X 1999

Październik 1999

 

 

30 października

AKT(łac. actus = czyn) część dramatu, będąca względnie s... ORKI Helmuta Kajzara, reż. i obrazy Piotr Lachmann, Video-teatr „Poza”.

 

„Jolanta Lothe gra tu w żywym planie. Towarzyszą jej na taśmie wideo Maria Peszek i jej ojciec Jan. Ruchome obrazy – nazwa jak najbardziej adekwatna, bo jest to zarówno zapis akcji, jak i wysmakowana grafika komputerowa – rzutowane są na duży ekran i na kilka monitorów telewizyjnych. Zsynchronizowane bądź pojawiające się z pewnym przesunięciem czasowym, mnożą tropy, ukazują wątki w nieoczekiwanie nowym świetle. Czasami pojawiają się zbliżenia twarzy aktorki grającej w żywym planie” [J.R.K., „Rzeczpospolita nr 207 – Warszawski Informator

 

24 października

KUBUŚ P., wg Alana Alexandra Milne’a w tłum. Ireny Tuwim, scenariusz i reż. Piotr Cieplak, scenografia Andrzej Witkowski, muz. Wojciech Waglewski, Teatr Studio [54 x, 16585].

 

„W czasach, kiedy na ekranie króluje brutalność, a na sceny wdziera się potężną falą neonaturalizm i lumpenrealizm, Piotr Cieplak podjął ryzyko spotkania z wartościami pierwszymi: miłością, przyjaźnią, współczuciem. I zwyciężył” [Tomasz Miłkowski, „Trybuna”, 6 listopada 1999].

 

NAGRODY:

Feliks warszawski za reżyserię dla Piotra Cieplaka.

 

22 października

SZTUKA Yashminy Rezy, tłum. Barbara Grzegorzewska, insc. i reż. Krzysztof Miklaszewski, scenografia Małgorzata Czerwińska, muz. Andrzej Matuszewski, Teatr Rampa, Scena Kameralna [35 x, 3198].

 

22 października

 

HAMLET Williama Shakespeare’a, tłum. Stanisław Barańczak, reż. Krzysztof Warlikowski, scenografia Małgorzata Szczęśniak, muzyka Paweł Mykietyn, Teatr Rozmaitości [33 x, 5771].

 

Bardzo oczekiwana premiera, oceniania nie bez zastrzeżeń, niekiedy zasadniczych, ale z entuzjazmem oglądana. „Nie jest to „Hamlet” czytany romantycznie ani intelektualnie, ani politycznie, ani psychologicznie, ani nawet „angry young man”. Jest to przede wszystkim „Hamlet” teatralny. Reżyser podkreśla, że rzecz dzieje się tu i teraz, w teatrze, a gra takimi środkami, jak ruch, muzyka, światło, stanowi najważniejszą treść przedstawienia. Fabuła sztuki i jej interpretacja filozoficzna znajdują się na tak dalekim planie, że traci się je z oczu” [Anna Schiller, „Wprost” nr 44, 31 października 1999].

 

„Aktorzy usiłują się jakoś w to wszystko wpisać, ale jedynie Stanisławie Celińskiej udaje się przekonać widzów, że jej Gertruda cierpi, pożąda i naprawdę jest wewnętrznie rozdarta. Przekonuje również Paweł Mykietyn swoją muzyką” [Tomasz Miłkowski, „Trybuna” nr 255, 30 października 1999].

 

„Problem w tym, że do końca nie wiadomo, o co tak naprawdę Warlikowskiemu chodzi: czy o portret pokolenia, które zostało oszukane przez swych ojców, wplątane w rachunki krzywd sprzed lat i zmuszone do podejmowania decyzji ponad siły, czy o krytykę władzy, która wyrasta na przestępstwie i kłamstwie, czy o analizę niesprawiedliwości świata, w którym jawni zbrodniarze żyją na wolności, a ich ofiary boją się wyjść na ulicę? Tematów, które mógłby wchłonąć „Hamlet”, jest dzisiaj bez liku, ale spektakl nie zatrzymuje się dłużej przy żadnym z nich” [Roman Pawłowski, „Gazeta Wyborcza” nr 297, 27 października 1999].

 

Tak pisali umiarkowani „zwolennicy”, inni znacznie mniej wyrozumiale. Ale Warlikowski i tak wygrał, wstępując „Hamletem” do pierwszej ligi reżyserskiej.

 

14 października

POWRÓT Z RAJU Adama B. Krzybola, reż. Krzysztof Wierzbiański, scenografia Marek Porębowicz, muz. Waldemar Parzyński, Teatr na Woli.

 

12 października

CO NAM ZSOATŁO Z NASZEJ MIŁOSCI… CZYLI PIOSENKI CHARLESA TRENETA, tłum piosenek Marek Bartkowicz, Andrzej Ozga, scenariusz i reż. Romuald Szejd, scenografia Marcin Stajewski, kostiumy Ewa Zaborowska, aranżacje i kier. muz. Aldona Krasucka, choreografia(gr. choreia = taniec + grapho = piszę), sztuka tworzenia u... Zofia Rudnicka. Scena Prezentacje.

 

Spektakl przygotowany z okazji dwudziestolecia teatru.

 

7 października

CHOPIN, JEGO ŻYCIE, JEGO MIŁOŚĆ, JEGO MUZYKA…, scenariusz i reż. Adam Hanuszkiewicz, scenografia Grażyna Żubrowska, Teatr Nowy.

 

W roli Chopina wystąpił pianista Michał Drewnowski, jako George Sand – Magdalena Cwenówna.

 

PO NASZEMU Olgierda Świerzewskiego, reż. i scenografia Teatr Montownia, premia na Scenie Teatru Powszechnego [36 x, 4327].

 

„Banalne dialogi i klisze sytuacyjne nie przeszkodziły aktorom Montowni w stworzeniu wyrazistych sylwetek swych bohaterów. Zagranych śmiało, z marszu, z lekko ironicznym dystansem. Szczególnie udany jest finał. Popis multiinstrumentalnych zdolności czwórki umuzykalnionych aktorów można tu zobaczyć w zgrabnych pastiszach: koncertu współczesnej muzyki a la Warszawska Jesień, dyskotekowego show i rockowego ‚czadu’” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita”, nr 237, 9/10 października 1999].

 

5 października

NOWE BLOOMUSALEM, na podstawie XV epizodu „Ulissesa” Jamesa Joyce’a w przekładzie Macieja Słomczyńskiego, adaptacja(łac. adaptare = przystosowywać), przystosowanie utworu li..., reż. i scenografia Jerzy Grzegorzewski, muz. Stanisław Radwan, Teatr Narodowy [21 x, 3624].

 

„Wielka machina sceniczna uruchomiona przez Grzegorzewskiego pracuje bez wytchnienia, ale brak jej ducha. Zamiast groteskowo-tragicznego spotkania Odysa-Każdego z losem zobaczyliśmy zagubionego Blooma w wielkiej zajezdni tramwajowej, gdzie walają się szczątki pantografów i harmonijek łączących wagoniki” [Tomasz Miłkowski, „Trybuna”].

 

„Mariusz Benoit (Bloom), Mariusz Bonaszewski (Stefan Dedalus) wraz z całą plejadą aktorek i aktorów stwarzali dziwne wrażenie – nie tyle ludzi, ile jakichś zagubionych w przestrzeni znaków plastycznych, których los nie jest w stanie w najmniejszym nawet stopniu kogokolwiek przejąć czy choćby poruszyć. Nie znam nikogo, komu mógłbym ten spektakl z czystym sumieniem polecić” [Janusz R. Kowalczyk, „Rzeczpospolita” Nr 235, 7 października 1999].

 

„W starych spektaklach mistrza podobne abstrakcyjne i groteskowe działania, idealnie skomponowane, zestrojone w rytmach miały swą magiczną siłę. Tu jej brakuje – być może dlatego, że ansambl(fr. ensemble), zespół teatralny, trupa. Narodowego jest wciąż bardziej zbiorem indywidualności niż zespołem i na przykład umiejętności słuchania partnera nie ma na tej scenie za grosz” [Jacek Sieradzki, „Polityka” nr 47, 20 listopada 1999].

 

 

Opublikowany w 1999

Dodaj komentarz