II 2007

Luty 2007

 

 

25 lutego

GRUBA ŚWINIA Neila LaBute’a, tłum. Małgorzata Semil, reż. Krzysztof Rekowski, scenografia Maciej Chojnacki, muz. Marcin Mirowski, Teatr Powszechny, Mała Scena.

„Neil LaBute pokazuje, jak niepostrzeżenie stajemy się niewolnikami stereotypów, jak zatruwają one wyobraźnię nawet rozsądnych ludzi. Krzysztof Rekowski wzbogaca wizję autora, ukazując na monitorach m.in. wiotkie jak wykałaczki modelki, ale i przerażające ciała wyniszczone anoreksją. I choć teraz w świecie dużo więcej uwagi poświęca się otyłości, warto pamiętać, by nie popadać ze skrajności w skrajność. A jeśli już komuś wypadnie żyć z nadwagą, niech to robi z podobnym autoironicznym dystansem, jaki ma do siebie urocza i apetyczna Helen w znakomitym wykonaniu Mileny Lisieckiej” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 49, 27 lutego 2007].

„Rzecz chwyta rzeczywistość na gorącym uczynku, zrobiona sprawnie, w duchu nowego małego realizmu z pewnymi ambicjami do uogólnień. Zrazu wciąga widza w pułapkę komizmu, rozśmiesza, aby go zawstydzić – śmiech niebawem więźnie w gardle. W czasach, kiedy tak łatwo ulegamy zbiorowym wmówieniom i histeriom, skromna i nietrudna w odbiorze sztuka Neila LaBute’a może odegrać rolę ważkiej przestrogi, a kto wie, może i terapii” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 12, 25 marca 2007].

 

24 lutego

SZAJBA Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk, reż. Anna Trojanowska, scenografia Anita Brudzińska, muz. Tomasz Hynek, Laboratorium Dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj....

„Twórcy spektaklu stale puszczają oko, a właściwie stoją z jednym całkiem zamkniętym. Pewnie dlatego nie zauważyli, że przekroczyli cienką granicę, za którą wieloznaczne satyryczne spojrzenie przeradza się w historię pustą, chociaż miejscami śmieszną do łez” [Ewa Hevelke, Nowa Siła Krytyczna, 4 marca 2007].

„Krotochwila o kobiecie dzielącej łoże z premierem, ojcem narodu dzielnie walczącym z terrorystami odrywającymi od Polski Wielkie Kujawy, z ich przywódcą El Kuyawą oraz profesorem Bralczykiem wspomagającym bojowników językowo (…) była szansą na szalony i gorzki kabaret dobrze oddający współczesną, pochrzanioną świadomość (…) Teatr szansę zmarnował” [Jacek Sieradzki, „Przekrój” nr 16, 19 kwietnia 2007].

 

23 lutego

STRATEGIA DLA DWÓCH SZYNEK Raymonda Cousse’a, tłum. Barbara Grzegorzewska, reż. Włodzimierz Kaczkowski, monodram Antoniego Ostroucha, Teatr Stara Prochoffnia – Kazamaty.

„W staromiejskich Kazamatach, w klaustrofobicznej przestrzeni, wyznania uwięzionego w klatce zabrzmiały szczególnie wiarygodnie. Niełatwo w takich okolicznościach odnaleźć skrawek wolności” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 22, 28 maja 2007].

 

17 lutego

WIDZIALNA CIEMNOŚĆ Williama Goldinga, tłum. Małgorzata Golewska-Stafiej i Leszek Stafiej, adaptacja(łac. adaptare = przystosowywać), przystosowanie utworu li..., reżyseria i scenografia Marek Kalita, współpraca scenograficzna i kostiumy Anna Mett, muz. i oprac. muz.: Dominik Kowalczyk, produkcja Stowarzyszenie Teatr Atelier, Agencja Teatralna BIS i Teatr Dramatyczny, Teatr Dramatyczny.

„Terroryzm i pedofilia to dwie z chorób toczących współczesną cywilizację. Opisał je William Golding w swojej książce Widzialna ciemność. Po powieść sięgnął Marek Kalita i zrobił z niej sztukę” [adz, „Tygodnik Solidarność” nr 10, 9 marca 2007].

„Najgorsza jednak w Widzialnej ciemności jest pycha i megalomania reżysera. On wie, że sięga wysoko, i żaden marny recenzent nie wyrwie go z tego błogostanu. Dlatego mnoży efekty rodem z teatru Krystiana Lupy (co chwila wyciemnienie), czerpie z Warlikowskiego. Jednak z tych zapożyczeń nie tworzy niczego własnego. Za to zaraża aktorów poczuciem szemranej misji” [Jacek Wakar, „Dziennik” nr 46 – Kultura, 23 lutego 2007].

 

17 lutego

ANIOŁY W AMERYCE. GEJOWSKA FANTAZJA NA MOTYWACH NARODOWYCH Tony’ego Kushnera, tłum. Jacek Poniedziałek, reż. Krzysztof Warlikowski, scenografia Małgorzata Szczęśniak, muz. Paweł Mykietyn, reż. świateł Felice Ross, TR Warszawa, premiera w budynku SGGW, ul. Rakowiecka 26/30, w auli im. prof. dr Antoniego Kleszczyckiego.

„Akcent w spektaklu położony jest przede wszystkim na duchowe i moralne cierpienia gejów dotkniętych AIDS, zabrakło natomiast odwagi, by, zgodnie z intencjami Kushnera, utrzymać ostrą polityczną wymowę sztuki i odnieść ją do polskich realiów” [Iza Natasza Czapska, „Życie Warszawy” nr 42, 19 lutego 2007].

„Spektakl według sztuki Tony’ego Kushnera (przerabianej już nawet na serial telewizyjny) to okazja nie tyle do przeżycia emocji, ile spokojnej kontemplacji. Warto się jej poddać, choć nie ukrywam, że bliżej mi do wcześniejszych spektakli Warlikowskiego – gwałtownych i obrazoburczych, które przypominały jakiś dziki, pogański obrzęd” [Paweł Sztarbowski, „Newsweek Polska” nr 9, 4 marca
2007
].

„Mam wrażenie, że aktorzy Warlikowskiego mówią do nas we własnym imieniu, że świat, który pokazują, podszyty podłością i kłamstwem, zawładnięty przez polityków, to także ich świat. I tak jak bohaterowie Kushnera, pragną go z całych sił zmienić. Przynajmniej w teatrze” [Roman Pawłowski, „Gazeta Wyborcza” nr 42, 19 2007].

„Miała być, zgodnie z podtytułem sztuki, „gejowska fantazja na motywach narodowych”. Co brzmiało zachęcająco, zwłaszcza że inscenizator w wywiadach sugerował, że chce mieć anioły w Warszawie, nie tylko w Ameryce. Znając tekst, można było oczekiwać innych jeszcze odniesień – apokaliptycznych, politycznych, demitologizujących. Dostaliśmy jednak gejowską fantazję na motywach… głównie gejowskich. I to – niepodobna ukryć – ciągnącą się bez końca” [Jacek Sieradzki, „Przekrój” nr 8, 22 lutego 2007].

„Trudno nie dostrzec, jak silnie ten spektakl rymuje się z polską rzeczywistością roku 2007. Warlikowski z nieomylną trafnością wybiera tekst – który niezależnie od swoich manieryzmów i celowo eksponowanego kiczu – jest manifestem wyzwolenia spod jarzma społecznie i historycznie uwarunkowanych resentymentów (…) Spektakl obowiązkowy nie tylko dla tych, którzy chcą się uleczyć z homofobii czy innych negatywnych uczuć wobec „odmieńców”. Po seansach nienawiści oferowanych przez budowniczych tzw. IV RP, ten spektakl był potrzebny jak łyk świeżego powietrza. Choćby dla zachowania równowagi” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 17/18 czerwca 2007].

NAGRODY:

im. Konrada Swinarskiego dla najlepszego reżysera w sezonie 2006/2007 dla Krzysztofa Warlikowskiego.

im. Aleksandra Zelwerowicza za najlepsze kreacje aktorskie sezonu 2006/2007 dla Mai Ostaszewskiej i Andrzeja Chyry.

WDECHY dodatku Gazety Wyborczej – „Co jest grane” dla Krzysztofa Warlikowskiego – w kategorii Człowiek Roku.

Nagroda Francuskiego Związku Krytyków Teatru, Muzyki i Tańca za najlepsze przedstawienie zagraniczne.

Najlepszy Spektakl XV Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi.

 

16 lutego

ELLING na podstawie scenariusza Axela Hellsteniusa, tłum. Halina Thylwe, reż. Michał Siegoczyński, scenografia Wojciech Stefaniak, kostiumy Ewa Gdowiok, muz. The Calog, wizualizacje palsecam.pl, choreografia(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... Iwona Olszowska, Teatr Nowy Praga.

„Jarosław Boberek i Tomasz Karolak tworzą w Ellingu świetny duet. Z wyczuciem utrzymują równowagę między dowcipem a tą nutą ciepła, która powoduje, że spektakl jest nie tylko okazją do śmiechu, ale i do rzadko przeżywanego w dzisiejszym teatrze wzruszenia Znakomicie wypadają też w tercecie – gdy na scenie pojawia się Tomasz Kot w roli ich opiekuna Franka, budzącej lekki żal, że łatwiej Kota zobaczyć w Kryminalnych, niż w teatrze” [Iza Natasza Czapska, „Życie Warszawy” nr 43, 20 lutego 2007].

 

10 lutego

OMYŁKA na podstawie nowel OMYŁKA Bolesława Prusa i MENDEL GDAŃSKI Marii Konopnickiej, adaptacja Paweł Demirski, reż. Wojciech Klemm, scenografia Justyna Łagowska, kostiumy Julia Kornacka, muz. Dominik Strycharski, Teatr Powszechny, Mała Scena.

„Jedyne, co mi się podoba w Omyłce, to tytuł. Trafnie definiuje poziom tego żenującego przedsięwzięcia, które sprawia wrażenie, jakby młodzi twórcy ściśle dostosowali się do kompromitującego manifestu „artystycznego” Roberta Bolesto, odwołanego z funkcji kierownika literackiego teatru. Karygodna amatorszczyna widowiska bije pod niebiosa” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 36, 12 lutego 2007].

„Można zarzucić pracy niedoświadczonego reżysera mnóstwo wad: bałaganiarstwo, bezsensowne dygresje, nadmiar wątków, natręctwo powtórzeń, łopatologię. Niepodobna odmówić mu pasji flekowania najobrzydliwszych narodowych wad” [Jacek Sieradzki, „Przekrój” nr 12, 22 marca 2007].

Dramaturg1. autor dramatu (-tów); 2. w teatrze rosyjskim stanowisko ... i reżyser zaadaptowane nowele (tytułowa Omyłka Prusa i Mendel Gdański Konopnickiej) łączą z publicystycznymi cytatami z IV RP i echami dwudziestowiecznej przeszłości. Teksty pozytywistów stają się pretekstem do szukania i ujawniania ciągłości polskich „polowań na czarownice”, pozwalają przypomnieć o naszych podziałach, bolączkach, udawaniu i wiecznej niezgodzie. Jednak powstały kolaż nie przekonuje; siłą wyrazu przypomina nużące szkolne wypracowanie na zadany temat” [Katarzyna Piętka, „Teatr” 2007 nr 4].

 

3 lutego

ALBUM RODZINNY Jan Kaczmarka, scenariusz i reż. Adam Opatowicz, Andrzej Poniedzielski, kier. muz. Wojciech Borkowski, scenografia Mariusz Napierała, choreografia Dorota Furman, Teatr Ateneum, Scena na Dole.

„Teksty w spektaklu dobrane są z klucza: trochę śmiesznie (Czego się boisz głupia?), trochę refleksyjnie (Polonista), odrobinę parodystycznie (Co się zżera w jeziorze). Tak, żeby widz sobie powspominał, pośpiewał, może nawet miejscami się pobujał. Ale przede wszystkim – zastanowił. Bo uśmiech znika, kiedy słychać Naszą Europę – pean na cześć raju ludzkości. Po Litanii zaś, człowiek zostaje z wrażeniem, że znowu został wystrychnięty na dudka” [Ewa Hevelke, Nowa Siła Krytyczna, 8 lutego 2007].

„Łże-elita może opuszczać spektakl z pociechą, że jest więcej podobnie myślących o wspólnym domu bez jazgotu i jadu, choć salka Sceny na Dole maciupcia jak orzeszek, gdzie błyszczą aktorzy na czele z jubilatem, od pół wieku na scenie, Janem Matyjaszkiewiczem, obok niego rewelacyjnym Grzegorzem Damięckim (wyśmienity rap!). Perłą wieczoru jest duet Matyjaszkiewicz-Dorota Nowakowska w piosence charakterystycznej Czego się boisz głupia. Ale i pozostałym wykonawcom niczego nie brakuje, z Andrzejem Poniedzielskim włącznie, który jak zwykle z zasmuconą twarzą komunikuje gorzko-słodkie komentarze” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 11, 18 marca 2007].

NAGRODY:

Feliks warszawski za drugoplanową rolę męską dla Grzegorza Damięckiego.

 

DULSCY Z O.O., wg „Moralności pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej, reż. Marta Ogrodzińska, scenografia Diana Marszałek, Julia Skrzynecka, muz. Bartosz Chajdecki, Teatr Polski.

„Myślę, że wyzwaniu, jakim dla współczesnej sceny nadal pozostaje Moralność pani Dulskiej, młoda inscenizatorka sprostała połowicznie. Stworzyła sugestywny świat, w którym Grażyna Barszczewska wypadła z roli typowej kołtunki na rzecz bezlitosnej pracodawczyni. A to całkowicie zmienia optykę tej postaci jak i całego tekstu Zapolskiej, z czym świadomym rzeczy widzom trudno się pogodzić” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 31, 6 lutego 2007].

„Młoda artystka z wyczuciem przełożyła tekst Zapolskiej na współczesne realia, z lekka tylko zmieniając niektóre detale. Dzisiejsza Dulska (kreacja Grażyny Barszczewskiej) jest bizneswoman, na której barkach spoczywa nie tylko dom, ale kierowanie firmą, nic dziwnego, że na uczucia i porozumienie w rodzinie czasu (ani ochoty) nie staje. Ogrodzińska portretuje współczesne kołtuństwo bez środków uśmierzających: polska rodzina w czasie pogoni za pieniądzem budzi odrazę nie tylko w Zbyszku, który deklaruje swój protest, ale doskonale potem wpisuje się w zasadę prania brudów we własnym domu” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 9, 4 marca 2007].

 

2 lutego

ARABSKA NOC Roland Schimmelpfenninga, tłum. Elżbieta Ogrodowska-Jesionek, reż. Kasia Raduszyńska, scen. Paweł Walicki, Teatr Montownia w Warszawie, luty, 2007.

„Forma, jaką Raduszyńska zaproponowała aktorom – szybkiego mówienia i zamknięcia się na partnera – jest na dłuższą metę nużąca. Zwłaszcza że najwyraźniej uwiera też samych aktorów, którzy zupełnie niezamierzenie wchodzą sobie w słowo. Przemieszczają się po scenie od sytuacji do sytuacji tak, że na wierzch wychodzą wszystkie reżyserskie szwy” [Paulina Sygnatowicz, „Życie Warszawy” nr 30, 5 lutego 2007].

„Choć więc Montownia odrabia zaległość z niemieckim dramaturgiem, w Polsce dotąd omijanym, to ten spektakl nie zachęca, aby się z autorem zaprzyjaźniać” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 10, 11 marca 2007].

 

Opublikowany w 2007

Dodaj komentarz