III 2008

Marzec 2008

 

 

29 marca

MĘŻCZYŹNI NA SKRAJU ZAŁAMANIA NERWOWEGO Anny Burzyńskiej, reż. Piotr Łazarkiewicz, scenografia Katarzyna Sobańska, muz. Antoni Łazarkiewicz, światło Wojciech Todorow, Teatr Bajka.

 

PROCES Franza Kafki, tłum. Bruno Schulz, adaptacja(łac. adaptare = przystosowywać), przystosowanie utworu li... i reż. Maciej Englert, scenografia Marcin Stajewski, kostiumy Anna Englert, muz. Zygmunt Konieczny, ruch sceniczny Jan Pęczek,Teatr Współczesny.

„Spektakl Englerta nie zawiera aluzji do rządów PiS, a sędzia śledczy nie przypomina z urody Zbigniewa Ziobry. Na szczęście, ponieważ przedstawienia z takimi politycznymi odniesieniami mieliśmy niedawno w stolicy i nie były to szczytowe osiągnięcia sztuki scenicznej” [Zdzisław Pietrasik, „Polityka” nr 15, 12 kwietnia 2008].

„Maciej Englert nie eksperymentował z Procesem Franza Kafki. Nie oznacza to, że na scenie oglądamy lekturę skażoną szkolnymi interpretacjami – to pełna napięcia opowieść o człowieku skazanym na egzystencję, której nie chce. Z doskonałą rolą Borysa Szyca” [Magdalena Talik, www.kulturaonline, 20 kwietnia 2008].

„Wielkie, ważne przedstawienie, moralitet, którego odwiecznym bohaterem jest Każdy. Jego motto, zaczerpnięte z Dzienników Kafki, można odnaleźć w teatralnym programie: „Jeżeli jestem skazany, to nie tylko na śmierć, lecz także na samoobronę aż do śmierci”. Oto los Józefa K. Los Każdego” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 20, 18 maja 2008].

 

20 marca

KURZ Magdy Fertacz, reż. Anna Trojanowska, Scena Studio, Teatr Narodowy, Scena Studio.

„O relacjach ona, on i ono, czyli dziecko, powstała cała biblioteka. Jeśli więc pisać coś nowego, trzeba odwagi nie byle jakiej i przekonania, że ma się do powiedzenia coś nowego. Z tym jednak kłopot” [Tomasz Miłkowski, www.aict.art.pl, 29 marca 2008].

Kurz Magdaleny Fertacz, wystawiony w Studiu Dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... Teatru Narodowego, to sztuka tak słaba, że nie da się jej uratować. Nawarstwienie pseudoodniesień do Freuda w tej historii o dziecku, którego pojawienie się odmienia życie młodego małżeństwa, jest pretensjonalne i banalne” [Paweł Sztarbowski, „Newsweek Polska” nr 14, 6 kwietnia 2008].

 

15 marca

OSTATNI ŻYD W EUROPIE Tuvii Tenenboma, tłum. Anna Bajor-Ciciliati, reż. Olga Chajdas, scenografia Arkadiusz Kośmider, kostiumy i charakteryzacjanadawanie twarzy aktora wyglądu zgodnego z założeniami in... Ewa Kowalewska, Dominika Dylewska, muz. Bartosz Dziedzic, Anna Karwan,Teatr na Woli.

„Aktorzy grają z pełnym zaangażowaniem, jednak debiutująca reżyser Olga Chajdas nie umiała wydobyć wszystkich ironicznych znaczeń przewrotnego dramatu. Więcej tu rozwiązań bliskich farsy niż groteski. To trochę za mało” [Janusz R. Kowalczyk, „Życie Warszawy” nr 66, 18 marca 2008].

„Autor bezlitośnie kpi ze stereotypów rasowych, wystawia na światło dzienne i wyśmiewa antysemityzm nie tylko polski, ale także amerykański i żydowską samonienawiść, pokazuje konsekwencje fanatyzmu religijnego i ciasnoty myślenia w życiu konkretnych ludzi. Dzięki młodej reżyserce Oldze Chajdas, która nie uległa pokusie budowania telewizyjnego realizmu na scenie, ale delikatnie, jednym rekwizytem, obrazem rzutowanym na ścianę czy zmianą oświetlenia przenosiła widzów w kolejne miejsca akcji, przedstawienie jest zwarte i klarowne (oraz nieźle zagrane)” [Aneta Kyzioł, „Polityka” nr 13, 29 marca 2008].

„Przewód dowodowy na żywotność antysemickich (i nie tylko) zmór przeprowadzony został bardzo precyzyjnie, nawet z pewną dezynwolturą, ale i odwagą. Dawno nie widziano na polskiej scenie tak radykalnie odsłoniętych fobii rasowych i religijnych. Przy czym dzięki talentowi wykonawców spektakl nie przemienił się w ideologiczny traktat, ale zachował charakter(gr. charakter = wizerunek), postać literacka o wyraźnie i... działającej na emocje psychodramy i prowokacji ujętej w nawias absurdu” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 19, 11 maja 2008].

 

UPIÓR W OPERZE Andrew Lloyda Webbera, tłum. Daniel Wyszogrodzki, reż. Wojciech Kępczyński, kier. muz. Maciej Pawłowski, scenografia Paweł Dobrzycki, kostiumy Magdalena Tesławska, Paweł Grabarczyk, choreografia(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... Paulina Andrzejewska-Molak, reż. dźwięku Włodzimierz Kowalczyk, Witold Osiński, reż. światła Bogumił Palewicz, kier. prod. Maciej Bargiełowski, Teatr Muzyczny Roma.

„W istocie największymi walorami przedstawienia są efekty widowiskowe i melodramatyczna fabuła, ale nikt też nie ma wątpliwości, że w ciągu ostatnich 10 lat udało się dyrektorowi Teatru Roma Wojciechowi Kępczyńskiemu stworzyć w Warszawie prawdziwą scenę musicalową” [Bronisław Tumiłowicz, „Przegląd” nr 13, 30 marca 2008].

Spektakl grany ponad 500 razy.

 

14 marca

WĘDROWIEC Conora McPhersona, tłum. Anna Wołek, reż. Wojciech Malajkat, scenografia Jan Kozikowski, światło Wojciech Puś, Teatr Narodowy, scena Teatru Małego.

„W doskonale poprowadzonej narracji znać autorską fascynację tekstami Davida Mameta. Na ekscytujące widowisko złożył się też wspaniały zespołowy występ pięciu aktorów, którzy grali jak uskrzydleni. Dawno już w teatrze nie czułem podobnego dreszczu wywołanego emocjami promieniującymi ze sceny i takiego tchnienia nie zawsze wygodnej życiowej prawdy” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 66, 18 marca 2008].

„Najzabawniejszy (niezamierzenie) jest operetkowy i przerysowany diabeł – pan Lockhart Krzysztofa Wakulińskiego, który próbuje przestraszyć grzesznika Sharky’ego (Zbigniew Zamachowski) wizją piekła. Podkreślający jego demoniczność punktowy reflektor rodem z taniego teatrzyku może faktycznie przerazić widza odzwyczajonego od takich chwytów scenicznych. Energia aktorska pięciu panów wyładowuje się w pasjonującej dla nich karcianej rozgrywce. Oni przynajmniej nieźle się bawią – widz znacznie gorzej” [Agnieszka Rataj, „Życie Warszawy” nr 65, 17 marca 2008].

„Piekielnie inteligentna, precyzyjnie napisana sztuka, której sprężyną napędową (a dla autora niezłą barierą do pokonania) jest… gra w pokera. Gęste, zmysłowe wizerunki postaci dają aktorom świetny materiał do stworzenia prawdziwych kreacji. To nie jest spektakl gwiazdorski, ale spektakl, w którym błyszczy cała obsada” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 15, 13 kwietnia 2008].

 

8 marca

MIŁOŚĆ CI WSZYSTKO WYBACZY Przemysława Wojcieszka, reżyseria autora, scenografia Małgorzata Bulanda, reż. światła Kuba Kijowski, muz. Kuba Kapsa, układ tańca Piotr Woźniak, producent wykonawczy Magdalena Kłosińska, Teatr Polonia, scena Filetowe Pończochy.

„Atut tego przedstawienia to Stanisław Brudny w roli pana Kazimierza. W jego ujęciu bohater – człowiek z wyrokiem – stroni od taniego sentymentalizmu, potrafi walczyć o swoje racje. I prawo do życia w tym brutalnym świecie. Szkoda tylko, że ten przedstawiony świat jest taki trywialny” [Jan Bończa-Szabłowski, „Życie Warszawy” nr 59, 10 marca 2008].

„Scenariusz nowego przedstawienia Przemysława Wojcieszka to grubymi nićmi szyta fastryga. Autor posłużył się stereotypami i kalkami” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 14, 6 kwietnia 2008].

 

7 marca

BLIŻEJ Patrick Marber, tłum. Michał Ronikier, reż. Michał Sosnowski, scenografia Marek Chowaniec, kostiumy Magdalena Jarosz, Teatr Ateneum, Scena 61.

„Dwie godziny wymuszanych emocji na widzu, które zdecydowanie ustawiają go w pozycji: byle dalej od tego Bliżej!” [Agnieszka Rataj, „Życie Warszawy” nr 62, 13 marca 2008].

„Na scenie Małgorzata Socha, Sylwia Zmitrowicz, Grzegorz Damięcki i Łukasz Nowicki, doskonały kwartet. Zwraca uwagę Socha, w pierwszej tak dojrzałej roli na scenie, i Grzegorz Damięcki, którego talent osiąga najwyższą formę: skowyt (dosłowny), jaki dobywa się z jego piersi w końcowych partiach przedstawienia, długo pozostanie w waszych uszach” [Tomasz Miłkowski „Przegląd” nr 17-18, 4. maja 2008].

 

JĘZYKAMI MÓWIĆ BĘDĄ Andrew Bovella, tłum. Jacek Poniedziałek, reżyseria Małgorzata Bogajewska, scenografia Maciej Chrzanowski, Teatr Powszechny, Mała Scena.

Językami mówić będą to kolejne nieudane przedstawienie na scenie Teatru Powszechnego, płaskie i źle zagrane. Jeśli powszechny ma oznaczać bulwarowy i przeciętny, to scena Zygmunta Hübnera zaczyna coraz wyraźniej dryfować w tym kierunku” [Agnieszka Rataj, „Życie Warszawy” nr 59, 10 marca 2008].

Akcja(łac. actio = działanie) ciąg zdarzeń w utworze dramatyc... idzie niemrawo, a główną atrakcją widowiska jest przestawianie rozkładanej wersalki. Pretensjonalne przedstawienie, podobnie jak tytuł” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 12, 23 marca 2008].

 

6 marca

LEWE INTERESY Robina Hawdona, tłum. Elżbieta Woźniak, reż. Jerzy Bończak, scenografia Marek Chowaniec, kostiumy Ewa Borowik, Teatr Komedia.

„Sztuka skrojona jest wedle dobrego przepisu: jeśli coś się czymś wydaje, to na pewno tym nie jest. W rolach pastiszowych gangsterów błyszczą Jerzy Bończak jako kochliwy windykator, Zdzisław Wardejn, zadowolony z siebie acz tępawy szef, i Marcin Troński w roli zwalistego ochroniarza, który muchy by nie skrzywdził. Znakomicie sprawdza się w farsie Marcin Przybylski, umiejętnie malujący portret nieudacznika wśród gangsterów” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 13, 30 marca 2008].

 

3 marca

PRÓBY Bogusława Schaeffera, reż Waldemar Śmigasiewicz, producent MCSI Ltd.Group, premiera w Teatrze Buffo.

„W kwestii poczucia humoru autor z reżyserem i wykonawcami grają na tych samych strunach. I choć dowcip tu nie zawsze najwyższej próby, świetnie bawią” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 55, 5 marca 2008].

„Oto próba teatralna. Niedowarzony reżyser się plącze, aktorzy wygłupiają się albo wkurzają na reżysera, nic się nie może zacząć, a przecież to niezaczęcie trwa półtorej godziny i jest czystym żywiołem teatru. Miło patrzeć, jak dorośli ludzie wiedzą, co czynią. Oto oni: Ewa Bułhak, Anna Gryszkówna, Aneta Todorczuk-Perchuć, Dorota Rubin, Marcin Perchuć i Wojciech Solarz” [Tadeusz Nyczek, „Przekrój” nr 11, 13 marca 2008].

„Młodzi aktorzy pod opieką Waldemara Śmigasiewicza dowiedli, że w Schaefferze czują się jak w domu, nie tyle figlując w sposób nieposkromiony, ile poskromiony właśnie. Wbrew bowiem otwartości na improwizację Schaeffer jest wymagający, tu trzeba przemyśleć każdy detal, aby spektakl nie osunął się na mielizny bezładnych dowcipów. Tego zespołowi udało się uniknąć” [Tomasz Miłkowski, www.aict.art.pl, 29 marca 2008].

 

Opublikowany w 2008

Dodaj komentarz