Bajka o zapałkach

W kuchni na stole leżało małe pudełko zapałek.

Każda zapałka znała swą wartość i od początku swych dni marzyła o blasku, jaki przyniesie jej ogień. Przebywanie w ciasnym, ciemnym pudełku było tylko smutną koniecznością czekania na najważniejsze. – Ach, jak pięknie byłoby dać płomień świecy! Delikatne światło muskałoby twarze zakochanych. – Ach, jak dobrze byłoby ogrzać zmarznięte dłonie! Łagodne ciepło przynosiłby ukojenie. – Ach, jak przyjemnie byłoby rozpalić wielkie ognisko! Wszystkie zapałki połamałyby się z zazdrości. Każda chciała być pierwsza, każda chciała być wyjątkowa. Zapałki leżące na dnie pudełka były najsmutniejsze. Wiedziały, że będą musiały czekać najdłużej. Jedna z nich postanowiła to zmienić – Dlaczego ta z góry ma być najszybsza? Wszak jesteśmy takie same, ona w niczym nie jest lepsza. Przedłużmy i jej czekanie! Inne, choć wiedziały, że na nie także przyjdzie odpowiednia chwila, poparły zapałkę i zaczęły się przepychać. Każda z nich chciała być najwyżej i zamiast pierwszą zepchnąć na dół, wyrzuciły ją z pudełka. Lecąc tak, biedna wpadła na draskę. Wszystkie zapałki spłonęły i tak zakończyły tę krótką bajkę.

Beata Wątrucka

Dodaj komentarz