Konie rozpędzone…

 

Mój Wirtualny Fotel gości tym razem młodą interesującą warszawską rzeźbiarkę. Debiutantkę Idę Karkoszkę. Wystawa jej prac w Galerii van Golik (marzec 2010) jest jej pierwszą wystawą indywidualną.

 

Pierwszym tak bezpośrednim zderzeniem z odbiorcą. To niełatwa chwila dla artysty, który dopiero co wyfrunął spod ochronnych skrzydeł pracowni w ASP. Wystawa indywidualna jest samodzielną odpowiedzialnością, nie ma nad twórcą żadnego parasola ochronnego. Chociaż… W pewnym sensie na tej wystawie jeszcze on jest. Ojciec. Wystawa jest prezentacją rzeźb ojca, Marka Karkoszki, i córki. Interesujące jest takie zestawienie, gdyż nagle wyraźnie widać, że ojca i córkę wiążą nie tylko więzy rodzinne, ale i wspólnota myślenia, także sposób kształtowania przestrzeni, także rozmowa brył, o której mówi Ida w wywiadzie. Od razu trzeba tu podkreślić, że prace Idy nie są „podpieraniem się” ojcem. To dwoje niezależnych artystów, którzy po swojemu patrzą na świat, po swojemu przekazują swój jego obraz, swoje emocje, myślenie metaforą. To, co łączy te prace to właśnie owa trudna do oddania w słowach metaforyczność i materiał, ten najbardziej fizyczny, konkretny: brąz. Prace Marka Karkoszki to rzeźby, formy przestrzenne o symbolicznym przesłaniu, mocno (aczkolwiek niewielkiego formatu) wchodzące w przestrzeń, jakby tę najbliższą zagarniając w siebie i ogarniając sobą. Medale Idy są lekkie i zwiewne, delikatne jak mgiełka, mimo że to brąz, że głównym te matem jest koń, a więc też mocna, zdecydowana bryła, konkretna masa. Jaki jest koń, każdy widzi… Otóż nie. Ten własny koń jest każdy inny, mimo że pozostaje czytelnym dla odbiorcy koniem, a nie jedynie wariacjami artysty na temat konia. Ten interpretacyjny oddech, ta inspiracja, która wywołuje swobodne płynięcie skojarzeń, myśli, nawet skłaniających się ku poezji jest też obszarem łączącym prace ojca i córki. Czy chodzi tu o ciągłość tradycji rodzinnej? Nie. Na pewno Ida pójdzie własną drogą, może nawet w jakimś momencie bardzo odległą. Na pewno jednak te korzenie gdzieś w niej zostaną. I to w tej ciągłości, w tym kształtowaniu bryły i rzeźbiarskim myśleniu jest piękne. Jej delikatne konie, rozpędzone konie ku… Golgocie ojca. To także wzbudza refleksje: dwa świata: wschodzący i schodzący w jednej przestrzeni.

Justyna Hofman – Wiśniewska

 

 

Dodaj komentarz