MIŁOŚĆ NA KRYMIE

Gorzkie przedstawienie, które skłania do namysłu, gdzie właściwie jesteśmy, co się dzieje wokół i kim staliśmy się po trąbie powietrznej rewolucji-kontrrewolucji. A tak naprawdę pozbawia inteligenta alibi – to on poszczególny, nie jakiś mniej lub bardziej wyobrażony ogół, odpowiada za świat. Jak zwykle u Jarockiego cała machina teatralna działa z precyzją. Wielka przestrzeń sceny powiększonej o kilka rzędów widowni daje poczucie bezmiaru, w którym człowiek jak drobina miota się w pułapce, aby znaleźć swoją drogę. Mistrzowskie prowadzenie aktorów, klimat miejsca wspomagany pieśnią, szumem fal i nastrojowym światłem – wszystko to daje w rezultacie spektakl magiczny, a zarazem krystaliczne jasny.

 

Miłość na Krymie Sławomira Mrożka, reż. i adaptacja Jerzy Jarocki, scenografia Jerzy Juk Kowarski, muz. Stanisław Radwan, ruch sceniczny Tomasz Tworkowski, 17 stycznia 2007

 

Dodaj komentarz