IFIGENIA

Grzegorzewska dopuszcza do głosu Ifigenię, traktowaną od czasów Eurypidesa przedmiotowo jako bierna ofiara w rękach mężczyzn. Tym razem Ifigenia sama walczy o swoją obecność, szczęście, wreszcie o szczęście innych. Ale nie jest heroiną w stylu tragedii greckiej, to raczej przedwcześnie dojrzała dziewczyna, która zmierzyła się z okolicznościami, nad którymi nie może zapanować. Podskórnie, choć wprost nie wypowiedziany, drąży ten utwór konflikt córki z ojcem, nie tylko Ifigenii z Agamemnonem, ale i autorki spektaklu z jej wielkim ojcem – wadzi się z nim we wszystkim. Począwszy od zamiany miejsc między widownią i sceną.

 

Ifigenia Antoniny Grzegorzewskiej, reż. i rzeźby Antonina Grzegorzewska, scenografia Barbara Hanicka, muz. Stanisław Radwan, scena Przy Wierzbowej, 7 listopada 2008

 

Dodaj komentarz