TARTUFFE ALBO SZALBIERZ

Spektakl mocny sensem i wykonaniem, nie ma tu ról drugorzędnych, nawet nieme postaci Laurentego, służącego Tartuffe’a i Filipki, służącej pani Parnelle to figury przestrogi – oto na naszych oczach rodzą się następcy szalbierza, może jeszcze groźniejsi. U Lasalle’a przywódczynią walki z obłudą jest pokojówka Doryna. Zwykle grana bywała jako sprytna subretka, wścibska i nachalna służąca, ale w tym spektaklu Beata Ścibakówna nadaje jej rysy zastępczej matki. Dzięki wyrazistej charakterystyczności, postarzeniu postaci, obdarzeniu jej bagażem życiowego doświadczenia, Doryna staje się rzeczniczką zdrowego rozsądku, doradczynią i znawczynią ludzkich charakterów. Świat pewnie byłby lepszy, gdyby się układał wedle prostej formuły Doryny: „Jak sam kto mierzy, tak jemu odmierzą”.

 

Tartuffe albo Szalbierz Moličre’a, tłum. Jerzy Radziwiłowicz, reż. Jacques Lasalle, współpraca reż. Edward Wojtaszek, scenografia Dorota Kołodyńska, muz. Jacek Ostaszewski, światło Mirosław Poznański, Teatr Narodowy, 25 marca 2006

 

Dodaj komentarz