IV 1998

Kwiecień 1998

 

 

28 kwietnia

KRZYSZTOF TOROŃCZYK zostaje dyrektorem naczelnym Teatru Narodowego.

 

26 kwietnia

NASZE MIASTO Thortona Wildera, tłum. Julia Rylska, reż. Maciej Englert, scenografia Marcin Stajewski, Teatr Współczesny [22 x, 3851].

 

Subtelnie rysowana rola Reżysera przez Zbigniewa Zapasiewicza, który „wyczarowywał nastroje, podtrzymywał klimat, zaznaczał lekki ironiczny dystans, a także współczuł z bohaterami opisywanych, błahych wydarzeń. Błahostki to drugi walor tego spektaklu, wydobywającego z czułością pozornie nic nie znaczące detale, w których tkwi prawda życia. Dzięki temu „Nasze miasto” stało się parabolą doświadczeń każdego człowieka” [Tomasz Miłkowski, „Trybuna” nr 171, 23 lipca 1998].

 

„Takie spektakle, jak Nasze miasto Englerta w stolicy europejskiego państwa powinny być chlebem powszednim. Trafiają się jednak tak rzadko, że ich ranga urasta natychmiast do wydarzeń [Janusz R. Kowalczyk, Rzeczpospolita, 23 maja 1998].

 

„W Naszym mieście akcja(łac. actio = działanie) ciąg zdarzeń w utworze dramatyc... obywa się bez scenografii i rekwizytów, w gruncie rzeczy na pustej scenie. Te stanowiące o niezwykłości sztuki wymagania zostały wiernie spełnione. Jednocześnie Wilder wpisał w tekst przeróżne dźwięki: gwizd lokomotywy, brzęk baniek na mleko itp., nie dając przy tym żadnych wskazówek, jak te dźwięki osiągnąć. Inwencja Englerta polega na tym, że odpowiedzialnością za całą bogatą sferę foniczną obarczył aktorów – tych, którzy w danej chwili nie biorą udziału w akcji” [Janusz Majcherek,Teatr” 1998 nr 7/8 ].

 

20 kwietnia

Przegląd spektakli przygotowanych prywatnie przez aktorów – pierwsza giełda inicjatyw aktorskich w Teatrze Rampa.

 

17 kwietnia

WESELE Stanisława Wyspiańskiego, reż. Adam Hanuszkiewicz, scenografia Katarzyna Jarnuszkiewicz, Dariusz Kunowski, kostiumy Grażyna Żubrowska, muz. Zbigniew Karnecki, Teatr Nowy [15 x].

 

Kiedy Hanuszkiewicz pojawia się na scenie „przedstawienie na moment porządkuje się. Jego obecność działa magnetycznie – wtedy zamiera nadmierny rozgwar i nieokiełznane nadruchy, mechanizm poczyna działać niemal bez zarzutu. Kiedy go jednak na scenie nie staje, wszystko popada w nieład i bezwład. Dziwne to „Wesele”. Gorzkie, ale i bezradne w diagnozie. Zdyszane, ale ten krótki oddech jest raczej świadectwem braków kondycyjnych wykonawców niźli zamierzoną metaforą” [Tomasz Miłkowski, „Trybuna”, 17 lipca 1998].

 

16 kwietnia

CZAROWNA NOC. STRIP-TEASE Sławomira Mrożka, reż. Zdzisław Wardejn, scenografia Andrzej Trześniewski, spektakle na scenie Teatru na Woli, producent Wardejn Studio [10 x].

 

9 kwietnia

HARRY I JA Nigel Williams, tłum. Michał Ronikier, reżyseria Andrzej Strzelecki, scenografia Marcin Stajewski, Teatr Powszechny, Mała Scena [19 x, 3284 + 6 x, 2020 na Dużej Scenie + 27 x gościnnie, 13000].

 

„Williams nie odkrywa jakiegoś nowego, nieznanego obszaru ludzkiej psychiki. Ale jego dramat(gr. drama), rodzaj literacki (obok epiki i liryki), obejmuj... jest świetnym materiałem dowodowym dla aktorów, którzy ukazują ludzi złapanych w pułapkę pracy jako jedynego sposobu istnienia” [Tomasz Miłkowski, „Trybuna”].

 

 

Opublikowany w 1998

Dodaj komentarz