może zaskoczyć” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 217, 17 września 2007].

„Jednak główna, zaleta, spektaklu jest to, co przyczyniło się do sukcesu kultowego filmu Quentina Tarantina „Pulp fiction”. Szybkie tempo, błyskotliwe dialogi, brawurowe przechodzenie od zabawy do brutalizmu oraz precyzyjnie zarysowane charaktery. A przede wszystkim mamy tu pyszna, parodię taniego filmu gangsterskiego. Boki zrywać” [Bronisław Tumiłowicz, „Przegląd” nr 39, 30 września 2007].

 

8 września

PIPPI POŃCZOSZANKA Astrid Lindgren, tłum. Agnieszka Hein, Magda Godlewska, reż. Agnieszka Glińska, scenografia Agnieszka Zawadowska, muz. Sambor Dudziński / zespół, reżyseria światła Mirosław Poznański, choreografia(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... Emil Wesołowski, animacja Roman Holc, w roli tytułowej Dominika Kluźniak, Teatr Dramatyczny.

„W widowisku Agnieszki Glińskiej dzieciaki z rozdziawionymi buziami oglądają Pippi (wybitna rola Dominiki Kluźniak) szybującą pod sufitem i ucierającą nosa wszystkim, którzy czyhają na jej samodzielność. Jednocześnie to całkiem „dorosła” opowieść o samotnej dziewczynce, która krnąbrnością i kolejnymi wybrykami zabija brak miłości” [Paweł Sztarbowski, „Media i Marketing Polska” nr 14, 2 kwietnia 2008].

NAGRODY:

im. Aleksandra Zelwerowicza dla Dominiki Kluźniak za rolę Pippi;

Feliks za najlepszą pierwszoplanową rolę kobiecą dla Dominiki Kluźniak za rolę Pippi;

ATEST ASSITEJ – Świadectwo Wysokiej Jakości i Poziomu Artystycznego.

 

 

Opublikowany w 2007

Dodaj komentarz