I 2006

Styczeń 2006

 

 

28 stycznia

HEROINA wg powieści Tomasza Piątka, adaptacja(łac. adaptare = przystosowywać), przystosowanie utworu li... i reż. Paweł Sala, scenografia Małgorzata Bursztynowicz, muz. Marc Krz, Teatr Narodowy, Scena Studio.

„Kilka równoległych historii wziętych z życia opowiada o straszliwym uzależnieniu i degradacji życia osobistego, zawodowego, rodzinnego. Ogląda się to niemalże jak dokument społeczny” [Bronisław Tumiłowicz, „Przegląd” nr 50, 18 grudnia 2005].

 

SOLO NA PRADZE Zbigniewa Kowalskiego, reż. i wykonanie autora, Studium Teatralne.

 

25 stycznia

WASZA EKSCELENCJA, na podstawie opowiadania Fiodora Dostojewskiego WIEŚ STIEPAŃCZYKOWO I JEJ MIESZKAŃCY, tłum. Jerzy Jędrzejewicz, adaptacja i reż. Izabella Cywińska, scenografia Małgorzata Szczęśniak, muz. Jerzy Satanowski, światło Mirosław Poznański, Teatr Współczesny.

„Dostojewski w liście do brata pisał, że gdyby czytelnicy przyjęli jego opowiadanie chłodno, wpadłby w rozpacz. Nie wiedział, że o jej przyszłość może być spokojny. Jego Ekscelencja zawsze wygra z czasem. Ten spektakl to bardzo udany powrót Izabelli Cywińskiej do teatru” [Jan Bończa-Szabłowski, „Rzeczpospolita” nr 23, 27 stycznia 2006].

„Cywińska, nieomylnie wyczulona na ideowe naprężenia czasu, kiedy znowu manipulacja, paradowanie w cudzych szatach, bezczelne granie na uczuciach są na porządku dziennym. Cywińska niczego jednak sobie nie ułatwia, nie aranżuje żadnych przebieranek, choć też przesadnie nie brnie w rosyjską rodzajowość. Budując postacie zakotwiczone tam (w carskiej Rosji) i teraz (czyli w Polsce), daje przegląd postaw charakterystycznych dla ludzi chwiejnych, pozbawionych kręgosłupa moralnego, podatnych na wpływy zewnętrzne. Jednym słowem, maluje rozchwianie Polaków na progu trzeciego tysiąclecia” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 6, 6 lutego 2006].

 

24 stycznia

PRZYPADKOWY CZŁOWIEK Yashminy Rezy tłum. Barbara Grzegorzewska, reż. i scenografia Anna Kękuś, muz. Krzysztof Komeda, Teatr Polski.

„Z dobrego materiału literackiego powstało pełne napięcia, zaskakujące, rozpięte między rozmaitymi stanami emocji spotkanie z widzami, które Anna Kękuś (reżyseria i scenografia) zorganizowała w foyer Teatru Polskiego. Widownia siedzi jak w wagonie (tyle że wzdłuż składu pociągu), a proste elementy skromnej dekoracji, scenografia dźwiękowa i światło, a wreszcie wyobraźnia, dodają resztę. Grażyna Barszczewska (Kobieta) i Krzysztof Kołbasiuk (Mężczyzna) powołują na oczach widzów wewnętrzne światy dwojga podróżnych. Grają niestrudzenie, bez chwili wytchnienia, bo kiedy jedno z nich monologuje, to drugie gra bez słów – podziw budzi trafny dobór delikatnych, choć wyrazistych środków, finezyjnie oddających stany bohaterów. Dwa monologi tworzą to subtelne przedstawienie, które pobudza do refleksji nad przemijaniem i każdą chwilą, uciekającą bezpowrotnie, a czasem zmieniającą całe życie” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 7, 19 lutego 2006].

 

21 stycznia

KRÓL LEAR Williama Shakespeare’a, spolszczył Jerzy S. Sito, reż. Andriej Konczałowski, dekoracje Granziano Gregori, kostiumy Carla Teti, muz. Tadeusz Czechak, choreografia(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... Oleg Głuszkow, Teatr na Woli.

„W nieudolnym przedstawieniu próżno szukać jakichkolwiek myśli interpretacyjnych. No, może poza wyprowadzeniem na proscenium machin teatralnych służących do imitowania odgłosów burzy czy szumu morza, które miały pokazać siłę sprawczą teatru. Były tu raczej tuszowaniem braku koncepcji niż świadomym zabiegiem artystycznym” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 19, 23 stycznia 2006].

Król Lear w Teatrze na Woli dowodzi, że nie trzeba otwierać Szekspira tępym narzędziem, że wcale nie wymaga bolesnego przekładu na język blokowiska albo przebieranki w szopkę polityczną. Tekst potraktowany solennie, przeczytany z namysłem, odkrywa przed artystami stale nowe zagadki i nowe wyzwania, zachęcając do poszukiwania znaczeń w głąb a nie obok. Choć przecież każdemu wolno (a to dodatkowo budzi apetyt) odnajdywać tzw. smaczki, silne związki ze współczesnością, także polityczną, tak jak silny jest związek tej dramaturgii z naturą człowieka. W nowatorskiej interpretacji Konczałowskiego kluczem do opisania świata Króla Leara jest napięcie między błazeństwem i buntem konfrontowanym z wyznaczoną (lub też obraną) rolą. Człowiek próbuje od tej roli uciec na te dwa sposoby, ale każdy okazuje się zawodny – niezależnie czy jego intencje są jasne, czy ciemne. Król Lear Konczałowskiego i Olbrychskiego to opowieść o buncie daremnym w błazeństwo przemienionym” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd”, 12 lutego 2006].

„A jednak trudno powiedzieć, by całość wykraczała poza zawodową poprawność. Najbardziej przeszkadza scenografia zbudowana z surowych, pociemnionych desek. W zależności od układu wyznaczają one mury zamku, ściany sal albo namiotu na polu bitwy” [Elżbieta Baniewicz, „Twórczość” nr 5, 19 maja 2006].

„Na pewno pozostaje w pamięci znakomita scenografia, prawie pusta scena ze zjeżdżającymi od czasu do czasu zastawkami oraz przesuwającymi się drewnianymi konstrukcjami tworzącymi przestrzeń do gry i zmieniającymi miejsce akcji. Jest funkcjonalna, estetyczna i wpisująca się w klimat tego, co dzieje się na scenie” [Temida Stankiewicz-Podhorecka, „Nasz Dziennik” nr 33, 8 lutego 2006].

„Abstrahując od tego czym Król Lear może być, skupmy się na tym czym jest. Bo warto obejrzeć kawałek dobrego przedstawienia w klasycznej oprawie. Nie ma tu absolutnego zwycięzcy. Szekspir znowu broni się tekstem. Lear będzie prawdopodobnie grany do końca świata. A Daniel Olbrychski otrzymuje owację na stojąco” [Kajetan Pieczyński, www.teatr.dlawas.com, 23 października 2007].

 

NIEMEN, scenariusz Wojciech Kwapisz, Grzegorz Mrówczyński, reż. Grzegorz Mrówczyński, choreografia Elżbieta Szlufik-Pańtak, Grzegorz Pańtak, kostiumy Katarzyna Kwaśniewska, Teatr Rampa.

„Na wyreżyserowany przez Grzegorza Mrówczyńskiego spektakl złożyło się 18 utworów Czesława Niemena. Twórcom i realizatorom widowiska udało się zachować proporcje między towarzyszącym tej muzyce patosem (Pieśń o zdobyciu Kołobrzegu), dramaturgią (Nie wiem, czy to warto), liryzmem (Wspomnienie) i młodzieńczą, radosną ekspresją (Jaki kolor wybrać chcesz). To dobrze, że w spektaklu przygotowanym w drugą rocznicę śmierci artysty tak mało było z „akademii na cześć”, choć wzruszeń nie zabrakło [Krzysztof Masłoń, Rzeczpospolita nr 19, 23 stycznia 2006].

 

20 stycznia

O MATKO I CÓRKO Roberta Bolesty, reż. i scenografia Bogdna Podbielska, muz. Michał Górczyński, Laboratorium Dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj....

„Spektakl Podbielskiej potrafi sprostać wyzwaniu epoki. Z pasją krytykuje polski kapitalizm, który zmusza żarliwie wierzące kobiety do czynów niegodnych. Oskarża panoszące się wokół pseudoliberalne wartości o zanik więzi rodzinnych. Na szczęście matka (odpowiedzialnie grana przez Milenę Lisiecką) znajduje pociechę w Ukochanej Rozgłośni” [Łukasz Drewniak, „Przekrój” nr 8, 7 marca 2006].

 

15 stycznia

ACH, JAK CUDOWNA JEST PANAMA Janoscha, tłum. Emilia Bielicka, reż. Piotr Cieplak, scenografia Andrzej Witkowski, muz. Michał Litwiniec, Teatr Powszechny.

„Większość scen przypomina senne marzenia. Dominuje powolny rytm i magiczna muzyka, pełna jazzujących kawałków, flecików, butelkowych szmerów. Scenografia jest prosta, dająca się w jednej chwili złożyć jak pudełko klocków. Najważniejsze jest jednak, że to świat, który dziecko zna z własnych doświadczeń. Świat, gdzie nie ukrywa się problemów, ale gdzie próbuje się je rozwiązać” [Joanna Derkaczew, „Gazeta Wyborcza” nr 16, 19 stycznia 2006].

„Sceniczna bajka jest bardziej dla dzieci niż dla dorosłych, chociaż zabawne aluzje do współczesności mogą wywołać uśmiech także starszego widza. Aktorzy wywiązują się z zadań wyśmienicie – misiowaty Miś Sławomira Packa i wiecznie uradowany Tygrysek Adama Woronowicza, prowadzeni przez pełnego wyrozumiałości narratora, pana Alfreda, czyli Krzysztofa Stroińskiego, spotykają podczas wędrówki Myszkę trzpiotkę Elizy Borowskiej, leniwą salonową Krowę Marii Robaszkiewicz i pechowego Lisa Michała Zielińskiego (ci ostatni potem przemieniają się w ochoczych żniwiarzy, a Borowska we wścibską Srokę). Sporo w tym poezji, sporo scenicznego skrótu i zabawy detalem, np. przedłuuuugi ogon Krowy zajadającej się truskawkami w śmietanie czy też Myszka żywiąca się starymi gazetami w budce z prasą, sposobiąca się do studiowania psychologii” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 6, 12 lutego 2006].

NAGRODY: im. Jana Dormana za rok 2006 dla twórcy polskiego przyznano reżyserowi Piotrowi Cieplakowi, który zrealizował kilka przedstawień dla dzieci – m.in. Kubusia P. w Teatrze Studio, spektakl Amelka, bóbr i król na dachu w Guliwerze i Ach, jak cudowna jest Panama w Teatrze Powszechnym; ATEST ASSITEJ, czyli Świadectwo Wysokiej Jakości i Poziomu Artystycznego za rok 2006 dla spektaklu Ach, jak cudowna jest Panama.

 

13 stycznia

POKOJÓWKI Jeana Geneta, tłum. Jan Błoński, reż. i scenografia Ewelina Piotrowiak, muz. Michał Górczyński, Teatr Ateneum, Scena 61.

„Wielopiętrową grę psychologiczną Ewelina Pietrowiak prowadzi jednak konsekwentnie w stronę… czarnego kryminału. Ponieważ trup do końca nie pada, to kwestia rozszyfrowania zagadki, czy wyda się, kto wydał kochanka Pani, nie wydaje mi się najwłaściwszym pretekstem do jej wystawienia” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 13, 16 stycznia 2006].

 

TANGO OPERITA. SZARE KWIATY Romana Kołakowskiego, choreografia i reż. Jarosław Staniek, muz. Hadrian Filip Tabęcki, scenografia Katarzyna Nesteruk, Teatr Syrena.

„Tabęcki inspirował się mistrzem Piazzollą, ale jego melodie mają polski koloryt, osiągnięty choćby przez uzupełnienie typowego składu zespołu instrumentalnego trąbką. Tanga Tabęckiego porywają rytmem, własną zróżnicowaną dramaturgią i oryginalnym klimatem. Tej muzyki słucha się z ogromną uwagą. Roman Kołakowski to z kolei doświadczony autor tekstów, czego dowody daje kilkakrotnie, choćby wtedy, gdy w piosence otwierającej spektakl z mistrzowską swobodą znajduje zestaw rymów do imienia swej bohaterki, Astorii. Często jednak, mnożąc metafory, wpada w poetycką pretensjonalność, a przede wszystkim zbyt wyraźnie wzoruje się na legendarnym musicalu Chicago. Napisał kolejną historię dziewczyny, która zamordowała kochanka, a jej czyn wzbudza zainteresowanie mediów” [Jacek Marczyński, „Rzeczpospolita” nr 13, 16 stycznia 2006].

„Mrok, walka dobra i zła, zmaganie ze zmysłami i obolałą duszą człowieka tęskniącego do miłości to klucz do tego widowiska w rytmie tanga o sile przedstawienia decyduje wyrazista muzyka Tabęckiego, tekst jest pretekstowy, to po prostu jeszcze jedna historia o zdradzonej dziewczynie, która zamordowała kochanka. Na czele zespołu w świetnej dyspozycji wokalnej Jacek Bończyk i dwie Astorie (Dorota Gorjanow i Katarzyna Groniec). Kilka utworów pozostaje pamięci, zwłaszcza tytułowe Szare kwiaty (w wykonaniu Bończyka) i ballada Dwanaście noży (sugestywnie wyśpiewana przez Katarzynę Groniec)” [Tomasz Miłkowski, „Przegląd” nr 4, 29 stycznia 2006].

 

12 stycznia

HENRYK IV Williama Shakespeare’a, tłum. i reż. Jan Kulczyński, scenografia i kostiumy Maria Kanigowska, ruch sceniczny Tomasz Grochoczyński, układ choreograficzny Marek Cichucki, Teatr Mały, produkcja niezależna Oddziału Warszawskiego Związku Artystów Scen Polskich.

„W sztuce, w której pojawia się ponad trzydzieści postaci, wystąpiło zaledwie 11 aktorów, grających po kilka ról,. Reżyser sięgnął po poetykę teatru jarmarcznego, maksymalnie wykorzystując proste i skromne środki do możliwie atrakcyjnych plastycznie efektów (np. scena dzielenia Anglii między przyszłych a domniemanych zwycięzców, przywódców buntu). Aktorzy zmieniali się, stosując bez mała środki dellartowskie, używając masek, animacji, pantomimy, a nawet damskiej szermierki na miotły. Grali tzw. aktorzy bez etatu, niektórzy latami już nie widziani na scenie – tu z wielką rzetelnością prezentujący swe umiejętności. W szczególności Jolanta Wołłejko w rolach wielu dam (i nie tylko) wykazała się wielkim talentem komediowym i wyrazistością i Tomasz Grochoczyński jako obmierzły a sympatyczny Falstaff przypomniał o swoich niepoślednich umiejętnościach aktorskich” [Tomasz Miłkowski, www.aict.art.pl, 21 stycznia 2006].

„Ów komediowy wątek wypadł najlepiej, w czym największa zasługa Tomasza Grochoczyńskiego, który wspaniale uwiarygodnił postać Falstaffa. Rozbawił też widzów Michał Breitenwald jako Glendower – biegły w magii uczony o niepokojącej skłonności do przybierania kabotyńskich póz” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 17, 20 stycznia 2006].

 

KALIMORFA Johna Fowlesa, adaptacja, scenografia i reż. Marek Kalita, oprac. muz. Piotr Domiński, światło Piotr Pawlik, Teatr Wytwórnia.

„Spektakl ma dobre momenty, kiedy przyciąga niepokojącym klimatem, a między aktorami daje się wyczuć prawdziwe napięcie. Zbyt często jednak osuwa się w drażniącą pustą pseudosymbolikę” [Jacek Wakar, Życie Warszawy nr 14, 17 stycznia 2006].

 

7 stycznia

ALINA NA ZACHÓD Dirk Dobbrow, tłum. Dorota Sajewska, reż. Paweł Miśkiewicz, scenografia Barbara Hanicka, reż. świateł Wojciech Puś, muz. i wykonanie: Robert Siwak, Fabian Włodarek, wizażysta: Janusz Kaleja, Teatr Dramatyczny.

„Wszyscy mówią dziwnym językiem z pogranicza realizmu i liryki. Skutek ten, że i spektakl stara się podążać za mówionym stylem, zataczając się od dosłowności do nierealności. Trudno powiedzieć, byśmy opuszczali teatr specjalnie o coś mądrzejsi. O życiowych odpadkach powstało już takie mnóstwo utworów rozmaitego autoramentu, że jeszcze jeden chyba niespecjalnie wzruszy. Ale wyniesiemy i zyski. Na przykład szaloną rolę coraz bardziej szalonej Katarzyny Figury, aktorki, która w ostatnich latach dokonała cudu przemienienia z Barbie w Isabelle Huppert” [Tadeusz Nyczek, „Przekrój” nr 8, 7 marca 2006].

 

ONE Pasm Gems wg sztuki Dusia, Ryba, Wal i Leta, nowe tłum. Anna Wołek, reż. Krzysztof Zaleski, scenografia Marek Chowaniec, kostiumy Maciej Zień, muz. Małgorzata Małaszko-Stasiewicz, Teatr Komedia.

„Samobója strzeliły same aktorki, które zmobilizowały się do wspólnego projektu, ale na scenie każda poszła w swoją stronę. Nie ma między nimi sensownej rozmowy i wiarygodnie poprowadzonych relacji. Trudno uwierzyć, że bohaterki sztuki łączy zażyłość, na jaką skazało je wspólne mieszkanie” [Iza Natasza Czapska, „Życie Warszawy” nr 7, 9 stycznia 2006].

NAGRODY:

Feliks warszawski za rolę drugoplanową dla Krzysztofa Dracza.

 

6 stycznia

OPOWIEŚCI HOLLYWOODU Christophera Hamptona, tłum. Małgorzata Semil, reż. Maja Komorowska, opr. muz. i światło Marcin Przybylski, próby otwarte spektaklu studentów IV roku Wydziału Aktorskiego AT odbyły się w dniach 16-21 stycznia, Collegium Nobilium.

„Maja Komorowska nauczyła swoich studentów teatru, którego już nie ma. Rezultat imponujący” [Jacek Sieradzki, Przekrój nr 5, 2 lutego 2006].

„Oglądałam przedstawienie w wykonaniu warszawskich studentów z zachwytem. Nie tylko dlatego, że wiarygodnie, praktycznie bez charakteryzacjinadawanie twarzy aktora wyglądu zgodnego z założeniami in..., grali ludzi od siebie o wiele starszych, doświadczonych lub poturbowanych przez życie. Potrafili wczuć się, czyli dobitnie przekazać sposób myślenia każdego z tych wybitnych intelektualistów, ale też nie pozostali wobec nich bezkrytyczni. Pokazali ich tak jak autor – ironicznie, w całym splocie sprzecznych myśli i reakcji, które tworzyły w sumie sylwetki pełne i wielowymiarowe” [Elżbieta Baniewicz, „Twórczość” 2006 nr 12].

 

4 stycznia

ARABSKA NOC Rolanda Schimmelpfenniga, tłum. Elżbieta Ogrodowska-Jesionek, reż. Andrzej Majczak, kostiumy Monika Bendowska, muz. Elektrolot, Studio Teatralne KOŁO, premiera w klubie Pruderia.

„Majczak i jego aktorzy wykreowali hipnotyczny, podskórnie erotyczny klimat popołudnia zawieszonego w letargu. Klubowy spektakl z Pruderii ma w sobie intensywną intymność, wrzuca widza w duszny sen. W minimalnie naszkicowanych sytuacjach najdrobniejszy gest, najmniejsza zmiana intonacji głosu rodzą nieoczekiwane sensy i emocje. Aktorzy (czwórka byłych krakusów: Martyna Peszko, Andrzej Deskur, Kuba Snochowski, Karina Seweryn, i wrocławianin Miłogost Reczek) są na wyciągnięcie ręki” [Łukasz Drewniak, „Przekrój” nr 22, 1 czerwca 2006].

 

Opublikowany w 2006

Dodaj komentarz