Królowa przedstawień

 

Szkoda, że nie wszystkim udało się zobaczyć spektakl goszczony honorowo na festiwalu Korczak Królowa kolorów. Przedstawienie w języku angielskim zaprezentowało troje Francuzów z Niemiec. Artyści wpadli na świeży, nietuzinkowy pomysł połączenia teatru z tak lubianą przez dzieci zabawą farbami.

 

Rzecz dzieje się w dwóch przestrzeniach. Na scenie akordeonista i artystka malarka, służący małej królewnie – urokliwej, papierowej laleczce, żyjącej w obrazie z rzutnika. I muzyk gotowy umilić dziewczynce każdą chwilę na inną nutę. Malarka, przy swym pulpicie pełnym pędzli i farb, na oczach widzów tworzy i ubarwia świat wedle królewskich życzeń. A królewna to po prostu dziecko w koronie. Zabawnie infantylne, naiwne, radosne. Chrapie niczym dorodny mężczyzna, nie chce się myć, przechodząc koło drzewa, musi choć na chwilę zawisnąć na gałęzi. To wszystko niezmyślone, życiowe, jakbym patrzyła na swojego synka.

Mała królewna żyje w czarno-białym świecie. Prosi malarkę o namalowanie piłki, ale… czerwonej. Po chwili czerwony jest już zamek, ulubione drzewo, ukochany kwiatek. Królewna skrupulatnie dopilnowuje, by malarka nie ominęła żadnego szczegółu: „Jeszcze tu i tu i jeszcze tam”. Nadwyrężona od kolorowania kartka, rozdziera się. Zanim królewna popadnie w rozpacz, malarka rysuje nowy czarno-biały zamek, drzewo i kwiatek. Nagle dostrzega, że królewna na pupie ma siniaka. Dziewczynka wypina się, by jej sceniczni podwładni podmuchali bolące miejsce. Życzy sobie, by i zamek i drzewo i kwiatek również mieli siniaka. I żeby malarka i akordeonista i cały świat był niebieski. Są więc chmury, a z nich woda, jest więc i kąpiel. Potem żółto. Plaża i słońce. Wiele słońc. Bo dlaczego królewna miałaby się nie ogrzać po zimnej kąpieli? Tym dziecięcym pomysłom towarzyszą pełne ciepła i wyrozumiałości rozmowy malarki z królewną. Dorosła pani cierpliwie objaśnia małej dziewczynce świat, choć ostatecznie jako podwładna, realizuje nawet jej najbardziej niedorzeczne i zwariowane pomysły. Mój syn z pewnością chciałby mieć taką malarkę w zasięgu ręki…

W końcu nieposkromiona dziecięca wyobraźnia prowadzi do kolorowego chaosu. Z każdym ruchem pędzla barwy mieszają się i ciemnieją, aż papierowy świat staje się zupełnie czarny. Królewna płacze, a jej kolorowe łzy spłukują czerń. Wraca zamek, drzewo i kwiatek, lecz… różnokolorowe. Cudowna bajka dla dzieci i dorosłych. Dla nas o tym, że wyobraźnia dziecka jest wspaniała i niczym nieograniczona, lecz dopuszczona do głosu absolutnego, może przewrócić świat do góry nogami. My dorośli szanując tą wyjątkowość i inność, dyskretnie powinniśmy nad nią czuwa. Bo nasze dzieci to nasi partnerzy, ale z o wiele mniejszym bagażem doświadczeń. Dla dzieci to spektakl o tym, że dobrze jest słuchać, co dorośli mówią, bo o świecie wiedzą bardzo dużo i zupełnie nieźle potrafią doradzić. I że często stają na wysokości zadania, próbując pogodzić marzenia swoich dzieci z możliwościami niedoskonałego, realnego świata. Do ukłonów poza malarką i akordeonistą, zza ekranu wyszedł rosły aktor(łac. actor), osoba grająca jakąś rolę w teatrze lub fi... o długich, siwych włosach. To dlatego królewna tak cudnie chrapała.

Zuzanna Talar

 

XIV Międzynarodowy Festiwal

Teatrów dla Dzieci i Młodzieży

„Królowa kolorów”- „Les Voisins”, (Niemcy)

7 października, godz. 9.30, 17.30 Teatr Lalka

 

 

Dodaj komentarz