Małgorzata Dziewulska, Inna obecność

Zbiór szkiców teatralnych, których kluczem jest dobór oryginalnych, znaczących postaci teatru drugiej połowy XX wieku i ich dialog z publicznością (nazywaną nieco na wyrost przez Dziewulską wspólnotą, ale rozumiem, że jest to pewnego rodzaju idealizacja).

Rzecz ciekawa, że to artyści, którzy często swój stosunek do świata określali przez wybór bohaterów negatywnych, neurotycznych, irytujących. Znaleźć tu można wnikliwe studia m.in. o Hamlecie wedle Swinarskiego, o Konradzie (a bardziej Konradach) wedle Grzegorzewskiego, o pamięci Tadeusza Kantora. Czasem autorkę ponosi wyobraźnia, kiedy maluje warszawski pałac Kultury jako żywe monstrum, w którym walki (psychiczne) staczał Krystian Lupa, wykorzystując, jak pisze „imperialną scenę Dramatycznego”. W części pierwszej dwa szkice zwracają uwagę. Pierwszy, to studium o twórczości Klausa Michaela Grubera, niemieckiego reżysera dla wielu polskich twórców znaczącego, którego dzieła jednak są słabo w Polsce znane, a który pozostawił ważny ślad jako twórca teatru postdramatycznego. Najciekawszy jednak szkic tej książki to zaskakująca interpretacja spektaklu Krzysztofa Warlikowskiego „Krum” wedle Hanocha Levina w przekładzie Jacka Poniedziałka w TR Warszawa. Dziewulska tropi w tym teatrze przekroczenia ram realistycznego przekazu, związki z teatrem Jarockiego i Kantora, a przede wszystkim mechanizm groteski. Tak tego spektaklu przed Dziewulską nie odczytywano.

Trochę na dolepioną wygląda druga część książki: „Teatr w oczach pisarzy”, gdzie autorka daje kilka przybliżeń twórczości teatralnej Zbigniewa Herberta, Andrzeja Kijowskiego, Ryszarda Przybylskiego czy szkic o korespondencji Jana Błońskiego i Sławomira Mrożka. Każdy z tych szkiców wart lektury, ale nie składają na wspólny obraz jakiegoś zjawiska, tendencji, czy nurtu, będąc raczej świadectwem zainteresowań autorki niż zaplanowanego do opisu pejzażu. Ale i w tych szkicach wypatrzyć można smakowite fragmenty, jak ten poświęcony „Dziadom kowieńskim”, wedle wybitnej badaczki romantyzmu Zofii Stefanowskiej, będących świadectwem drwiny ze sztampy teatralnej. Uwagi o Gustawie i Upiorze, rozwinięte przez autorkę za Stefanowską mogłyby przydać się przyszłym inscenizatorom, gdyby zechcieli znaleźć w dziele Mickiewicza coś więcej niż grę z zapoznanym folklorem.

Książka napisana żywym językiem, zaczepna, polemiczna, choć niekiedy uwikłana w środowiskowy żargon (np. taka szkarada: „zafiksowanie miłośników teatru na wizji Swinarskiego”, s. 64).

Tomasz Miłkowski

Wydawnictwo Sic!, s. 264, ISBN 978-83-604457-73-3

Recenzja opublikowana w Magazynie Literackim Książki

Dodaj komentarz