I 2004

Styczeń 2004

 

 

31 stycznia-7 lutego

Przegląd twórczości JERZEGO GRZEGORZEWSKIEGO. Planeta Grzegorzewski, Teatr Narodowy.

 

31 stycznia

CASTING. ZOBACZ, KTO PRZYJDZIE DO CIEBIE DZIŚ… Andrzeja Marii Marczewskiego, reż. Autora, scenografia Jadwiga Andrzejewska, Studio Teatr Test (Teatr Mentalny), premiera na scenie Domu Kultury Śródmieście.

 

30 stycznia

DUSZYCZKA Tadeusz Różewicza, adaptacja(łac. adaptare = przystosowywać), przystosowanie utworu li... sceniczna, reż., scenografia Jerzy Grzegorzewski, kostiumy Barbara Hanicka, muz. Stanisław Radwan, światło Mirosław Poznański, realizacja fresków Robert Sarlej, Teatr Narodowy, tunel pod Wierzbową.

 

„Spektakl odwołuje się nie tylko do Duszyczki, ale także poematu Et Arcadia ego. Nie przypadkiem. Grzegorzewski za Różewiczem wędruje do pępka cywilizacji śródziemnomorskiej, do Italii, i jak on nicuje wielki mit, pokpiwa z niepoliczonych frazesów, ukazuje drugą twarz mitycznych miejsc, ich prozaiczny wygląd i płaską codzienność. Ale przecież, mimo ogromnej ironii i humoru, z jakimi portretuje Włochy, unieważniając ich chwałę i sławę, na koniec odzywa się z pokorą:

Nie wstydzę się

płakałem w tym kraju

Wielka siła wyrazu, z jaką wędrowiec – Jan Englert wypowiada te słowa przywraca zachwianą hierarchię świata. Choćby na moment, ale i to się liczy. Tylko poezja i sztuka są zdolne dzisiaj stwarzać takie chwile osobliwe” [Tomasz Miłkowski, „Trybuna” nr 70, 23 marca 2004].

 

„To jest najkameralniejszy nurt jego teatru; i chyba najtrudniejszy. Bo Grzegorzewski nie ilustruje wiersza, niczego nie stara się wyjaśniać, ulogiczniać. To oczywiście nie ułatwia odbioru spektaklu. W końcu nie dość, że trzeba śledzić rytm i sens tekstu, to w dodatku należy się poddać równoległemu tokowi scenicznych obrazów równie silnie zmetaforyzowanych. W Duszyczce już sama przestrzeń jest metaforą: spektakl grany jest niby w teatrze, ale nie na scenie, tylko w podziemiach, w wąskim korytarzu służącym do transportu dekoracji” [Hanna Maliczewska, „Przekrój” nr 7, 15 lutego 2004].

 

„Godzina wzruszeń, refleksji, wspomnień, łez i melancholijnego uśmiechu. Życie złapane za gardło, zapytane o swój własny sens, odpowiadające zdziwionym „nie wiem”. Carpe diem! Memento mori! Chwytaj dzień i pamiętaj o śmierci. Wielki teatralny traktat: nowoczesne i zarazem zanurzone w przeszłości i kulturowej tradycji Ars vivendi” [Michał Mizera, „Puls Biznesu” nr 214, 31 października 2008].

 

MICHAŁ BAJOR – ZA KULISAMI, koncert na głos i aktora, scenariusz i reż. Andrzej Strzelecki, muz. Seweryn Krajewski, Kayah, Teatr Studio Buffo [6 x].

 

29 stycznia

MIŁOŚĆ I KREW, musical dygresyjny wg Juliusza Słowackiego, adapt. i reż. Adam Hanuszkiewicz. konsult. scenograficzna Janusz Kijowski, muz. Andrzej Żylis, Piotr Majchrzak, Julian Mere, Teatr Nowy [13 x].

 

28 stycznia

KORONACJA Marka Modzelewskiego, reż. Łukasz Kos, scenografia Katarzyna Borkowska, sala prób Teatru Narodowego [25 x, 1434].

 

Przedstawienie zrealizowane w Laboratorium Dramatu(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... Teatru Narodowego. Nagroda IV Festiwalu Dramaturgii Współczesnej „Rzeczywistość przedstawiona” dla Łukasza Kosa za wrażliwą i skuteczną pracę nad tekstem i aktorem.

 

„Młody reżyser Łukasz Kos przysłużył się dobrze wchodzącemu do teatru Markowi Modzelewskiemu. Nie poradził sobie jedynie ze scenami erotycznymi – to zresztą dzisiaj zmora teatru, nader rzadko teatr wychodzi z prób pokazania erotyki zwycięsko, zwłaszcza wtedy, kiedy „idzie na całość”. Kos wybrał metodę połowiczną: niemal naturalistyczną grę wstępną, a potem chińskie cienie zamiast peep-show. Wyszło to koślawo i bezwiednie śmiesznie” [Tomasz Miłkowski, „Trybuna” Nr 45, 23 lutego 2004].

 

„Modzelewski rozdwoił bohatera na bezwolnego Maćka (Andrzej Konopka) i niewidocznego dla innych Króla (Robert Więckiewicz), komentatora i podpuszczacza. Po prostu ucieleśnił znaną przypadłość, gdy jakiś głos w człowieku szepcze: „Zrób coś, zdecyduj się, czemu, kretynie, jesteś taki bierny?” Te przekomarzania wypadły efektownie, a Łukasz Kos zrobił, co mógł, żeby wszystko toczyło się zgrabnie i sympatycznie. Co nie przesłania faktu, że oto kolejne ambitne przedsięwzięcie teatralne kręci się wokół maminsynka, Króla Maciusia nie-Pierwszego” [Jacek Sieradzki, „Przekrój” Nr 9, 29 lutego 2004].

 

„Świetnie napisana, kameralna, gorzka komedia, na jaką od dawna się czekało” [Aneta Kyzioł, „Polityka” nr 36, 6-września 2006].

 

„Efekt finalny robi, niestety, wrażenie typowej prowizorki. Wszystko tu zdaje się ledwie zainicjowane, zaznaczone, zamarkowane, puszczone. Z całego widowiska w pamięć zapada jedynie perfekcyjny epizod(gr. epeisódios = wtrącony), 1. scena w dramacie, niemają... pijaniutkiej Pacjentki w wykonaniu Krystyny Tkacz. Inne role nie przekroczyły progu poprawności i szybko znikają w pamięci, na co obiecujący, mimo wszystko, tekst Modzelewskiego nie zasłużył” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” nr 29, 4 lutego 2004].

 

20 stycznia

UWIĘZIENI Endy Walsh, tłum. Klaudyna Rozhin, reż. Marcin Wrona, scenografia Elżbieta Bierło, TR Warszawa, Stolarnia [3 x, 141].

 

19 stycznia

RYZYKOWNA ZABAWA Jeana Della, Geralda Sibleyrasa, tłum. Katarzyna Skawina, reż. Romuald Szejd, scenografia Marcin Stajewski, kostiumy Ewa Zaborowska, Scena Prezentacje.

 

18 stycznia 2004

AZNAVOUR, tłum. tekstów: Wojciech Młynarski, Jacek Korczakowski, recital Roberta Kudelskiego, scenariusz i reż. wykonawcy, aranżacje i akompaniament Janusz Tylman, tłum. tekstów Wojciech Młynarski, Jacek Korczakowski, Teatr Syrena (scena przy szatni) [15 x, 846].

 

„Podczas spektaklu, który oglądałem, wysiadł „mikser”. Wielu wykonawców w takiej sytuacji byłoby bezradnych, ale nie Kudelski i Tylman, którzy nie tylko dokończyli spektakl bez wsparcia techniki, ale, co więcej, bisowali, gorąco oklaskiwani przez publiczność. Udało im się przenieść na Litewską atmosferę francuskiej kafejki, stworzyć poczucie wspólnoty w przypadkowej przecież grupie widzów” [Tomasz Miłkowski, ?].

 

LEKCJA PANNY MARGARIDY Athayde Roberto, reż. Karolina Szymczyk, scenografia Lucyna Dowejko-Riege, muz. Maciej Majchrzak, monodram Joanny Żółkowskiej, Stara Prochoffnia.

 

„Monodram nie należy do wielkiej literatury, ale przypomina chwilami pamiętną Lekcję Ionesco. Żółkowska potrafi stworzyć z postaci nauczycielki groźną postać, która pod pozorami życzliwości i oddania ukrywa nienawiść do świata i skłonności totalitarne” [Tomasz Miłkowski, „Trybuna” nr 177,
30 lipca 2004
].

 

Opublikowany w 2004

Dodaj komentarz