Taki jesteś nieswój i nie nasz

Słowa, które wypowiada bohater w trakcie spektaklu, odzwierciedlają problem braku akceptacji tego, co inne. Spektakl „Zielony wędrowiec”, który mogliśmy obejrzeć na Festiwalu Korczak na scenie Teatru Lalka, uczy najmłodszych widzów ważnej rzeczy – tego, że nikogo nie należy oceniać po wyglądzie

W krainie Stworia wszystko jest szare. Szary to kolor nijakości, ot zwyczajne szare życie. Krainę tę zamieszkują szare zwierzęta, którym w tej nijakiej szarości jest dobrze. Szara rzeka usypia bohaterów, a w widzach pojawia się spokój. I nagle tę zwyczajność przerywa coś niezwykłego. Oto jedno ze zwierząt budzi się zielone. Pozostałe zwierzęta początkowo dziwią się temu, jak w ich szarej Stworii mógł pojawić się inny kolor. Przecież one znają tylko kolor szary, który jest dla nich najpiękniejszy. Zielony bohater, który teraz nie pasuje do reszty i jest przez nią odtrącony, postanawia wyruszyć w podróż, by odnaleźć Zieloną Rzekę, która mu się przyśniła.

Rozpoczyna więc swoją wędrówkę przez różne krainy, gdzie spotykają go liczne przygody. Mieszkańcy Błękitnej Krainy nie chcą go u siebie ugościć, bowiem jest inny. Widz po raz kolejny obserwuje na scenie problem inności. W tej krainie jest jednak ktoś, kto postanawia pomóc zielonemu wędrowcowi – ślimak Lazur. Zaprzyjaźnia się on z bohaterem i daje mu, na znak przyjaźni, żółte pióro. Wędrowiec zmierza ku Żółtej Krainie, gdzie mieszkańcy zdają się być w sobie nieco zadufani. Prym wiedzie tutaj w Grocie Pierzastych Wiatrów jeden z nich – Wiatr Cynober. Daje on bohaterowi ziarnko piasku. Padają przy tym kolejne ważne słowa „to ziarnko jest wyjątkowe bo od przyjaciela”. Zielony wędrowiec udaje się do Purpurii, gdzie napotyka na zupełnie odmienne zachowanie mieszkańców. Bo oto cenią oni wyjątkowość do tego stopnia, że niezwykłe zwierzę chcą obsadzić na tronie. Kiedy jednak ta niezwykłość przestaje być niezwykła, wtedy ich król zamienia tron na gałąź. Wędrowiec spotyka króla Purpurii i po udzieleniu mu pomocy, dostaje od niego sopel lodu. Opuszcza to miejsce i trafia do Mroźnej Krainy, gdzie szaleje Biała Mgła. Mieszkańcy przywykli tutaj do lenistwa, bowiem większość czasu spędzają na przymarzaniu do podłogi. Bohater pomaga im, dzięki czemu dają mu oni źdźbło trawy. I oto następna kraina, która pojawia się przed oczami Wędrowca jest zielona. W Zielonej Krainie płynie Zielona Rzeka i kiedy bohater myśli, że jest u kresu swojej wędrówki, ona namawia go, by wrócił do Stworii. Tak też czyni i po przejściu tęczowym, mostem znowu jest w domu.

Spektakl „Zielony wędrowiec” pokazuje nam problem inności, ale nie tylko. Pokazuje on, że dzięki przyjaźni można spełnić swoje marzenie, podołać, wydawałoby się, niemożliwemu. Prosta scenografia, klimat, który wprowadza nas jakby w sen, to elementy, które składają się na to, że jest to spektakl zarówno dla najmłodszego widza, jak i dla widza starszego. Nie bez powodu otwiera go scena, w której zwierzęta budzą się ze snu. Ten sen jest jakby otoczką, delikatną tkaniną, spod której przebijają ważne treści.

Monika Wesołowska

 

Liliana Bardijewska „Zielony wędrowiec”, reżyseria Ula Kijak; scenografia Jan Polívka; muzyka Rafał Kowal; ruch sceniczny Anna Jankowska; P 20.XI.2009 Teatr Lalka; XIV Międzynarodowy Festiwal Teatrów dla Dzieci i Młodzieży „Korczak”

 

 

Dodaj komentarz