Widziałem „Różę”.

Redaktorze, widziałem "Różę." Jana Stępnia w wykonaniu Wojtka Siemiona, który, jak wiesz, potrafi zagrać wszystko, a nawet – jak tutaj – wcielić się przy pomocy paru prostych rekwizytów w kobiecą bohaterkę!

Ale dodać też trzeba, że była to rola niejako "zastępcza", bo wymuszona przez mroźne okoliczności losu. Oto w połowie grudnia 2009 w Zamościu, w stulecie śmierci Róży L., odbywało się zorganizowane przez prof. Marię Szyszkowską (i fundację im. R.L.) rocznicowo-okazjonalne sympozjum – przypominające w paru referatach postać i poglądy tej ur. w Zamościu niezwyczajnej kobiety, u nas dziś właściwie nieznanej, zwłaszcza od strony jej bogatego życia wewnętrznego. Wystąpieniom towarzyszyć miało wystawienie tej sztuki Stępnia w wykonaniu żony Wojtka S. – Barbary, która jednakże zaniemogła z powodu przeziębienia – i stąd w tej roli wystąpił właśnie onże W.S.! I zyskał autentyczny aplauz kilkudziesięcioosobowej widowni.
Pozdrawiam – J.

Dodaj komentarz