Jan Zieliński, Słowacki. SzatAnioł

O Juliuszu Słowackim przypominamy sobie zawsze w latach z końcówką „9”, bo to i rocznica urodzin (4 września) i rocznica śmierci naraz.

W tym roku okazja jest szczególna, przypada bowiem 200 rocznica urodzin naszego romantycznego wieszcza. Zapewne dlatego wznowiono biografię Juliusza Słowackiego pióra Jana Zielińskiego, jak zazcacza wydawca w wersji uzupełnionej i poprawionej.

Biografia to nietypowa na tle tych wcześniej wydawanych, a także na tle całej biografistyki polskiej, która zwykła ulegać przemożnemu wpływowi dydaktycznej poprawności. Toteż większość (nie wszystkie, to oczywiste), stroniąc od wątków kontrowersyjnych układa się wedle nudnego wzorca, od daty do daty. Zieliński nie mógł dat uniknąć i podziału na okresy – sprzyjały mu zmiany miejsca zamieszkania, podróże Słowackiego, które w sposób naturalny podzieliły tę biografie na wyraźne rozdziały. Autor wynalazł na swój użytek „know-how” tej biografii w poszczególnych stacjach życia (czyli wspomnianych okresach) wydzielając takie oto segmenty: Miejsca (czyli gdzie Słowacki przebywał, adresy zamieszkania), Wygląd (jak się prezentował, jak ubierał), Ludzie (z kim przestawał), Okruchy (wiadomości nietypowe), Lektury (co czytał), Obrazy (co oglądał), Teatr (na czym bywał w teatrze, jeśli bywał), Muzyka (czego słuchał i co cenił w muzyce, jak sam muzykował), Duch (co przeżywał). Podział to klarowny, dający wgląd w życie poety, znacznie bardziej barwne i pełne zawirowań niźli to ze szkolnych czytanek wynika, Zieliński pyta o rzeczywiste czy domniemane romanse artysty (m.in. z bratanicą przyszłego cesarza Napoleona III, jedna z najlepszych partii w Europie), jego przyjaźnie, czasem aż nazbyt bliskie z mężczyznami, szuka odpowiedzi na pytania, z kim bliżej przestawał, jak czarował i podbijał publiczność i jak był praktyczny. Słowacki całkiem nieźle inwestował posiadane środki i potrafił zarabiać na papierach wartościowych i wychodzić na swoje z licznych publikacji. Wprawdzie nie brał honorariów, ale od kogo je miał brać, skoro wydawał swoim sumptem, potem jednak sprzedając książki na ogół na tym nie tracił.

Punktem wyjścia opowieści jest domniemany pakt z Ciemnym, jaki zawarł Słowacki za młodu, jeszcze w Wilnie. Wprawdzie były to słowa formalnie skierowane do Stwórcy: „O Boże! Daj mi sławę po śmierci, a za to niech będę najnieszczęśliwszym, pogardzonym i nie poznanym w moim życiu”, ale, jak utrzymuje autor, tak się można układać z Szatanem. Zresztą sam Słowacki ten czas swego życia określił w pamiętniku „Przymierzem z Szatanem”. Można to traktować jako wyraz egzaltacji, można serio, dla monografisty był to najwyraźniej inspirujący punkt wyjścia do napisania barwnej biografii o człowieku rozdartym między pragnieniem sławy a nieudanym życiem doczesnym.

Tomasz Miłkowski

Wydawnictwo W.A.B., s. 409, cena 49,90 zł, ISBN 978-83-7414-579-4

Recenzja opublikowana w Magazynie Literackim Książki

Dodaj komentarz